* Info

* Tematy

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Kluby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Autor Wątek: Polski Syndrom  (Przeczytany 5029 razy)

Offline admin

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 219
Polski Syndrom
« dnia: Listopad 14, 2013, 21:37:20 »
 

W materiale „Polski Syndrom” Max Kolonko wskazuje na psujące wizerunek Polaków w świecie dziedzictwo lat komuny, która odcisnęła swoje piętno w naszej mentalności, wzmacniając niektóre negatywne cechy, które zatruwają nasze życie i jak jakieś niewidzialne kajdany krępują nas mentalnie osłabiając afirmację dobrego sukcesu inicjatywy i samorozwoju.    



Audycja Maksa szczególnie minuty 8:19 – 18:32 to świetna, bardzo konkretna analiza probemu. Zachęcam do uważnego odsłuchania, zapamiętania i podjęcia pracy nad sobą, aby wyzbyć się komuszego dziedzictwa. Podam tu najważniejsze punkty na jakie wskazał autor.

Max Kolonko porównując różne marki krajów i stereotypowe obrazy różnych nacji zauważył, że Polacy są kiepsko postrzegani i jest to nieadekwatne do naszego bogatego dziedzictwa historycznego, miejsca na mapie geopolitycznej świata i roli jaką odegraliśmy. I w sumie również faktu bycia normalnym nie gorszym od innych, pełnoprawnym europejskim państwem z prawem do własnej, dobrze kojarzonej marki. W czterech punktach wskazał na najważniejsze, dostrzegane przez wolnych ludzi zachodu typowe, dziwne w ich oczach zachowania i wady naszych rodaków. Oto najważniejsze punkty:

Cytuj
1. Malkontenctwo.
Nie potrafimy się dziwić i zachwycać, tym, co jest tego warte. Deprecjonujemy wartości, dobra kultury, miejsc i ludzi którzy coś sobą reprezentują, zwłaszcza swoich. Jesteśmy też wiecznie niezadowoleni, właściwie bez powodu. Jakby przyznanie się do uczucia podziwu, zdumienia, zachwytu nad czyjąś urodą, domem sąsiada, czyimś sukcesem z automatu czyniło nas obywatelami drugiej kategorii.

Cytuj
2. Etnocentryzm.
Ta postawa to infantylna propaganda sukcesu rodem z PRL-owskich plakatów, gdzie cały świat podbijała nasza kiełbasa i inne głupoty tego typu. Ze szczególnym naciskiem na słowo podbijanie.
Skąd się wzięła ta wojskowość i udowadnianie na siłę wielkości, bezsensowna chęć podbijania? Po co? Jakbyśmy mieli jakiś kompleks.

Cytuj
3. Brak afirmacji sukcesu.
Nie potrafimy cieszyć się z własnych sukcesów. Jeśli ktoś z nas osiągnie sukces, wtedy nie mówimy nic, cisza.

Cytuj
4. Negacja sukcesu.
Mówienie o sukcesie zostało przyćmione słowem chwalić się, ten kto osiągnął jakiś sukces, przechwala się, więc zasługuje raczej na naganę niż pochwałę.

Idąc dalej w analizie Maks Kolonko wskazuje na przyczynę:

Cytuj
„Odpowiedzialność za polski syndrom ponosi choroba, która nawiedziła kraj naszych matek i naszych ojców. Największa choroba XX w., monstrum o nazwie komuna. Ta potężna zbrodnicza machina wyniszczająca ludzką indywidualność, stworzona przez Marksa, Lenina i Engelsa, która stworzyła nas ludźmi innymi niż reszta Europy”.

Jest diametralna różnica między myśleniem Polskim a myśleniem amerykańskim. Tam posiadanie czegoś przez jednych świadczy o ich zaradności i motywuje tych, którzy nie posiadają do inicjatywy. Dziś on coś ma jutro będę miał to ja. Natomiast w systemie komuny wszyscy mamy to samo, czyli nie mamy nic.

Dalej autor pokazuje całą litanię:

Cytuj
To komuna nauczyła nas nie chwalić jedni drugich.
To komuna nauczyła nas nie mówić o sukcesie drugiego człowieka, a jeżeli mamy mówić o sukcesie drugiego człowieka to stygmatyzujmy to pojęciem „chwali się skurczybyk”.
To komuna nauczyła nas donoszenia jedni na drugich.
To komuna nauczyła nas nienawiści do bliźniego.
To komuna nauczyła nas teorii spiskowych.
To komuna zabiła w nas tego światowego człowieka, którym byliśmy przed wojną.
To komuna zrobiła z nas tych małych ludzików, uwikłanych w tryby wielkiej maszyny, którzy stale narzekają, coś krytykują jak tych dwóch Mapetów, którzy siedzą na balkonie i stale się chichrają gdy w dole coś się spieprzy i stale krytykujemy i narzekamy na wszystko i wszystkich. Stale podkładamy sobie nogi i cieszymy się, że komuś coś nie wyszło, podczas gdy sami  tkwimy w tym gównie, w którym jesteśmy po pas i nie potrafimy w tej sprawie nic zrobić.
To dlatego odstajemy od innych krajów Europy i to dlatego nie stworzyliśmy żadnej światowej marki.
To dlatego kojarzymy się raczej z dowcipami, kiełbasą, tanią i głupią siłą roboczą, która japie coś głośno w swoim języku.
Za to wszystko ponosi winę właśnie nasz polski syndrom, za to wszystko ponosimy winę my sami.

W moim przekonaniu te przykre w sumie analizy są oczywiście przejaskrawieniem i na szczęście mamy wiele innych pozytywnych cech, kóre rekompensują wspomniane wady, ale być może to, do czego wielu z nas przywykło jako do zwykłej ludzkiej zazdrości, która nam Polakom wydaje się być niegroźną i powszechną słabością, dla ludzi z innej kultury są rażącą, wadą a nawet grzechem.

