* Info

* Inspiracje

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Hobby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Autor Wątek: Róża – królowa ogrodów  (Przeczytany 15840 razy)

Offline Puella Clara

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1353
Róża – królowa ogrodów
« dnia: Wrzesień 15, 2013, 16:38:23 »
Dla wielu osób róża jest wcieleniem pojęcia o pięknie idealnym. W każdym ogródku powinien być przynajmniej jeden jej krzew. Róże, ciesząc oczy pięknem swych barwnych kwiatów i upajając aromatem sprawiają, że świat wydaje się lepszy.
Niektóre gatunki mają również zastosowanie w perfumiarstwie, kosmetyce, a owoce w lecznictwie i kuchni. Bogata symbolika kwiatu róży znajduje od wieków odzwierciedlenie w heraldyce, literaturze i sztuce.

Aby obejrzeć GALERIĘ, kliknij obrazek :)
Aby widzieć opisy zdjęć, kliknij literkę "i" w lewym dolnym rogu galerii
____
Róże są krzewami o kolczastych łodygach z rodziny różowatych. Dziedzina botaniki specjalnie im poświęcona to rodologia. Kolebką róż jest wschodnia Azja, skąd rozprzestrzeniły się na cały świat i obecnie jest ich kilkaset gatunków.

Po raz pierwszy w ogrodach ulubione przez ludzi gatunki pojawiły się ok. 5 tys. lat temu. Łatwość krzyżowania się róż pozwoliła na uzyskanie przez wieki olbrzymiej ilości odmian, a hodowcy nadal pilnie pracują nad tworzeniem nowych i ulepszaniem cech starszych.

Tworząc GALERIĘ ze zdjęciami róż kierowałam się pewnym kluczem - prawie wszystkie odmiany (oprócz trzech) znam z osobistej uprawy :)

____

Ze względu na pokrój dzielimy róże na:
- wielkokwiatowe (mieszańce herbatnie) o dużych, pięknie wykształconych, często o oryginalnym zapachu kwiatach
- wielokwiatowe (rabatowe) o pędach kwiatowych wyglądających jak bukieciki
- parkowe, rosnące w większe i bujne krzewy
- pnące o długich wiotkich lub sztywnych pędach, wymagające podpór
- okrywowe, tworzące dywany z obfitością małych kwiatków
- pienne, wyglądające jak małe drzewka, kiedy to na pniu szczepi się pędy odmian niższych
- miniaturowe, będące mini-kopiami innych odmian

Róże wymagają stanowisk nasłonecznionych, ciepłych i w miarę przewiewnych. Podłoże powinno być głębokie, o odczynie obojętnym, piaszczysto-próchniczo-gliniastej części górnej z dodatkiem biohumusu i bardziej gliniastej części dolnej. Róże mogą być sadzone również w pojemnikach. Ponieważ krzewy odmian szlachetnych powstają w wyniku okulizacji na dzikich różach, przy sadzeniu trzeba pamiętać, aby wrażliwy punkt szczepienia był ok. 5-7 cm pod powierzchnią ziemi.

Co roku na wiosnę róże trzeba przycinać w sposób zależny od typu krzewu. W okresie wegetacji niezbędne jest usuwanie dzikich pędów (wyrosłych z podkładek) i odgławianie, czyli odcinanie przekwitłych kwiatów, aby nie powstawały owoce. Zwykle tnie się pęd nad pierwszym w pełni wykształconym, czyli pięciolistkowym liściem.

Róże potrzebują dużo wody, ale musimy pamiętać, aby podlewać wyłącznie podłoże, nie mocząc roślin, gdyż to czyni je bardziej podatnymi na choroby grzybowe.
Krzewy należy nawozić w marcu i czerwcu (od połowy lipca zabronione!) specjalnie dobranymi mieszankami. Róże trzeba chronić przed szkodnikami i chorobami grzybowymi, które potrafią ogołocić z liści bardzo szybko. Na zimę krzewy kopczykujemy ziemią, torfem lub kompostem, a róże pnące i pienne dodatkowo okrywamy matami.

