* Info

* Inspiracje

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Hobby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Autor Wątek: Łucja Prus - Malwy po chatach kwitną i bledną  (Przeczytany 3860 razy)

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2240
Łucja Prus - Malwy po chatach kwitną i bledną
« dnia: Czerwiec 11, 2013, 07:47:43 »

Malwy po chatach kwitną i bledną ....wmv
_
Słowa: Agnieszka Osiecka
Muzyka: Adam Sławiński
_


"Malwy" Agnieszka Osiecka

Malwy po chatach
kwitną i bledną, po sześciu latach
nic już nie jest tragedią.

Ja przepraszam, że nie przyszłam
na ten dworzec wtedy tam,
tłumaczyłam wszystko w listach,
nie pomogły listy nam,
ja przepraszam,
dziś bym przyszła
na ten pociąg siódma dwie,
pod mostami rzeka Wisła nie wie,
jak się płakać chce.

Malwy po chatach
kwitną i bledną, po sześciu latach
nic już nie jest tragedią.

Ja przepraszam, że się wściekłam,
za ten wyjazd gdzieś tam het,
dziś za tobą bym pobiegła,
a ty zaraz wet za wet.
Z budowlanym w Turoszowie,
sam rozumiesz, trochę żal,
więc odeszłam, poszłam sobie,
a dziś płaczę w siną dal.

Malwy po chatach
kwitną i bledną, po sześciu latach
nic już nie jest tragedią.

Ja przepraszam za te słowa,
że ambicji ci jest brak,
że nie chciałam cię całować,
gdyś wyruszał w trudny szlak,
za wieszaki nie przyszyte,
za kapryśny rankiem głos,
za zmartwienia nie przeżyte
tak, jak każe wspólny los.

Malwy po chatach
kwitną i bledną, po sześciu latach
nic już nie jest tragedią.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 16, 2013, 21:02:33 wysłana przez Maryla »

Offline Aniks

  • UĹźytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 394
Odp: Łucja Prus - Malwy po chatach kwitną i bledną
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 12, 2013, 16:46:59 »
Podobają mi się piękne, głębokie słowa Agnieszki Osieckiej, naszej bardzo uzdolnionej poetki o wrażliwej duszy. Teksty, które pisała dla wielu wykonawców do muzyki współczesnych kompozytorów, są niezwykle życiowe, trafiają w 10-tę!
Fajny jest klip. Różnokolorowe malwy są piękne. Zawsze je lubiłam i przez jakiś czas uprawiałam. Gdy się je dobrze pielęgnuje, potrafią się odwdzięczyć zachwycającym widokiem.

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2240
Odp: Łucja Prus - Malwy po chatach kwitną i bledną
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 16, 2013, 21:34:14 »
Tak, Agnieszka Osiecka była  niezwykle uzdolnioną poetką...słuchając różnych piosenek często nie zdajemy sobie sprawy, że to właśnie ona napisała do nich tekst. Słowa piosenki "Malwy po chatach kwitną i bledną" wypływały prosto z duszy i osobistych przeżyć Osieckiej, były jakby ostatecznym zakończeniem jej związku z Markiem Hłasko. W sieci znalazłam interesujący artykuł o historii ich miłości - poetki i pisarza.

Cytuj
_Spotkali się na początku życiowych dróg. Wielka poetka i pisarz niepokorny. Oboje utalentowani, kochliwi, niespokojni. Piękni dwudziestoletni. Czy ich miłość przetrwałaby, gdyby nie żelazna kurtyna? Nie dane im było tego sprawdzić.

Twarz rozgrymaszonego bachora, figura cowboya, ręce Madonny. Wyższy był od naszego pokolenia o pół głowy. A ja przy nim jak mysz polna – tak o Marku Hłasce pisała Agnieszka Osiecka. Jesienią 1956 r. odniosła mu książkę pożyczoną przez jej koleżankę. Tak się poznali. Ale spotkaliby się i tak: on bywał na spektaklach STS-u, do których ona, 20-letnia studentka dziennikarstwa, pisała „bzdety liryczne”.

_
fot. PAP/CAF

Zbuntowany anioł w kożuchu

To z tych czasów pochodzą „Okularnicy” – rymowane felietony o życiu – jak ktoś określił piosenki Osieckiej. Była roześmiana, interesująca, flirtowała z kilkoma chłopakami naraz. – Marek był jeszcze barwniej upierzonym ptakiem – mówiła. Już było o nim głośno. Wychowany na warszawskim Powiślu, skończył tylko podstawówkę (od 16. roku życia pracował, m.in. przy wyrębie lasów w Sudetach). Niespodzianie zasłynął opowiadaniami „Pierwszy krok w chmurach”, które stały się objawieniem, symbolem „odwilży”. „Dotąd pisano o radosnej młodzieży socjalistycznej – notowała Agnieszka. – A Marek wstrząsnął ludźmi”.