Bardzo cenne w analizie Maksa jest odkrycie źródła ideologicznego tej wady narodowej jaką jest dwubiegunowość: megalomania i kompeks niższości i związana z nimi zazdrość, leżąca u podstaw tych zachowań. To wszystko było oprócz utopijnej, zbrodniczej i równającej w dół ideologii tożsame z systemem jaki wychował dwa, a nawet 3 pokolenia Polaków, którzy byli gnojeni za próbę zdroworozsądkowego myślenia.

Te cechy były również obecne w przedwojennej i nawet przedrozbiorowej Polsce wśród bezrolnych chłopów poddanych właścicielom ziemskim, robotników wielkich kapitalistycznych fabryk i tych, którym bieda i system niemalże kastowy odbierały szansę na awans. Mentalność biedy, slamsów, ludzi którzy z winy systemu stracili inicjatywę i byli na łasce socjalu, klepali biedę materialną i duchową. To była mentalność chłopów rozpijanych przez rosyjskiego zaborcę w XIX wieku i outsiderów żydowskiego pochodzenia, którzy kupili Marksizm. Leninizm został wyhodowany w takiej atmosferze, bo tylko tacy ludzie byli tym zainteresowani i afirmowali złodziejski system zrównywania wszystkich w dół. I ta masa wyrzutków, nieudaczników, zdobyła przemocą władzę, wymordowała lub ograbiła do zera właścicieli dóbr, a potem sama stworzyła burżuazję proletariatu. To ich mentalność stała się potem programem życia. W konsekwencji różne podejrzane typy, cwaniaki, złodzieje, łapówkarze i kanalie stały się nową burżuazją i do dziś musimy na to bezradnie patrzeć...

Ocena zagraniczna ludzi przemielonych mentalnie przez chorobę społeczną jaką było szaleństwo komunistyczne, jest bardzo krzywdząca, bo raczej należałoby współczuć nam Polakom, że na wiele sposobów nasi sąsiedzi nas skrzywdzili. Teraz, gdy stary system odszedł ta doświadczona traumą i praniem mózgu społeczność na emigracji doświadcza kolejnej niesprawiedliwości, gdy ta postkomusza spuścizna  wychodzi na wierzch w konfrontacji ze społeczeństwami, które nie doświadczyły okropieństw ponad dwustu (z 20-stoletnia przerwą) lat  zaborów i dwóch zbrodniczych i łamiących ludzki indywidualizm systemów.

Jeśli tylko takie wady mamy po takiej wielowiekowej traumie, to jesteśmy twardzielami i to jest nasz wielki atut. Wytykane nam wady są pchłą, którą powinniśmy z czasem rozgnieść. Chociaż bardzo ubolewam, że zaniedbano dekomunizację mentalną i całe pokolenie zostało pozostawione z tym bolesnym i wstydliwym bagażem bez żadnej pomocy. A można było wprowadzić różne zajęcia uświadamiające dzieciom, co jest spadkiem po zaborcach i komunistach i pormować zachowania i postawy zdrowych i wolnych od tej spuścizny społeczeństw. Nie mielibyśmy dziś tej wtórnej traumy i poniżania na pograniczu mobbingu.

Słowa pieśni „powstań Polsko, skrusz kajdany” są nadal w mocy. Dzisiaj nie musimy walczyć o nasze granice, ale powinniśmy podjąć walkę z tą obcą spuścizną i mentalnością ofiary. Dlatego:

1. Powinniśmy wyzbyć się kompleksów wobec innych narodów, bo jesteśmy bez cienia wątpliwości krajem z bogatą historią, doświadczeniem i mądrością. Nic nam nie brakuje. A jeśli nie mamy wielu pięknych zabytków do pokazania to dlatego, że nasi sąsiedzi nam to ukradli lub zniszczyli. Może należałoby wymusić restytucję, albo zrobić repliki zburzonych zabytków i dzieł sztuki.
2. Powinniśmy wyzbyć się głupiej zazdrości i nauczyć się tej dobrej, która motywuje do samorozwoju i naśladowania tego, co warto a szczerze gratuluje sukcesu uczciwie osiągniętego dzięki zdrowej ambicji, pracowitości i wytrwałości.
3. Powinniśmy cieszyć się z tych sukcesów, naszych własnych, naszych bliskich, sąsiadów, znanych rodaków, rozwijać w sobie radość i zdrową satysfakcję z dobrze wykonanej pracy itp. Każdy uczciwy sukces zasługuje na pochwałę. Dobra i solenna praca na godną zapłatę, bez poniżającego targowania. Nieuczciwe osiągnięcia nie są sukcesem, ale przestępstwem, które powinno być napiętnowane.
4. Powinniśmy nauczyć cieszyć się z małych rzeczy, nie wstydzić zachwytu i podziwu, a nieuzasadnione narzekanie i malkontenctwo traktować jako nietakt a nawet grzech.
5. Powinniśmy zachęcać się wzajemnie i chwalić za dobrą i solenną pracę, ambicję, inicjatywę, twórczość i przedsiębiorczość. Mamy te cechy, ale było by jeszcze lepiej, gdybyśmy to doceniali. Wtedy i inni będą doceniali nas. Bo malkontentów się nie lubi...

Aby utrwalić de dobre postawy i wyplenić złe proponuję przypięcie w klapie słoneczka lub zakaz narzekania i zazdroszczenia. Jeśli będziemy siebie wzajemnie upominać i to się upowszechni jest nadzieja, że te wady znikną.