Dobrze zadbane róże odpłacają się zawsze wspaniałym rozwojem i kwitnieniem. :)




Ogród cały wypełniony różami to rozarium




 Róże doskonale nadają się też do donic, np. na tarasy
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 15, 2013, 20:12:18 wysłana przez Puella Clara »

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 561
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 15, 2013, 21:17:20 »
Ciekawy artykuł i piękne róże w galerii :) Osobiście nie mam cierpliwości do takich mozolnych robót w ogródku, ale patrząc na efekty pięknych i pachnących kwiatów, warto. I przestaje dziwić, że również wielu mężczyzn zajmuje się hodowlą róż. Przy aranżacji ogrodów męska ręka też jest czasem potrzebna, np zbudowanie altanek, skalniaków i pergoli :)

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1217
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 15, 2013, 23:27:10 »
Róża jest częścią jasnej strony świata :) Jej zapach, miękkość płatków, spokojna piękność, smak herbaty i nawet dżemu :) Pamiętam dzikie róże spotykane na wyprawach do lasu. To też kwiat - nauczyciel. Jasno pokazuje, że piękno kolców nie wyklucza:)

Offline Casper

  • Użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 433
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 16, 2013, 00:30:49 »
Te róże w galerii takie aksamitne, pełne koloru i życia!  Dopracowana, piękna prezentacja :).
Artykuł ciekawy. Teraz ja wezmę się do hodowania:)))
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2013, 01:52:05 wysłana przez Casper »

Offline Aniks

  • Użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 394
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 21, 2013, 07:28:38 »
Dzięki, Puelluniu! Zrobiłaś prześliczną różaną galerię i napisałaś treściwy artykuł. Cudne jest też to rozarium na zdjęciu. Aż czuję te przepiękne zapachy, bo sprawiłaś, jakbym na chwilę znalazła się w raju. :)
Dałaś dwie moje ulubione odmiany: 'McCartney Rose' i 'Mister Lincoln'. One są szczególne, choć lubię wszystkie róże. Przez tyle lat uprawy podczas ich pielęgnacji żadna mnie nie ukłuła! Może dlatego, że do nich czule przemawiałam? :)

Ta "królowa kwiatów" jest bardzo wymagająca, ale warto o nią dbać. Do ogrodowej "perfekcji" dochodzi się metodą prób i błędów. Zawsze wolałam kupować w dobrych centrach ogrodniczych róże w doniczkach, niż te przycięte, z gołymi korzeniami w torebeczkach z torfem. W doniczce są już gotowe, krzaczaste i kwitnące. Można zadecydować, który zapach nam odpowiada, wybrać zdrowe, mocne krzewy.
Róże z doniczek są też łatwiejsze do sadzenia. Z mojego doświadczenia wiem, że można je sadzić najpóźniej do końca czerwca. Czasem we wrześniu są już przygruntowe przymrozki, które mogą uszkodzić młode, świeżo wypuszczone korzonki, więc lepiej dać im czas na zdrewnienie. Bardzo istotne jest, co podkreślone w artykule, żeby punkt szczepienia był 5-7 cm pod ziemią.

W początkowej fazie mojego zainteresowania i fascynacji różami trafiałam na piękne, pachnące okazy, lecz nie zatrzymywałam etykietek z nazwą odmiany. Szczególnie żałuję, że nie mogę doszukać się nazwy jednego z krzewów, bo w książkach nie czuć pięknego, specyficznego zapachu, a kwiaty wielu odmian są do siebie podobne...

Offline Puella Clara

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1353
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 21, 2013, 09:40:35 »
Ależ mnie cieszy, że mężczyźni doceniają piękno róż i potrafią dostrzec w nich coś więcej, niż tylko kwiaty! :)
Bo, że Aniks kocha i zna się na różach - intuicja mi podpowiadała ;)

Ja też nie lubię sadzenia róż z torebeczek. To kilkugodzinne moczenie korzeni, przycinanie ich, usypywanie stożków ziemi w dołku... ech, cały dzień z głowy. A jeszcze czas sadzenie - początek wiosny lub koniec jesieni, brrr, za zimno!

Dziękuję Wam za miłe komentarze. Ciesze się, że mogłam tą galerią i artykułem sprawić radość :)

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2240
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 21, 2013, 10:00:00 »
Super artykuł, Puelluś! Galeria naprawdę piękna - widać z jaką starannością wybierałaś obrazy. Wspaniałe i cudne są te róże.

Co prawda róże nie są moimi ulubionymi kwiatami (najbardziej lubię zwyczajne, skromne kwiatki - konwalie, fiołki, narcyze i bez), ale oczywiście doceniam piękno "królowej kwiatów". No i mam kilka wspomnień związanych z różami, pochodzących z miejsc, w których kiedyś mieszkałam.

