* Info

* Tematy

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Kluby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Autor Wątek: Jak Rosjanie ukrywali ślady po wybuchu  (Przeczytany 925 razy)

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Jak Rosjanie ukrywali ślady po wybuchu
« dnia: Maj 30, 2013, 21:35:45 »
_Statecznik Tu-154 został przeniesiony z rejonu drogi bliżej miejsca upadku samolotu –powiedział 21 maja na konferencji rządowego zespołu ekspertów Macieja Laska Piotr Lipiec.
Specjalista od budowy płatowców, dr inż. Stefan Bramski, uważa, że pierwotnego położenia statecznika i innych przeniesionych części nie da się wytłumaczyć inaczej niż eksplozją.

_
foto: transday.ru
 
Piotr Lipiec, członek zespołu Laska, przyznał, że statecznik został przeniesiony przez MAK. Dlaczego?

– Prawdopodobnie chodziło o zmniejszenie terenu, na jakim miała pracować komisja. Statecznik był jedynym elementem, który znajdował się daleko, więc być może przeniesiono go, by znajdował się trochę bliżej – stwierdził beztrosko Lipiec.

Przemieszczenie statecznika wskazuje na wybuch

Przypomnijmy: lewy statecznik samolotu przemieszczono o 50 m w kierunku centrum miejsca katastrofy, co widać przy porównaniu zdjęć satelitarnych z 11 i 12 kwietnia 2010 r. Warto zauważyć, że w raporcie MAK pozycję tego elementu określono nie według pierwotnego położenia, lecz według miejsca, w którym znalazł się... już po przeniesieniu.

Dotyczy to zresztą nie tylko statecznika, ale też wielu innych elementów samolotu. Prof. Chris Cieszewski – naukowiec w Warnell School of Forestry and Natural Resources, University of Georgia (Ateny, Georgia) w Stanach Zjednoczonych – dokonał szczegółowej analizy porównawczej wysokorozdzielczych fotografii satelitarnych z 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. Okazało się, że poza statecznikiem miejsce położenia zmieniło co najmniej siedem innych fragmentów samolotu. Czy również dlatego, by było „bliżej”, jak naiwnie tłumaczą ludzie Laska? Czy jednak po to, że pierwotny rozkład części wskazywał na eksplozję w powietrzu?

Ku tej drugiej hipotezie skłania się nasz ekspert dr Stefan Bramski, wieloletni pracownik Instytutu Lotnictwa, wybitny specjalista od płatowców. – Po wybuchu utworzył się „obłok” kilku tysięcy szczątków, w tym kilkudziesięciu większych fragmentów samolotu. Zgodnie z początkową energią kinetyczną i potencjalną każdy fragment rozerwanego samolotu podążał dalej torem balistycznym określonym przez siłę ciążenia i opór aerodynamiczny powietrza. Prędkość pozioma opadających części maleje wolno przy ciężkich elementach i bardzo szybko przy lekkich, które wręcz przestają dalej lecieć do przodu, tylko opadają, więc czas spadku dla elementów ciężkich jest znacznie krótszy niż lekkich – tłumaczy dr inż. Bramski.

I dodaje: – Elementy ciężkie z tylnej części samolotu zaczynają po wybuchu wyprzedzać lekkie elementy położone bliżej „nosa” samolotu, co oznacza, że niektóre z tych części mogły zderzyć się w powietrzu, co spowodowało ich dodatkowe uszkodzenia. Przy obserwacji znalezionych szczątków samolotu ślady kolizji powietrznych mogą dać lepsze wyobrażenie o procesie rozpadu samolotu w powietrzu.

– Prawdopodobnie właśnie dlatego po katastrofie przesunięto o kilkadziesiąt metrów dalej szczątki statecznika, tak aby znalazły się bliżej głównego zbioru szczątków samolotu. Pole rozrzutu po uderzeniu w ziemię widocznie było zbyt duże i należało go dostosować do elementarnych zasad fizyki. Zrobiono to przynajmniej o jeden dzień za późno, bo obrazy satelitarne tę poprawkę zarejestrowały – wyjaśnia ekspert.