Marcin
_____
Źródła:
http://www.youtube.com/watch?v=8VTp75DLL40&feature=share&list=PL1cAturoTLPOQdA9swQSNE7SWTyucPP5K
Część wypowiedzi Maksa Kolonko sparafrazowana, teksty nieautoryzowane
Obrazek Zakaz narzekania  znaleziony w internecie.
« Ostatnia zmiana: Listopad 15, 2013, 14:23:22 wysłana przez admin »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 14, 2013, 22:39:12 »
Ja bym dodał nieumiejętność współpracy... Mam wrażenie, że w Polsce bardzo łatwo o osobiste urazy . Zresztą to się łączy z całym obrazem. Skoro komuna i urzędnicy wcisnęli nas  jakby do kotła to trudno o dobre relacje w nim...
« Ostatnia zmiana: Listopad 14, 2013, 23:52:18 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

Offline admin

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 219
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 15, 2013, 03:16:05 »
To jest złożony problem, który jest zrozumiały chyba tylko dla nas Polaków. Idea jedności jakiegokolwiek narodu za wszelką cenę raczej nie kojarzy się dobrze, gdy spojrzymy na historię. Naprawdę nie musimy się tym przejmować, gdy jest pokój. W normalnym świecie, każdy by zrobił wielkie oczy i ze zdziwieniem zapytał po co? W imię czego mam być w jedności z osobą, która ma wrogie poglądy lub z jakiegokolwiek innego powodu nie mam ochoty z nią współpracować. Sam fakt, że ten człowiek jest Polakiem nie jest dla mnie żadnym imperatywem, abym musiał się z nim jednoczyć i współpracować. W wielu przypadkach ta współpraca byłaby źródłem frustracji dla nas obojga.

Inaczej w sytuacji jakiegoś zagrożenia dla życia, czy  niepodległości naszej Ojczyzny. Jakoś zawsze się okazuje, że bez specjalnych kursów jesteśmy zdolni do spontanicznej i niezwykle sprawnej samoorganizacji. I taki stan rzeczy jest normalny. Narzekanie, że nie udaje nam się dogadać w sytuacjach zwyczajnych nie ma sensu. Ludzie są z natury niechętni do angażowania się w cudze sprawy jeśli nie mają z tego jakiejś konkretnej korzyści. Tyko zmanipulowani i zniewoleni jakąś ideologią ludzie muszą pracować dla jakiegoś guru za darmo. Bezinteresowną współpracę można osiągnąć tylko tam, gdzie ludzi łączą jakieś zainteresowania czy pasje. Nie ma problemu zwykle w namówieniu ich do współpracy przy zabawie. Ludzie chcą się bawić, chcą robić fajne rzeczy i właśnie w tym chceniu jest istota rzeczy. Na tym opiera się każda umowa. Pytanie zawsze brzmi czy chcesz?.

Wniosek jest więc taki, że powinniśmy szukać sobie ludzi podobnych i z nimi realizować nasze wspólne pasje. Wtedy nie ma żadnego problemu ze współpracą, o ile nie mamy problemu z nadmiernym indywidualizmem i chęcią narzucania własnych pomysłów.  Nie ma też problemów z organizacją, gdy uczciwie płacimy za usługę z jakiej korzystamy. Na inne sprawy nie ma co narzekać.

Generalnie większość rzeczy i spraw, na które biadolimy ma podobną wagę. Zamiast przyjąć postawę typu, chcieć to móc i jak będzie problem to się tym zajmiemy, jakaś potencjalna i nieistotna możliwość problemu urasta do rzeczywistej, wręcz patowej sytuacji paraliżującej wszelkie zaangażowanie. Nie robimy nic usprawiedliwiając nieróbstwo możliwymi problemami, że się nie opłaca, że są jacyś ktosie, którzy nie pozwolą itd, itp. A jak się przełamie te głupie opory wewnętrzne i wszystkie te paraliżujące demotywatory, podkładane nogi przez różnych zazdrośników okazuje się, że jeśli czegoś szczerze chcemy znajdziemy siłę i wszystko co potrzebne. Świat wtedy wydaje się pomagać nam w realizacji celu. Z kolei, gdy nie znamy swoich wewnętrznych pragnień i boimy się sukcesu, prawo Murphiego wciela się w życie jak na życzenie...

Marcin
« Ostatnia zmiana: Listopad 17, 2013, 20:40:56 wysłana przez admin »

Offline admin

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 219
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 16, 2013, 23:31:16 »
Jednak po kilku dniach uświadomiłem sobie, że komuna stworzyła jedynie warunki i stała się wylęgarnią tych wszystkich wad, istotne jest ostatnie stwierdzenie Maksa, że jesteśmy sobie też winni sami. Bezpośrednia przyczyna jaką był komuszy matecznik wielu dorosłych Polaków i dziedziczenie tych zachowań w drugim pokoleniu, gryzie się z rzeczywistością jakiej doświadczamy dzisiaj w Polsce. Może nawet bardziej jest to widoczne właśnie w naszym kraju niż na Zachodzie, gdzie jest mnogość różnych nacji ze swoimi zwyczajami i każdy stwierdza, że Polacy to malkontenci, Włosi makaroniarze i idzie dalej zapominając o sprawie. W Polsce nagle budzimy się z ręką w nocniku po dwóch dekadach, gdy przedsiębiorczy spadkobiercy czerwonej burżuazji korzystając z naszego marazmu ogolili nas do zera i jak złodziej zostawili gołych i z długami.

Dlatego jeśli sami nie zrobimy tego, to życie nas zmusi boleśnie do refleksji i wtedy z żalem nad zmarnowanym czasem, a może i życiem uświadomimy sobie, że kompleks niższości to choroba, która niszczy nasz naród i każdego z osobna. I naprawdę nie potrzeba żadnych drogich terapii, recepta jest prosta - skończyć z tym. Najzwyczajniej w świecie wystarczy sobie powiedzieć, że takie poczucie niższości, czy wyższości wobec kogokolwiek jest bezsensowne, głupie i tworzy z ludzi neurotyków, wewnętrznie sparaliżowanych, znerwicowanych, wiecznie niezadowolonych, zazdrosnych o jakikolwiek przejaw sukcesu u innych itd. itp. Nie potrzeba robić nic wielkiego, wręcz przeciwnie, nasza wartość to nie pieniądze, nie piękne ciuchy, drogie samochody, praca, wykształcenie, kultura, atrakcyjny wygląd, płeć itp. ale to, że każdy z nas jest dzieckiem Bożym,  jest człowiekiem. I tego nic nie zmieni, ani nie polepszy naszej wartości, ani nie pogorszy. Żadne głupie ateistyczne poglądy, degradujące wartość człowieka i pozbawiające go nadprzyrodzoności i nieśmiertelnej duszy. Tej nieprawdopodobnej nobilitacji wśród całego stworzenia. Nasze życie jest darem i wszystko inne z tego wynika i za to co z nim zrobimy będziemy kiedyś rozliczeni i każdy odpowiada za siebie...