Pierwsze wspomnienie pochodzi z małego domku, ale za to z ogromnym ogrodem. Gdy się tam wprowadziłam, na obrzeżach ogrodu, tuż obok płotu, odkryłam kikut róży - kilka cieniutkich witek wyłażących z ziemi, bez kwiatów, z listkami pokrytymi jakąś ciemną pleśnią. Moja pierwsza reakcja była oczywiście - wyciąć. Ale nie wycięłam. Za namową teściowej obcięłam wszystkie gałązki tuż przy ziemi i wokół wkopałam sporo naturalnego nawozu. Po kilku miesiącach, na wiosnę, róża postanowiła rozpocząć nowe życie :) Puściła mnóstwo nowych pędów i pojawiło się na niej kilka pierwszych, nieśmiałych kwiatów. Rok póżniej zaczął się różany obłęd. Nawoziłam ją systematycznie i cięłam, cięłam, i cięłam gałązki, bo róża oszalała. Rozrastała się w szalonym tempie i każdą późną wiosną pokrywała się burzą kwiatów. Zagarnęła cały płot, wyłaziła ponad nim, pięła się w boki, w górę. To była burza czerwonych róż!

Moje inne wspomnienie - to róża, która kwitła na śniegu :) Zupełnie zwyczajna, ot taka sobie różowa, niczym nie wyróżniająca się róża. Pamiętam ją, bo tego roku jesień i początek zimy był wyjątkowo ciepły - więc róża nigdy nie przestała kwitnąć! Ale w styczniu spadł śnieg...i nagle zobaczyłam surrealistyczny obraz - pączek róży na tle białego śniegu. Oczywiście nie obyło się bez obfotografowania tego fenomenu:) Ponieważ zdarzyło się to w czasach przed fotografią cyfrową, zdjęcia mam jedynie w albumie, a zamieszczona tutaj fotografia pochodzi po prostu z sieci.



Ostatnie moje różane wspomnienie to róża koło domu, w którym obecnie mieszkam. Czy widzieliście krzak róży, który ma około 2,5 metra? No właśnie. Najwyraźniej przesadziłam z nawożeniem ;D  Oczywiście pokrywała się całą masą kwiatów! A ja naiwna myślałam, że uda mi się wyhodować różę - drzewo. Nie udało się :(  W ubiegłym roku gałązki tej gigantycznej róży po prostu zaczęły się giąć ku ziemi i zamiast pięknego krzaka - miałam jakieś dziwaczne, dzikie krzaczysko, o powyginanych i wiszących na wszystkie strony gałąziach. Natury nie pokonasz! No więc oczywiście - obcięłam moją różę bardzo nisko i w tym roku mam na nowo niewysoki, ale pełen pięknych kwiatów krzak róży.

Natomiast drzewa różane naprawdę istnieją, spójrz:

« Ostatnia zmiana: Wrzesień 22, 2013, 00:15:07 wysłana przez marylaossowska »

Offline Puella Clara

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1353
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 21, 2013, 10:39:25 »
Fajnie, Marylko, że podzieliłaś się z nami ciekawymi opowieściami :)

Zobaczyłaś więc na własne oczy, jak róża potrafi się cudnie odpłacić za troskę :)

Ten krzew koło Twojego domu to prawdopodobnie róża parkowa. Istnieją specjalne stelaże do "utrzymania ich w ryzach". Jedna z moich ulubionych parkowych róż - Westerland, też lubi rozłazić się na boki. Ten typ róż skraca się każdej wiosny zwykle o 2/3 długości pędów, o ile mocniej nie przymarznie...

Drzewo różane - ciekawa idea ;) Hodowcy już dawno poszli tym tropem, a dziś róże pienne (odmiany szlachetne szczepione na uformowanym pniu róży dzikiej) przeżywają prawdziwy renesans! Można szczepić praktycznie każdą odmianę, ale przy pielęgnacji trzeba bardzo uważać, żeby pokrój korony był właściwy. Pień powinien być ustabilizowany paliczkiem. Odrastające od niego dziczki trzeba koniecznie usuwać. Drzewkowa 'Pink Peace', którą pokazałaś na zdjęciu jest przepiękna! :) Całkiem fajnie prezentują się też odmiany pnące szczepione na pniu, jak ta 'Super Dorothy':


W mojej pamięci także tkwi podobny niezwykły widok, jak sfotografowana przez Ciebie róża otulona śniegiem. Pewnego razu zima przyszła u nas nagle, z dnia na dzień, i w ogródku zobaczyłam różę w pełnym rozkwicie, zastygłą na mrozie w swym pięknie (to chyba nawet był Lincoln, zupełnie jak ten z fotografii do klikania), a wokół śnieg. Tak utrzymała się do marca...