Rosjanie nie przesuwali zatem elementów Tu-154 dla wygody – jak twierdzą specjaliści Macieja Laska – ale prawdopodobnie dlatego, że wiedzieli, iż rozkład szczątków tupolewa może wskazywać na prawdziwą przyczynę katastrofy.

Do wybuchu doszło na wysokości 30 metrów

Wszystkiego jednak nie zdołano ukryć. Dr. Bramskiego zastanowiło np., że ciężki ogon samolotu poleciał dalej niż rozerwane, lżejsze powłoki kabiny pasażerskiej. – Położenia i wyglądu znalezionej na polu szczątków tylnej części kadłuba nie da się wytłumaczyć inaczej jak eksplozją w części pasażerskiej samolotu – mówi.

Gdzie i kiedy mogło dojść do tego wybuchu? – Miejsce i wysokość punktu, w którym zaczęła się rozpadać maszyna, można by przybliżyć poprzez rozrysowanie sieci torów balistycznych szczątków samolotu – tłumaczy naukowiec.

Dr inż. Bramski sporządził taki rysunek (dostępny poniżej), odtwarzając sieć torów szczątków Tu-154 na podstawie rozłożenia elementów wraku według mapy satelitarnej.

Co z niego wynika? Pozioma prędkość początkowa szczątków była zbliżona do tej, jaka powinna być przy próbie podchodzenia do lądowania (270–280 km/h, czyli 75–77,8 m/s). Analizując siatkę potencjalnych torów balistycznych opadających części, odtworzoną na podstawie ich rozłożenia pierwotnego na miejscu wypadku (czyli przed przemieszczeniem niektórych fragmentów tupolewa), można w przybliżeniu ocenić, z jakiej mniej więcej wysokości opadały ciężkie elementy umieszczone z przodu samolotu.

– Z poglądowego rysunku, na którym siatka torów balistycznych nałożona została na oś z rozłożeniem szczątków w terenie, jednoznacznie wynika, że do wybuchu doszło na wysokości ok. 30 m – mówi nasz ekspert. – W obrazie szczątków samolotu widać wyraźnie zjawisko selekcji elementów ciężkich i lekkich, które wystąpiłoby przy wybuchu w powietrzu. Jednym z ewidentnych dowodów zjawiska tej selekcji jest właśnie dalsze usytuowanie ciężkiej części tylnej samolotu przed powłokami położonej z przodu kabiny pasażerskiej – dodaje.

Zaznaczmy, że do takiego samego wniosku (iż destrukcja tupolewa rozpoczęła się nad ziemią) – tyle że na podstawie innego rodzaju analiz – doszli eksperci parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej, m.in. Grzegorz Szuladziński.

Także inne spostrzeżenia dr. inż. Bramskiego zbiegają się z hipotezą wybuchu w powietrzu, postawioną przez ekspertów zespołu Macierewicza i innych naukowców (np. Jana Obrębskiego z Politechniki Warszawskiej). Bramski zauważa, że gdyby samolot nie rozpadł się nad ziemią, lecz leciał w kierunku gruntu ślizgiem na lewe skrzydło, tak jak działo się to po zejściu ze ścieżki schodzenia, miejsce upadku znajdowałoby się z lewej strony, bliżej bramy lotniska, a pole rozrzutu szczątków byłoby mniejsze.

Na wybuch w Tu-154 wskazuje też, zdaniem dr. inż. Bramskiego, zdjęcie na rys. 33 z raportu MAK przedstawiające wręgę nr 65. – Jej stan świadczy, że została oderwana od pozostałej części samolotu w wyniku działania siły rozrywającej, nie zaś zgniatającej, jak powinno być przy upadku z wysokości. Jest okrągła, w ogóle niespłaszczona. Wystające z niej przewody są wyciągnięte, proste. Jeśli samolot uderzyłby dziobem w ziemię, byłyby zgniecione. Rys. 33 z raportu MAK jest według mnie dowodem rzeczowym wybuchu w kadłubie samolotu – mówi ekspert i dodaje: – Tylna część kadłuba leży na polu szczątków tyłem do przodu, a więc musiała koziołkować w powietrzu po uderzeniu fali ciśnieniowej w osi kadłuba, rozrywającej  złącza na wrędze nr 65.