Pięknoduchy i ci wszyscy z Zachodu, którzy naśmiewają się z Polaków i innych narodów, które uważają za gorsze, bo czegoś nie mają, sami są niewolnikami tego kompleksu niższości i myślą, że posiadanie pieniędzy, dobrego samochodu, pięknego ciała, kultury itp. czyni z nich lepszych ludzi od nas. To jest oczywiście tak samo głupie jak kompleksy, że się nie ma tego i można to nazwać błędną postawą lepszy - gorszy, czy z analizy transakcyjnej ja jestem OK a ty nie, ale gabinetu psychologa nie będę tu reklamował... ;)

Marcin
« Ostatnia zmiana: Listopad 18, 2013, 01:12:12 wysłana przez admin »

Offline Kera

  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 96
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 19, 2013, 19:32:44 »
A ja tam myślę, że fajnie jest ponarzekać sobie z kimś zaufanym na wszystko, co się złego dzieje, obśmiać to trochę i od razu się lepiej człowiekowi robi na sercu :)

A ci Amerykanie to są właściwie czasem denerwujący. To ich idiotyczne "keep smiling" pomimo wszystko, łykanie prozacu, czy czego tam, poczucie wyższości nad innymi, obsesyjne dbanie o trawniki, by sąsiad nie miał ładniejszego... No tak, może to też stereotyp, ale pokrytykować sobie można, no nie? :D

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 19, 2013, 20:16:49 »
Zapewniam Cię, Kero, że to jedynie stereotypy. Amerykanie nie łykają więcej prozacu niż inne narody, wcale nie dbają obsesyjnie o trawniki i nie mają żadnego poczucia wyższości. To bardzo zróżnicowany naród, bo Amerykanin z Luizjany to całkiem inny Amerykanin niż ten z Nowego Jorku, a mieszkaniec Chicago ma niewiele wspólnego z Amerykaninem z San Diego. Już nie mówię nawet o mieszkańcach Hawajów. Nie bez kozery Amerykanie mieszkają w kraju zwanym Stanami Zjednoczonymi, czytaj stan=osobne państwo.

Dlaczego uważasz, że uśmiechanie się do innych jest "idiotyczne"? Optymizm i uśmiech na codzień naprawdę bardzo ułatwia życie. Całego społeczeństwa. Wyobraź sobie.....wychodzisz rano z domu i uśmiecha się do Ciebie nieznajomy na ulicy. Ty, oczywiście, odwzajemniasz uśmiech. I z tymi resztkami uśmiechu w oczach wsiadasz do autobusu. Widząc Twoje uśmiechnięte oczy uśmiecha się do Ciebie kierowca, któremu zanim wysiądziesz z autobusu podziękujesz i życzysz, żeby miał dobry dzień. Uśmiechniętego kierowcę widzi następny pasażer, wsiadający za Tobą i do pani, która mu właśnie przypadkowo nadepnęła na nogę mówi: "Ależ nic nie szkodzi. Fajna dzisiaj pogoda, prawda?" Oczywiście ta pani bardzo przeprasza za swoją nieuwagę i też się uśmiecha. Po czym idzie taka wewnętrznie uśmiechnięta na koniec autobusu. Siada, a obok nagle zaczyna się w niebogłosy wydzierać rozkapryszone dziecko. Zamiast rzucić matce wściekłe spojrzenie, wewnętrznie uśmiechnięta pani zaczyna do dziecka zagadywać i się uśmiechać. No i oczywiście dziecko zainteresowane nową sytuacją przestaje się wydzierać, a matka z wdzięcznością uśmiecha się do uśmiechniętej pani. Widzą to inni pasażerowie, ktoś inny też uśmiecha się do dziecka, a starsza pasażerka obok zagaduje do matki o swojej wnuczce. Gdy zbliża się jej przystanek, z uśmiechem przeprasza innych, że musi się przepchnąć do wyjścia, bo w międzyczasie w autobusie zrobiło się tłoczno. I inni ten jej uśmiech odwzajemniają, Starsza pani wysiada życząc matce z dzieckiem miłego dnia i w jej kierunku wraz z uśmiechem padają takie same słowa...Zupełnie naturalnie każdy z uczestników/obserwatorów tych scenek ma o tę odrobinkę uśmiechu piękniejszy, milszy dzień.

Bajka? Nie Kero. Codzienność, zdarzająca się miliony razy w amerykańskich miastach dzień w dzień. Amerykańskie keep smiling naprawdę nie jest idiotyczne. Nie wspomniałam nawet o innym znaczeniu keep smiling...uśmiechaj się pomimo przeciwności losu! pomimo porażek! Bo ponura mina w niczym na pewno nie pomoże, a uśmiech przynajmniej zyska ci przychylność otoczenia, a i ciebie samego podniesie na duchu....To jest cała filozofia, Kero, której Europejczycy po prostu nie rozumieją. Filozofia, która pozwoliła przetrwać na nieznanym, obcym lądzie, gdy trzeba było najpierw wykarczować las, by wybudować dom, zasiać pierwsze kłosy zboża, by mieć pierwszy chleb i przetrwać zimę żywiąc się upolowaną zwierzyną. Filozofia, która pozwoliła przetrwać pionierom całe miesiące w wozach, gdy parli na zachód przez pustynię i nieznane góry w poszukiwaniu lepszego życia. Ilu z nich nigdy na zachód nie dotarło, to tylko sępy na pustyni wiedzą....
« Ostatnia zmiana: Listopad 21, 2013, 02:49:38 wysłana przez marylaossowska »