Na marginesie dodam, że jeśli róże nie zrzucą same liści przed zimą, trzeba im w tym pomóc, bo obciążone śniegiem pędy mogą się połamać, co osłabi krzak.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 21, 2013, 23:29:34 wysłana przez Puella Clara »

Offline Puella Clara

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1353
Odp: Róża – królowa ogrodów / Mały Książę i Róża
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 21, 2013, 10:41:04 »
Antoine de Saint-Exupéry w swym najsłynniejszym dziele "Mały Książę" opisał trudną miłość między głównym bohaterem a jego Różą. Tak jak cała historia Małego Księcia pełna jest symboliki, mądrych spostrzeżeń i rozważań nad życiem, tak i dzieje tej relacji każdemu dają do myślenia, a najczęściej poruszają najgłębsze zakamarki serca...

MAŁY KSIĄŻĘ I RÓŻA (frag. "Małego Księcia")

Na planecie Małego Księcia kwiaty były zawsze bardzo skromne, o pojedynczej koronie płatków, nie zajmujące miejsca i nie przeszkadzające nikomu. Pojawiały się któregoś ranka wśród traw i więdły wieczorem. Krzak róży wykiełkował w ciągu dnia z ziarna przyniesionego nie wiadomo skąd i Mały Książę z uwagą śledził ten pęd, zupełnie niepodobny do innych pędów. Mógł to być nowy gatunek baobabu. Lecz krzak szybko przestał rosnąć i zaczął się formować kwiat. Mały Książę, który śledził pojawienie olbrzymiego pąka, wyczuwał, iż wykwitnie z niego jakieś cudowne zjawisko, lecz róża schowana w swoim zielonym domku przygotowywała się powoli. Starannie dobierała barw. Ubierała się wolno, dopasowywała płatki jeden do drugiego. Nie chciała rozkwitnąć pognieciona jak maki. Pragnęła zjawić się w pełnym blasku swojej piękności. O, tak! Była wielką zalotnicą. Jej tajemnicze strojenie trwało wiele dni. Aż pewnego poranka - dokładnie o wschodzie słońca - ukazała się.
____I oto ona - która tyle trudu włożyła w swój staranny wygląd- powiedziała ziewając:
- Ach, dopiero się obudziłam... Przepraszam bardzo... Jestem jeszcze nie uczesana.
Mały Książę nie mógł powstrzymać słów z zachwytu:
- Jakaż pani jest piękna!
- Prawda odpowiedziała róża cichutko.
- Urodziłam się równocześnie ze słońcem.
Mały Książę domyślił się, że róża nie jest zbyt skromna, lecz jakżeż była wzruszająca!
- Sądzę, że czas na śniadanie - dorzuciła po chwili - czy byłby pan łaskaw pomyśleć o mnie?
Mały Książę, bardzo zawstydzony, poszedł po konewkę i podał jej świeżą wodę.
____
____Wkrótce swą trochę płochliwą próżnością zaczęła go torturować. Pewnego dnia na przykład, mówiąc o swych czterech kolcach, powiedziała:
- Mogą zjawić się tygrysy uzbrojone w pazury...
- Nie ma tygrysów na mojej planecie - sprzeciwił się Mały Książę - a poza tym tygrysy nie jedzą trawy.
- Nie jestem trawą - odparła słodko róża.
- Proszę mi wybaczyć...
- Nie obawiam się tygrysów, natomiast czuję wstręt do przeciągów. Czy nie ma pan parawanu?
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."
____
____- Wieczorem proszę mnie przykryć kloszem. U pana jest bardzo zimno. Złe są tu urządzenia. Tam, skąd przybyłam...
Urwała. Przybyła w postaci nasienia. Nie mogła znać innych planet. Naiwne kłamstwo, na którym dała się przyłapać, zawstydziło ją. Zakaszlała dwa lub trzy razy, aby pokryć zażenowanie.
- A ten parawan?
- Ja bym przyniósł, ale pani mówiła...
Wtedy róża znów zaczęła kaszleć, aby Mały Książę miał wyrzuty sumienia. W ten sposób mimo dobrej woli płynącej z jego uczucia Mały Książę przestał wierzyć róży. Wziął poważnie słowa bez znaczenia i stał się bardzo nieszczęśliwy.