 â€žNie można przed 25. rokiem życia być prozaikiem doskonałym. Ale rzadko bywa się w tym wieku tak dobrym”
, chwalili krytycy. On i swoje życie komponował jak powieść. Chodził ulicami z wielkim balonem w ręku, z kotem na głowie, awanturował się w „Kameralnej”, opowiadał, że jest chory na białaczkę. Ciągle coś się wokół niegodziało. „Pojawiał się między nami w białym kożuchu jak zbuntowany anioł – snuła wspomnienia Osiecka. – Kożuch kupił od jakiegoś żołnierza radzieckiego. Mało było wtedy oryginalnych rzeczy, więc urastały do rangi symbolu”. Szybko stali się sobie bliscy. Zaczęli pisać do siebie listy miłosne, urywały się telefony. Marek był częstym gościem u Osieckich na Saskiej Kępie, choć ojciec poetki, który wychowywał jedynaczkę jak księżniczkę, nie znosił go. Agnieszka była dla Hłaski panienką z dobrego domu, przed którą grał twardziela. – A on był proletariackim księciem z bajki, którego mi zazdrościły koleżanki – wspominała. Pisano, że byli do siebie podobni. Oboje z nadmiarem wyobraźni. Jak to ujęła Osiecka: – Nie żyliśmy autentycznie. Pisaliśmy powieści własnym życiem.

Każde też miało swój świat. On tworzył scenariusze. Ona zaczęła drugie studia, reżyserię w łódzkiej Filmówce. Wkrótce wyjechała na Mazury, potem do Francji na winobranie. – Zamiast świętować miłość, to się tak kręciłam. Myślałam, że zawsze będziemy młodzi, że świat poczeka. Nic nie poczekało – wspominała po latach. Radziła: „Nie odkładajcie na później piosenek, egzaminów, dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później miłości”.

Zwłaszcza że Hłasko, którego kolejne opowiadania nie spodobały się władzy, zaczął myśleć o emigracji. „Ale najpierw zaręczył się ze mną po szlachecku, z udziałem obu mamuś i swego ojczyma. Mój stary nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Pięknie było” – pisała Agnieszka. Wkrótce narzeczony wyjechał do Paryża. Tam poprosił o azyl polityczny. I szybko tego żałował. „Nie wiedziałem, że świat dzieli się na dwie połowy: w jednej jest nie do życia, w drugiej nie do wytrzymania”. Nie pozwolono mu wrócić do kraju. Narzeczonej słał rozpaczliwe listy: „Nigdy nie myślałem, że będę Cię tak kochać…”. Ona chciała do niego dojechać. Nie dostała paszportu. Hłasko zaproponował ślub przez pośrednika. – Ale gdy się zgodziłam, wystawił mnie do wiatru. Po prostu przestał pisać.

Chuligan i chuliganka

– A po latach, gdy wyszłam za mąż, zrobił mi awanturę. To ci historia, co? – żaliła się. Zwłaszcza że docierały do niej wieści o jego podbojach. „Kosił baby jak ułan”, mówiono. Gdy spotkał dawną miłość, aktorkę Sonję Ziemann, ożenił się z nią w 1961r. I sześć lat później rozwiódł. Potem tułał się po świecie, pisał i piłâ€Ś Agnieszce Osieckiej został po Marku biały kożuch. Potem ktoś go pożyczył, nie oddałâ€Ś Do końca życia trzymała jego maszynę do pisania. – Jakby wrócił, pewnie wzięlibyśmy ślub. A potem byśmy się rozwiedli – gdybała. Też wikłała się w związki, ciągle „była na zakręcie”. Z dawnym ukochanym spotkała się w Los Angeles w 1968 r. Wyrośli już z siebie. „Malwy po chatach kwitną i bledną, po sześciu latach nic już nie jest tragediąâ€ – pisała lekko.

http://www.kobieta.pl/gwiazdy/emocje/zobacz/artykul/agnieszka-osiecka-i-marek-hlasko-o-milosci/

W artykule brakowało mi zdjęcia Marka Hłaski, więc je sama umieszczę...jak zwykle - z nieodłączym papierosem w wykrzywionych "bólem egzystencji" ustach.

[/img]


foto:
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 16, 2013, 22:01:36 wysłana przez Maryla »

Offline łukasz_marek

  • UĹźytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 128
Odp: Łucja Prus - Malwy po chatach kwitną i bledną
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 14, 2013, 11:16:49 »
:) Jak ja lubię te Twoje pisanie ! :)*
https://www.youtube.com/watch?v=ygaXxSOca48#ws tekst Agnieszki Osieckiej w wykonaniu Krystyny Jandy. Miałem do wyboru, albo wykonanie Natalii Sikory, albo Krystyny Jandy....wybrałem Jandę, bogatsza oprawa. Chyba spotykała się z Markiem Hłasko :) (Osiecka). W tej piosence jest coś z życia każdej Kobiety. Nie mogę teraz Marylko wstawić plusika, bo muszę odczekać....świetny wpis, przeczytałem z uwagą.....dzięki :)*
« Ostatnia zmiana: Sierpień 14, 2013, 11:28:42 wysłana przez łukasz_marek »

 


Prezentowane na stronie zewnętrzne materiały multimedialne nie są częścią naszego serwisu. Oprogramowanie Aeva oraz inne skrypty przetwarzają metodą framingu odnośniki internetowe do kanałów lub stron, na których są prezentowane te materiały. Nośniki i strumienie znajdują się na serwerach należących do właściwego nadawcy prezentującego publicznie treści multimedialne (np: YouTube). Wszelką odpowiedzialność za udostępnione treści ponoszą właściciele kont (kanałów), którzy je publicznie udostępniają ("wyświetlają"). Nasz serwis nie ma w tym żadnego udziału ani wpływu.