Offline Kera

  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 96
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 19, 2013, 21:43:40 »
A bo ja, Marylko, miałam na myśli taki uśmiech bez uśmiechu, czyli tylko przyklejony do buzi sztucznie. Jeśli się oczy śmieją, to jest to uśmiech prawdziwy i taki jest fajny i zaraźliwy :)

Był taki polski film dla młodzieży "ESD". W rozszyfrowaniu to Eksperymentalny Sygnał Dobra. Chodziło o to, żeby takie sygnały wysyłać ludziom, to uśmiech i dobro wracają. Znajoma mi opowiadała, że jak wyszła z koleżanką z kina po tym filmie (były nastolatkami), to do wszystkich się uśmiechały i ludzie uśmiechem też odpowiadali. Działało! :)
(Adminie, to było w komunie, bo w latach 80-tych)

Szukałam tego filmu na YT, żeby dać na portalu, ale nie ma niestety.
Czytałam natomiast książkę Małgorzaty Musierowicz "Ida sierpniowa", na podstawie której między innymi był ten film. Ida była bardzo fajną dziewczyną, zarażała ludzi radością i entuzjazmem, choć lekko w życiu jej nie zawsze było. Nawet kiedyś, żeby cokolwiek zarobić, to nalepiła z ciasta serduszka naszyjniki, pomalowała i sprzedawała na rynku. Szły jak ciepłe bułeczki :)
Nie znalazłam takiego naszyjniczka w sieci, ale chcę pokazać Idę i podobne serduszko. Niech ten wątek będzie optymistyczny :)
____

____

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 19, 2013, 22:50:26 »
Ale tu nie chodzi o dołowanie. Wskazanie na problem dziedzictwa komuszych kompleksów nie ma na celu biadolenia, tylko przez uświadomienie źródła pokazanie, że nie trzeba nic wielkiego robić. Wystarczy odpuścić sobie to ponuractwo i właśnie uśmiechać się do ludzi, szukać tego co pozytywne. Szklanka nie musi być w połowie pusta, ale aż w połowie pełna. Dołowanie się jest zawsze szkodliwe i zniechęcające, wiec trzeba je zwalczać. Oczywiście nie powinno być to wskazaniem do wesołkowatości, bo czasem trzeba być smutnym i poważnym, czy zmartwionym, kiedy jest ku temu poważny powód, żeby być normalnym człowiekiem. Chodzi o adekwatność do sytuacji. Zdrowy optymizm, który nie jest jakimś ewidentnym szaleństwem, zawsze jest lepszy niż marazm, który prowadzi do ciężkich powikłań depresyjnych, gdy pozwolimy mu trwać zbyt długo...

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 20, 2013, 00:21:09 »
Aż byłem ciekawy jak to jest z tą statystką używania prozacu ... Znalazłem w publikacjach sieciowych, ze w USA w ciągu ostatnich 20 lat spożycie prozacu wzrosło 400% . W tym samym czasie w UK - 495% a w Szwecji czy Słowacji aż 1000%. Tylko że to są liczby względne. Nigdzie nie znalazłem zużycia per capita  W Stanach prozac zażywa 23% kobiet wieku 40 -50 lat. To dużo ... Pieniądze wydawane na leki mają się tak...


 
Tylko że leki w USA są o wiele droższe niż nawet w Kanadzie .

Podsumowując: wygląda na to że Amerykanie połykają morze prozacu rzeczywiście, ale nie odbiega to od trendów w Europie, a nawet na Starym Kontynencie są kraje mający dwukrotnie większy wzrost spożycia prozacu od Amerykanów.

Czy "keep smiling" to zjawisko pozytywne? Sądzę, że w podsumowaniu tak. Bo podnosi samopoczucie całego społeczeństwa i jest to postawa niepoddawania się. Tylko że ma to swoją cenę. Kiedy spotykamy uśmiechniętego Amerykanina wcale nie wiemy jak on się naprawdę czuje. Czy ma ochotę śpiewać w deszczu  ... :))))

"I'm Singing in the rain", Gene Kelly

Czy zupełnie odwrotnie...

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 20, 2013, 01:36:25 »
Nie ma co rozwodzić się nad lekami antydepresyjnymi. To zupełnie inny problem. Nie o depresji klinicznej tu mowa. Depresja to choroba, która dotyka w ciągu życia ok 10% mężczyzn i ok 20% kobiet, co by potwierdzało zażywanie najbardziej popularnego leku. Do keep smiling ma się to jak piernik do wiatraka. Tyle wspólnego, że w wiatraku mieli się mąkę na piernik ;)... Depresja, którą trzeba leczyć takimi lekami nie ma zbytnio związku z charakterem człowieka, chociaż może skłaniać do pewnych nawyków. Wyuczona bezradność czy pesymizm, może jedynie predestynować do uaktywnienia się depresji, ale raczej jest to przeważnie choroba, na którą nie mamy wpływu. Wielki i szczery optymista, również może zachorować i wtedy to choroba wpływa na zmianę jego nastroju. Niedobory neuroprzekaźników powodują zmiany w psychice. Na to może pomóc dieta, terapia światłem, ale przeważnie trzeba brać leki. Oczywiście jeśli ktoś prowadzi niezdrowy tryb życia, doświadcza traumy, czy załamania psychicznego, ciało może odmówić posłuszeństwa i jeśli ma genetyczne predyspozycje, również może popaść w depresję... Ale raczej dajmy sobie spokój z takimi rozważaniami. Są leki na taki problem, a większość ludzi nigdy nie doświadczy poważnej depresji i nawet nie musi wiedzieć co to ten prozac :) Nie musimy ze strachu przed depresją popadać w depresję...
« Ostatnia zmiana: Listopad 20, 2013, 16:26:33 wysłana przez Marcin »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 20, 2013, 08:31:20 »
@Uczeń Sokratesa: Ale w jakim celu chciałbyś wiedzieć Filozofie, czy spotkana przez Ciebie przypadkowo osoba - przechodzień, kierowca autobusu, ekspedientka w sklepie czy kelnerka jest w tym momencie szczęśliwa, czy nie? Przecież jest to ich prywatna sprawa, w którą nie powinni wnikać całkowicie obcy, przypadkowo spotkani ludzie. Czy mieszkając w Polsce -  zastanawiamy się nad każdą przypadkowo spotkaną osobą - czy jest szczęśliwa czy nie? W jakim jest w tym momencie nastroju? Dlaczego zatem mieliby to robić Amerykanie?