- Nie powinienem jej słuchać - zwierzył mi się któregoś dnia - nigdy nie trzeba słuchać kwiatów. Trzeba je oglądać i wąchać. Mój kwiat napełniał całą planetę swoją wonią, lecz nie umiałem się nim cieszyć. Historia kolców, która tak mnie rozdrażniła, powinna rozczulić...
Zwierzył się jeszcze:
- Nie potrafiłem jej zrozumieć. Powinienem sądzić ją według czynów, a nie słów. Czarowała mnie pięknem i zapachem. Nie powinienem nigdy od niej uciec. Powinienem odnaleźć w niej czułość pod pokrywką małych przebiegłostek. Kwiaty mają w sobie tyle sprzeczności. Lecz byłem za młody, aby umieć ją kochać.
____

Sądzę, że dla swej ucieczki Mały Książę wykorzystał odlot wędrownych ptaków. Rano przed odjazdem uporządkował dokładnie planetę. Pieczołowicie przeczyścił wszystkie wulkany. Miał dwa czynne wulkany. To się bardzo przydaje do podgrzewania śniadań. Miał też jeden wulkan wygasły. Ponieważ powtarzał zwykle: - Nic nigdy nie wiadomo - więc przeczyścił także wygasły wulkan. Jeśli wulkany są dobrze przeczyszczone, palą się powoli i równo, bez wybuchów. Wybuchy wulkanów są tym, czym zapalenie sadzy w kominie. Oczywiście my, na naszej Ziemi, jesteśmy za mali, aby przeczyszczać wulkany. Dlatego też sprawiają nam tyle przykrości. Mały Książę z odrobiną smutku wyrwał także ostatnie pędy baobabów. Nie wierzył w swój powrót. Wszystkie te codzienne prace wydawały mu się tego ranka szczególnie miłe. Kiedy po raz ostatni podlał różę i już miał ją przykryć kloszem, poczuł, że chce mu się płakać.

- Do widzenia - powiedział róży.
Lecz ona nie odpowiadała.
- Do widzenia - powtórzył.
Róża zakaszlała. Lecz nie z powodu kataru.
- Byłam niemądra - powiedziała mu. - Przepraszam cię. Spróbuj być szczęśliwy.
Zdziwił się brakiem wymówek. Stał, całkowicie zbity z tropu, trzymając klosz w powietrzu. Nie rozumiał tej spokojnej słodyczy.
- Ależ tak, ja cię kocham - mówiła róża. - Nie wiedziałeś o tym z mojej winy. To nie ma żadnego znaczenia. Ale ty byłeś równie niemądry jak ja. Spróbuj być szczęśliwy. Pozostaw spokojnie tę planetę. Nie chcę ciebie więcej.
- Ależ... przeciągi...
- Nie jestem już tak bardzo zakatarzona. Chłodne powietrze nocy dobrze mi zrobi. Jestem kwiatem..
- Ale dzikie bestie...
- Muszę poznać dwie lub trzy gąsienice, jeśli chcę zawrzeć znajomość z motylem. To podobno takie rozkoszne. Bo któż by mnie potem odwiedzał, gdy będziesz daleko... A jeśli chodzi o dzikie bestie, nie boję się nikogo. Mam kolce. - I naiwnie pokazała cztery kolce. Po chwili dorzuciła: - Nie zwlekaj, to tak drażni. Zdecydowałeś się odjechać. Idź już!
Nie chciała, aby widział, że płacze. Była przecież tak dumna.

Offline Casper

  • Użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 433
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 21, 2013, 18:26:54 »
Zajmowanie się ogrodem wydaje mi się takie ciekawe:) Choć nigdy tego nie robiłem. Czasem korzystam z mojego statusu ducha i słucham rozmów na ten temat. Ile w nich zadowolenia i takiego zdrowego realizmu. Podobno w klasztorach kontemplacyjnych zaleca się ogrodnictwo jako sprzyjające równowadze wewnętrznej:)) Może kiedyś sam spróbuję. :)

Offline Casper

  • Użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 433
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 21, 2013, 22:00:55 »
@Mały Książę i Róza. Relacja Małego Księcia i Róży taka ciekawa:) Interesujące że zniechęciły go szachrajstwa róży. Dopiero potem, już mądrzejszy, zobaczył to inaczej .Hmmm  ... Baaardzo ciekaaawe.