Tekst ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"
Autor: Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski
Żródło: Gazeta Polska

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Jak Rosjanie ukrywali ślady po wybuchu
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 02, 2013, 19:46:06 »
Marylko, dziękuję Ci za pisanie  niewygodnych dla rządzących faktów o katastrofie smoleńskiej.

 


Poniżej przegląd wątków w tym dziale

Jeśli nie wyświetlają się filmy z YouTube, odśwież, wyczyść pamięć podręczną przeglądarki, sprawdź aktualność wtyczki Flashplayera :)
Kwiecień 23, 2014, 04:02:04 wysłana przez marylaossowska | Wyświetleń: 1405 | Komentarze: 1

__Rosyjska agencja ITAR-TASS podała we wtorek, że Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielchoznadzor) może nałożyć embargo na dostawy owoców, warzyw i jagód z Polski ze względu na niezadowalający poziom bezpieczeństwa tych produktów. 
_

Powołując się na komunikat Rossielchoznadzoru rosyjska agencja pisze, że możliwość zakazu "jest związana z niezadowalającym zapewnieniem bezpieczeństwa fitosanitarnego polskich produktów ogrodniczych dostarczanych do Rosji". Agencja ITAR-TASS podaje, że według danych Rossielchoznadzoru polskie produkty "w wielu przypadkach" stanowiły zagrożenie dla zdrowia rosyjskich konsumentów "w związku ze znacznym przewyższeniem dopuszczalnych maksymalnych norm dotyczących zawartości pestycydów i obecności azotanów". Według tej agencji szef Rossielchoznadzoru Siergiej Dankwert zwrócił się do polskiego ministra rolnictwa Marka Sawickiego z prośbą o wydanie poleceń w celu zmiany na lepsze obecnej sytuacji.

Komunikat rosyjskich służb zapowiada, iż "brak działań zmusi Rossielchozn...
Puella Clara
Marzec 23, 2014, 22:54:06 wysłana przez Puella Clara
Wyświetleń: 2107 | Komentarze: 0


Kamil Stoch z Kryształowa Kulą. Fot. Grzegorz Momot
____Kamil Stoch już w piątek 21 marca zapewnił sobie pierwszą w karierze Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Dziś, po ostatnich w sezonie zawodach, które odbyły się w Planicy, dwukrotny polski mistrz olimpijski odebrał nagrodę.

W piątkowym konkursie w Planicy Stoch uzyskał w pierwszej serii 131,5 metra, co dawało mu szóste miejsce. Do prowadzącego Andersa Bardala tracił 4,1 punktu, wyprzedzali go także Andreas Kofler, Gregor Schlierenzauer, Peter Prevc i Severin Freund. W drugiej serii Kamil uzyskał 134 metry i awansował na czwartą pozycję.
____

W niedzielnym, ostatnim konkursie tego sezonu Pucharu Świata w Planicy Kamil Stoch w pierwszej serii prowadził po najdłuższym w konkursie skoku - 139 m! Po drugim skoku (136 m) ostatecznie zajął czwarte miejsce, do trzeciego Andersa Bardala tracąc zaledwie 0,1 punktu.  Na 13. pozycji znalazł się Piotr Żyła, zaś na 15. Maciek Kot. Na "pudle" uplasowali się kolejno Prevc, Freun...
Marzec 20, 2014, 13:07:32 wysłana przez Teofil | Wyświetleń: 1699 | Komentarze: 1

___
Na temat zagrożenia ze strony rosyjskiego reżimu wobec sąsiednich krajów wiemy już od czasu wojny gruzińskiej. Wtedy słowa Lecha Kaczyńskiego przestrzegające przed apetytami Rosji traktowane były jako przesadne panikowanie. Politycy PO, w naiwności uznali, że Rosja jest już niegroźna i można z nią budować normane stosunki. Ta polityka doprowadziła do zaniedbań prowadzących do praktycznego rozbrojenia poskich sił zbrojnych. Nawet katastrofa w Smoleńsku nie otrzeźwiła naiwnych polityków, którzy w imie nowej przyjaźni z Rosją nie chcieli zadawać niewygodnych pytań i uciszali, albo ośmieszali wszystkich, którzy podważali wygodną wersję rosyjską.