Skoro zatem nie potrzebujemy mieć wglądu w poziom szczęśliwości przypadkowo spotkanej osoby (no bo i w jakim celu?) to czy nasz dzień nie jest o wiele lepszy i milszy, gdy widzimy wokół siebie uśmiechnięte twarze, zamiast np. ponurych min czy złych spojrzeń? Tym bardziej, że uśmiech jest zaraźliwy. Tak samo jak zaraźliwe jest złe spojrzenie. To jak "efekt motyla" -  i uśmiech, i złe spojrzenie może wiele zmienić, pociągając za sobą reakcje kolejnych ludzi. Czy nie lepiej jest powodować uśmiechnięty "efekt motyla" (nawet jeśli ten uśmiech nie sięgałby oczu), niż "efekt motyla" pociągający za sobą złość czy ponure myśli? Tym bardziej, że znając Amerykę całkiem nieźle, gwarantuję Ci, iż opinia, że amerykański uśmiech jest sztuczny, jest całkiem nieprawdziwa. Powtarzają ją ludzie, którzy Ameryki po prostu nie znają,  a już na pewno nie rozumieją. 99% Amerykanów (łącznie z kelnerami, urzędnikami, sprzedawczyniami, kierowcami w autobusie. etc) uśmiechając się - uśmiecha się całkowicie szczerze. 

Twoja tabelka pokazuje, ile pieniędzy wydają poszczególne nacje na WSZYSTKIE lekarstwa (czyli na proszki od bólu głowy i lekarstwa na zgagę też), ale ponieważ dołączona jest do tekstu o prozacu automatycznie sugeruje, że to o używaniu prozacu mowa...Sugeruje, że Amerykanie wydają taką ogrrromną kasę na prozac - a nie jest to prawdą, bo jak sam mówisz, użycie prozacu rośnie o wiele szybciej w wielu krajach europejskich niż w USA. Swoją drogą, ta tabelka nie mówi, ile kosztują lekarstwa. A w Stanach są one bardzo drogie, tak samo jak i w Kanadzie. Tabelka porównuje więc "jabłka do pomarańcz". :) 

Napisałeś, że 23% Amerykanek w wieku 40-50 lat używa prozac. Tylko, że wg źródła które mi podałeś: "23% of women in their 40s and 50s take antidepressants, a higher percentage than any other group (by age or sex)." Jest duża różnica pomiędzy "używa prozac",  a "take antidepressants". To absolutnie nie to samo! Nie bierzesz także pod uwagę, że wiek 40-50 lat u kobiet to wiek menopauzy, a zmiany wywołane przekwitaniem często wywołują u kobiet depresję. Niezależnie od tego, czy kobieta jest Amerykanką czy Polką. Francuzką, Szwedką lub Greczynką. Wstrzymywałabym się raczej od podawania kobiet w  przedziale 40-50 lat, jakiejkolwiek nacji, jako przykładu na "używaniu prozac'u" czy jakiegokolwiek innego środka antydepresyjnego w tejże nacji. No chyba, że jednocześnie podałabym dane porównawcze dotyczące identycznego przedziału wiekowego kobiet w wielu innych krajach. 

Keep smiling Filozofie...A smile is a curve that sets everything straight! ;) ;D

___
Smiling is infectious,
You can catch it like a flu.
Someone smiled at me today,
And I started smiling too.


(autor anonimowy)


_____
Uśmiech jak grypę złapać można,
I zarazić nim się łatwo - to wiesz!
Ale przypadłość to niegroźna,
Ktoś się uśmiechnął – więc ja też!


(tłumaczenie - m.o.)
« Ostatnia zmiana: Listopad 21, 2013, 06:47:22 wysłana przez marylaossowska »

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 20, 2013, 17:33:06 »
Właśnie, warto się uczyć dobrych rzeczy od innych narodów. Na to co dobre nie ma monopolu narodowościowego, a keep smiling wart jest importu na nasz grunt, który skaził marazm,  dziedzictwo zaborów oraz okupacji hitlerowskiej i sowieckiej. Od Niemców warto się uczyć gospodarności, porządku, samodyscypliny, dbałości o wygląd itp., chociaż jak chcemy, w niczym im nie ustępujemy. Od Rosjan warto zaadoptować wspólną, słowiańską, romantyczną, empatyczną i wrażliwą naturę. Od Czechów, poczucie humoru. Od Żydów wierność własnej tradycji, umiejętność zadbania o swoje sprawy, zdolności do negocjacji handlowych. Te wszystkie cechy są w nas obecne i warto by uczynić je bardziej naszymi.

Polacy wbrew pozorom mają w sobie pokłady optymizmu, silną motywację i wytrwałość, którą wielokrotnie pokazali. Odbudowanie w kilka lat zrównanej z ziemią Warszawy i wiele innych podobnych w historii to takie dowody referencyjne, które warto przypominać, gdy w trudnych czasach przychodzi zwątpienie. Paradoksalnie najbardziej narzekamy wtedy, gdy nie jest tragicznie, a wykazujemy niezłomność, gdy wydawać by się mogło, że każdy by się załamał.

Zastanawiam się jakie środki zastosować, aby przekonać nas do wiary w siebie. Naprawdę nic nam nie brakuje tylko właśnie tej pewności siebie, czy raczej wytrwałej wiary we własne możliwości. Tylko tego nam brakuje. Grzech lenistwa duchowego to nasza polska wada i przez tę pasywność marnujemy nasz potencjał, puszczając w gwizdek połowę energii. Zamiast być liderami zadowalamy się przeciętnością.