Offline Casper

  • Użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 433
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 21, 2013, 22:31:47 »
@Maryla Drzewko różane :) Ciekawe. Zróżnicowanie gatunków róż jest tak duże, że wcale mnie nie dziwi coś takiego. Te kwiaty są niesamowicie żywotne skoro potrafią   odrastać praktycznie od korzenia. Róże na śniegu  ... Taki motyw występuje w religijnym dziedzictwie Meksyku.
Wiem, że lubisz tych ludzi, potomków Azteków, bo o nich tu mowa.  :)

Róże na śniegu!

Jak głosi przekaz, 12 grudnia 1531 roku Matka Boża ukazała się Indianinowi Juanowi Diego. Mówiła w jego ojczystym języku nahuatl. Ubrana była we wspaniały strój: w różową tunikę i błękitny płaszcz, opasana czarną wstęgą, co dla Azteków oznaczało, że była brzemienna. Zwróciła się ona do Juana Diego: "Drogi synku, kocham cię. Jestem Maryja, zawsze Dziewica, Matka Prawdziwego Boga, który daje i zachowuje życie. On jest Stwórcą wszechrzeczy, jest wszechobecny. Jest Panem nieba i ziemi. Chcę mieć świątynię w miejscu, w którym okażę współczucie twemu ludowi i wszystkim ludziom, którzy szczerze proszą mnie o pomoc w swojej pracy i w swoich smutkach. Tutaj zobaczę ich łzy. Ale uspokoję ich i pocieszę. Idź teraz i powiedz biskupowi o wszystkim, co tu widziałeś i słyszałeś".
Początkowo biskup Meksyku Juan de Zumárraga nie dał wiary Indianinowi. Ten poprosił więc Maryję o jakiś znak, którym mógłby przekonać biskupa. W czasie kolejnego spotkania Maryja kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza. Chociaż w Meksyku w grudniu kwiaty nie kwitną, rosły tam przepiękne róże. Madonna poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować je do tilmy (był to rodzaj indiańskiego płaszcza, opuszczony z przodu jak peleryna, a z tyłu podwiązany na kształt worka). Juan szybko spełnił to polecenie, a Maryja sama starannie poukładała zebrane kwiaty. Juan natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał rogi swojego płaszcza. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i wszyscy obecni uklękli w zachwycie. Na rozwiniętym płaszczu zobaczyli przepiękny wizerunek Maryi z zamyśloną twarzą o ciemnej karnacji, ubraną w czerwoną szatę, spiętą pod szyją małą spinką w kształcie krzyża. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami, spod którego widać było starannie zaczesane włosy z przedziałkiem pośrodku. Maryja miała złożone ręce, a pod stopami półksiężyc oraz głowę serafina. Za Jej postacią widoczna była owalna tarcza promieni.
Właśnie ów płaszcz Juana Diego, wiszący do dziś w sanktuarium wybudowanym w miejscu objawień, jest słynnym wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe. Na obrazie nie ma znanych barwników ani śladów pędzla. Na materiale nie znać upływu czasu, kolory nie wypłowiały, nie ma na nim śladów po przypadkowym oblaniu żrącym kwasem. Oczy Matki Bożej posiadają nadzwyczajną głębię. W źrenicy Madonny dostrzeżono niezwykle precyzyjny obraz dwunastu postaci.

The Mysterious Eyes Of Our Lady of Guadalupe

 Pierwsze nawrócenia Azteków nastąpiły około 1524 roku. Ochrzczeni stanowili jednak bardzo małą i nie liczącą się grupę. Do czasu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć Słońcu i różnym bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci pierzastego węża. Wierzyli, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Według relacji Maryja miała poprosić Juana Diego w jego ojczystym języku nahuatl, aby nazwać Jej wizerunek "święta Maryja z Guadalupe".
Przypuszcza się, że "Guadalupe" jest przekręconym przez Hiszpanów słowem "Coatlallope", które w Náhuatl znaczy "Ta, która depcze głowę węża".
 