Taka polityka udawania, że się nie dostrzega zagrożenia sprawiła, że rządzący nie zrobili nic, aby wzmocnić polskie siły zbrojne, a wiele wskazuje na to, że wręcz znacznie je w tym czasie osłabili. Nie zwracali też uwagi na wyjątkowo agresywne i prowokacyjne manewry wojskowe przy polskiej granicy, podczas których wyraźnie ćwiczono atak na Polskę.

Dopiero kryzys ukraiński pokazał, że Rosja niczym kr
...
Puella Clara
Marzec 06, 2014, 16:09:47 wysłana przez Puella Clara
Wyświetleń: 1783 | Komentarze: 0

Serwery GTS Polska____Nie ma dowodów, że wybory w Polsce są fałszowane. Karty do głosowania są błyskawicznie niszczone, nie można więc dokonać żadnych weryfikacji. Centra obliczeniowe pracujące dla Państwowej Komisji Wyborczej są dla opinii publicznej czarną dziurą, a członkowie komisji uczą się demokracji od Rosjan, jeżdżąc do Moskwy na szkolenia. Prof. Krystyna Pawłowicz wystosowała do przewodniczącego PKW oficjalny list z pytaniami.____

"Nieważne jak kto głosuje, ważne kto liczy głosy" – mawiał z rozbawieniem Józef Stalin i był bardzo spokojny o wyniki wyborczych decyzji narodu radzieckiego. Instytucje, które mu to zapewniały przeniosły swoją ekspertyzę w wiek XXI. Przy czym nie tylko o Rosję chodzi.
Głosy w polskich wyborach formalnie liczy Państwowa Komisja Wyborcza, ale potem dane trafiają na serwery firmy rosyjskiej. Teoretycznie niezupełnie rosyjskie, bo GTS Polska i Internet Partners to firmy polskie, tyle że mają rosyjskich udziałowców i szefów z firmy-matki GTS, zatrudn...
Puella Clara
Luty 15, 2014, 15:38:45 wysłana przez Puella Clara
Wyświetleń: 2703 | Komentarze: 5


Zbigniew Romaszewski. Fot. Przemek Wierzchowski
____13 lutego w Warszawie w wieku 74 lat zmarł Zbigniew Romaszewski, legenda opozycji antykomunistycznej, działacz Komitetu Obrony Robotników i Solidarności, twórca podziemnego radia "Solidarność", wieloletni senator. Odszedł w pełni sił, w wyniku powikłań po zachłyśnięciu. Postać wielce zasłużona, nietuzinkowy polityk, który do końca bronił własnych przekonań, działał zgodnie z sumieniem, stawał po stronie pokrzywdzonych i angażował się w ważne sprawy.

Pogrzeb Zbigniewa Romaszewskiego odbędzie się w czwartek 20 lutego. Msza żałobna o godzinie 13 w Katedrze Warszawskiej, a sam pogrzeb na Powązkach Wojskowych. Czy jednak Ratusz zezwoli na pochowanie wielkiego działacza na początku Alei Zasłużonych na Powązkach, zaraz obok Kuklińskiego, Kuronia, Kołakowskiego? Jak wynika ze słów jego córki, dziennikarki Agnieszki Romaszewskiej-Guzy, urzędnicy HGW robią problemy.
____

"Nawet jeszcze i teraz nie jest pewne (w każdym razie tak wynikało ze słów urzędniczki z którą ...
Strony: [1] 2 3 4 5 ... 19
Prezentowane na stronie zewnętrzne materiały multimedialne nie są częścią naszego serwisu. Oprogramowanie Aeva oraz inne skrypty przetwarzają metodą framingu odnośniki internetowe do kanałów lub stron, na których są prezentowane te materiały. Nośniki i strumienie znajdują się na serwerach należących do właściwego nadawcy prezentującego publicznie treści multimedialne (np: YouTube). Wszelką odpowiedzialność za udostępnione treści ponoszą właściciele kont (kanałów), którzy je publicznie udostępniają ("wyświetlają"). Nasz serwis nie ma w tym żadnego udziału ani wpływu.