Chyba nie ma innego wyjścia jak przekonać tych, co chcą i kiedy będzie nas więcej, to pozostali zobaczą, że warto skończyć z bezproduktywnym biadoleniem, rzucić w kąt pilota od telewizora i zadbać o lepsze i ciekawsze życie, nasze i naszych dzieci...

Warto rozważyć, zapamiętać i zastosować słowa Adama Asnyka:


Poeta zawarł tu program walki z główną wadą, która paraliżuje naszą inicjatywę i kreatywność. Nic więcej nam nie potrzeba i jest to tak proste, że da wielu może być szokiem, gdy niemalże z dnia na dzień zmienia się postrzeganie rzeczywistości i przejście z pasywności do proaktywności. Zamiast podkładać sobie i innym nogę wyszukiwaniem przeszkód do działania, wystarczy zmienić kilka nawyków i to działa ;)

I jeszcze jeden ciekawy, motywujący do zmian utwór  zespołu Natural Dread Killaz - Uwierzyć w siebie:

« Ostatnia zmiana: Listopad 20, 2013, 19:40:03 wysłana przez Marcin »

Offline Puella Clara

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1376
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 21, 2013, 20:27:05 »
Marcin, świetny jest Twój ostatni komentarz i byłby pięknym zakończeniem wątku... ale ja jeszcze chcę coś dodać.

W pierwszej kolejności o uśmiechu. O dobroczynnym działaniu uśmiechu i śmiechu całe tomy książek można by spisać, ale postaram się zwięźle i na temat.
To, że naturalny, pełen uśmiech, angażujący mięśnie wokół ust i oczu jest wyrazem dobrego samopoczucia, a jednocześnie stymuluje produkcję endorfin, wiadomo nie od dziś. Jednak badania wykazały, że sam fakt uśmiechania się, nawet sztucznego powoduje wydzielanie endorfin w mózgu. Uruchomienie mięśni odpowiedzialnych za uśmiech jest tak silnie sprzężone z dobrym samopoczuciem, że działa to w dwie strony! Tak więc sam grymas uśmiechu powoduje, że możemy się lepiej poczuć! :)

Znalazłam artykuły z opisami badań, w czasie których wkładano uczestnikom ołówek/pałeczkę między zęby, co nieświadomie powodowało pracę mięśni angażowanych przy uśmiechu.

W jednym przypadku udowodniono, że osoby takie postrzegają przedstawiane im filmiki, rysunki itp. jako śmieszniejsze:
http://www.psychologytoday.com/blog/isnt-what-i-expected/201207/try-some-smile-therapy

W drugim przypadku osoby z uśmiechem wymuszonym pałeczką w zębach były odporniejsze na stres, niż osoby z grupy kontrolnej:
http://psychcentral.com/news/2012/07/31/right-kind-of-smile-may-reduce-stress/42426.html

Offline Puella Clara

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1376
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 21, 2013, 20:45:58 »
Zawsze byłam jak najdalej od postrzegania różnych nacji stereotypowo. Nie znoszę też żartów o Polakach opowiadanych za granicą. Kompletnie nie widzę w nich siebie... Lubię jednostkowe podejście do człowieka.
Nie znaczy to oczywiście, że poszczególne narody nie posiadają cech, które wyraźniej się u nich uwidaczniają :)
Co do Polaków... Z pewnością zabory i komunistyczna okupacja odbiły na nas swoje trwalsze piętno.

Polska nie miała jednak lekko ze swoimi obywatelami już chyba dawniej (XVI wiek!):
Mikołaj Rey - RZECZPOSPOLITA (skarży się) - fragment "Krótkiej rozprawy między Panem, Wójtem a Plebanem".
[...]
Bo gdziekolwiek mię dziś wspominają,
Prawie o żelaznym wilku bają.
Wszytcy na ten nierząd narzekają,
Widzą, iż źle, coż, gdy nic nie dbają.

Ach, niestotyż, jakaż to ma żałość,
Patrząc na swych przełożonych słabość!
A snadź mię ci więcej opuszczają,
Którzy ze mnie dobrodziejstwo znają.
[...]


Wyuczona niezaradność... Na pewno coś w tym jest. Państwo socjalne wyręczało w wielu sprawach obywateli. Widzę jednak, że wiele osób z młodego pokolenia, które nie pamięta "komuny", świetnie sobie radzi i kompletnie nie pasuje do opisu Polaków na tym wątku :)

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 21, 2013, 23:12:22 »
@Puella. Czytałem książkę ciężko doświadczonego przez życie  człowieka, który wyszedł z depresji imitując w zachowaniu jej brak! Mocą woli uśmiechał się i przybierał postawę ciała kogoś optymistycznie podchodzącego do życia  i ... odzyskał wewnętrzną równowagę. :)

Offline Puella Clara

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1376
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 23, 2013, 18:52:15 »
@Sokrates :)
Ja czytałam o przypadku amerykańskiego pisarza Normana Cousinsa, który w 1964 roku zapadł na ciężką chorobę autoimmunologiczną. Cierpiał z powodu bólu i nie mógł się też poruszać. Ponieważ wiedział, że depresja zmniejsza szansę na wyleczenie, salę szpitalną zamienił na hotelowe łóżko, a leki na duże dawki komedii. Całymi godzinami oglądał filmy braci Marx oraz popularny program „Ukryta kamera”. Efekt okazał się spektakularny – choroba się cofnęła.
Swoją historię opisał w piśmie medycznym i książce.
« Ostatnia zmiana: Listopad 23, 2013, 23:28:33 wysłana przez Puella Clara »

Offline Puella Clara

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1376
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 23, 2013, 18:56:05 »
Jeszcze coś dorzucę :)

Jak to się dzieje, że uśmiechamy się, gdy ktoś do nas się uśmiecha?

Otóż w mózgu człowieka (i małp) znajdują się tzw. neurony lustrzane. Są to grupy komórek nerwowych, które uaktywniają się podczas wykonywania pewnej czynności lub obserwowania jej u innych osobników. U człowieka odpowiadają za zdolność do rozpoznawania cudzych emocji i intencji wyrażanych niewerbalnie.
Podczas badań na makakach naukowcy ustalili, że wzór aktywności tych neuronów jest reprezentacją danej czynności, niezależnie od tego, kto ją wykonuje!