Gdy rozeszła się wieść o objawieniach, o niezwykłym obrazie i o tym, że Matka Boża zdeptała głowę węża, Indianie zrozumieli, że pokonała Ona straszliwego boga Quetzalcoatla. Pokorna młoda Niewiasta przynosi w swoim łonie Boga, który stał się człowiekiem, Zbawicielem całego świata. Pod wpływem objawień oraz wymowy obrazu Aztekowie masowo zaczęli przyjmować chrześcijaństwo. W ciągu zaledwie sześciu lat po objawieniach aż osiem milionów Indian przyjęło chrzest.  Za http://sanctus.pl/
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 21, 2013, 22:34:37 wysłana przez Casper »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2240
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 21, 2013, 23:51:01 »
@Uczeń Sokratesa. Natomiast ja, wraz z moją przyjaciółką, robiłam specjalne wyprawy po płatki dzikich róż! Wsiadałyśmy, z rowerami, do pociągu jadącego do Krzeszowic i stamtąd kierowałyśmy się na południe, w stronę Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego, a potem na zachód, w kierunku Tenczynka. Cudne okolice - lekko pofalowany teren, ukryte w zaroślach ścieżki, piękne, niewielkie lasy pełne buków, dębów i jaworów. No i mnóstwo dzikich róż. Zbierałam ich płatki w ogromną torbę... oj ależ to była ciężka praca, żeby ją zapełnić :) A poźniej, już w domu, ucierałam te upojnie pachnące płatki z cukrem i powstawała najwspanialsza na świecie konfitura różana! Idealna do ciasta listkowego, pączków, no i oczywiście do podjadania jako deser do herbatki.

A tak wygląda okolica, o której piszę, ze wzgórza opodal zamku tenczyńskiego:

Offline Kera

  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 96
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 22, 2013, 00:00:25 »
Jejku, jaka piękna galeria z różami i jaki fajny wątek! Każdy coś napisał ciekawego i mądrego i co ja mogę dopisać? :)

Bardzo lubię róże. Ta czerwona, którą trzymam w dłoni, to nie jest zwykła róża. Związana jest z pewnym zdarzeniem, które na zawsze zmieniło moje życie, dzięki któremu stałam się taka, jaka jestem dziś. Nie będę ukrywać, że poryw serca odegrał w tym decydującą rolę ;)
Może dlatego historia Małego Księcia i Róży tak mnie zainspirowała, że znalazłam piosenkę, którą pewnie znacie, ale dla mnie jest niejako nowością:




Objawienie Matki Boskiej w Guadalupe, cud z różami i cud z wizerunkiem na płaszczu to niezwykłe i brzemienne w skutki wydarzenia. Casprze, jak to dobrze, że o tym nam napisałeś! Z tego, co wiem, Juan Diego, jako pierwszy Indianin, został obwołany świętym katolickim:)

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2240
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 22, 2013, 00:39:24 »
Kera, och dziękuję Ci za dodanie tej piosenki! Zupełnie o niej zapomniałam, a przecież to była jedna z moich najukochańszych piosenek dawno, dawno temu. Nigdy nie przeszkadzało mi, że jest w takim staroświeckim klimacie... jest po prostu piękna. Może dlatego, że Małego Księcia czytywałam od dzieciństwa wciąż i wciąż? Nie wyobrażam sobie mojej biblioteki bez tej książki! Był ze mną zawsze tam, gdzie mieszkałam. Ale dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę, że na mojej półce stoi Der Kleine Prinz po niemiecku i The Little Prince po angielsku, ale nie mam Małego Księcia.

_
_

Offline Aniks

  • Użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 394
Odp: Róża – królowa ogrodów
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 23, 2013, 15:32:05 »
Do Caspra
Piękna, obrazowa i wzruszająca jest Twoja opowieść o cudownym prawdziwym wizerunku Matki Boskiej z Guadalupe, odbitym na płaszczu Juana Diego. Dziękuję :)

 


Prezentowane na stronie zewnętrzne materiały multimedialne nie są częścią naszego serwisu. Oprogramowanie Aeva oraz inne skrypty przetwarzają metodą framingu odnośniki internetowe do kanałów lub stron, na których są prezentowane te materiały. Nośniki i strumienie znajdują się na serwerach należących do właściwego nadawcy prezentującego publicznie treści multimedialne (np: YouTube). Wszelką odpowiedzialność za udostępnione treści ponoszą właściciele kont (kanałów), którzy je publicznie udostępniają ("wyświetlają"). Nasz serwis nie ma w tym żadnego udziału ani wpływu.