Dzięki nim mimowolnie odpowiadamy uśmiechem na uśmiech, nawet jeśli jesteśmy w złym nastroju. "Zarażamy się" ziewaniem. Automatycznie interpretujemy i powielamy cudze gesty i mimikę, potrafimy przeżywać emocje drugiej osoby – cieszyć się jej radością, smucić jej smutkiem.

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 24, 2013, 18:13:51 »
@Maryla
Moja odpowiedź zawierała dziewięć zdań merytorycznych, stąd jej precyzja jest adekwatna do ilości użytych zdań.

Przypomnijmy moje:
Nigdzie nie znalazłem zużycia per capita  W Stanach prozac zażywa 23% kobiet wieku 40 -50 lat. To dużo ...

Ty napisałaś:
"Jest duża różnica pomiędzy "używa prozac",  a "take antidepressants"

Nie sądzę ... Tak naprawdę  nie jest istotne jakie  nazwy są stosowane tylko ile i przez kogo, a mnie interesowało czy dane statystyczne mają jakakolwiek korelację ze stereotypem Amerykanina.
Prozac jest tu najsłynniejszym przedstawicielem całej grupy i służy jako nazwa zbiorowa.
Napisałaś:
"Nie bierzesz także pod uwagę, że wiek 40-50 lat u kobiet to wiek menopauzy, a zmiany wywołane przekwitaniem często wywołują u kobiet depresję. Niezależnie od tego, czy kobieta jest Amerykanką ..."

Ależ biorę ... To jest bardzo trudny wiek dla kobiet i na tym przykładzie można domniemywać jak cała nacja rozwiązuje swoje problemy bo przecież kobiety nie  są kosmitami w swoim społeczeństwie! Mój tekst nie miał w tym miejscu kontekstu jakiejś międzynarodowej rywalizacji. Interesowały mnie liczby bezwzględne. Bo co to znaczy że konsumpcja "prozacu " w USA wzrosła w ciągi ostatnich 20 lat o 400% a w UK o 495%? Jeśli nie wiemy ile wynosiła dwadzieścia lat temu nadal nie ma informacji o konkretnym zużyciu. Jest o trendzie...

Napisałem:
 Nigdzie nie znalazłem zużycia per capita.
Pieniądze wydawane na leki mają się tak...
Tylko że leki w USA są o wiele droższe niż nawet w Kanadzie .

Napisałaś:
"Twoja tabelka pokazuje, ile pieniędzy wydają poszczególne nacje na WSZYSTKIE lekarstwa (czyli na proszki od bólu głowy i lekarstwa na zgagę też), ale ponieważ dołączona jest do tekstu o prozacu automatycznie sugeruje, że to o używaniu prozacu mowa..."

 Mój komentarz jest jednoznaczny, że nie wiem ile na głowę, ale łączne pieniądze mogą dawać podstawę do hipotezy jak to wygląda. Jeśli przyjmiemy ze Amerykanie nie różnią się bardzo od innych narodów, to można przyjąć że  podobny  procent ogólnych wydatków idzie na "prozac"( reprezentuję grupę :) ) leków.

Sami Amerykanie piszą ze konsumpcja leków typu prozac bardzo u nich wzrosła.  Nie są w tym rekordzistami , ale to po prostu fakt.

Na koniec może mały dodatek do Twojego obrazu Ameryki ...
Uśmiechnięci pasażerowie Twojego autobusu ucięli sobie małą konwersację ...
Oto jej zapis:
 Hey, want to hear a good Polack joke?

 A Polack goes to the eye doctor. The bottom line of the eye chart has the letters:
C Z Y N Q S T A S Z.
The Optometrist asks, "Can you read this?"
"Read it?" the Polack replies, "I know the guy."

Knock, Knock?
Who's there?
Polish burglar.

Visual Pope Joke:
John Paul brought about a new form of genuflection.
(imitate the swing of a bowler).

Why didn't Pope John Paul allow any dogs in the Vatican?
Because they pee on poles.

A guy walks into a bar, sits down and orders a beer. He says to the bartender, "Hey, want to hear a good Polack joke?"
The bartender says, "Tell you what.... I'm Polish. See those two big guys playing pool? They're Polish. See those other two guys sitting at the end of the bar? They're Polish. You still want to tell your "Polack" joke?"
The man replies, "Not if I'm gonna have to explain it five fucking times."

Poland sent its top team of scientists to attend the
international science convention, where all the countries of the world gathered to compare their scientific achievements and plans. The scientists listened to the United States describe how they were another step closer to a cure for cancer, and the Russians were preparing a space ship to go to Saturn, and Germany was inventing a car that runs on water. Soon, it was the Polish scientists' turn to speak. "Well, we are preparing a space ship to fly to the sun." This, of course was met with much ridicule. They were asked how they planned to deal with the sun's extreme heat. "Simple, we're going at night!"

Q: Did you hear about the Polish man that locked his keys in his car?
A: He had to use a coat hanger to get his family out.

Q: What is long and hard that a Polish bride gets on her wedding night?
A: A new last name.

In America, they say, "It's 10:00 - Do you know where your children are?" In England, they say, "It's 10:00 - Do you know where your wife is?" In France, they say, "It's 10:00 - Do you know where your husband is?" In Poland, they say, "It's 10:00 - Do you know what time it is?"

Q: Why wasn't Christ born in Poland?
A: Because they couldn't find three wisemen and a virgin.

Did you hear about the Polack who went to the doctor and asked him for advice on how to improve his sex life?
The doctor told him to jog ten miles a day, for seven days. Then call him.
A week later, the Polack telephoned.
"Well," asked the doctor, "has jogging improved your sex life?"
"I don't know," said the Polack. "I'm seventy miles from home."

A woman went to see a doctor. "Doctor, I'm in terrible pain."
"Show me where," the doctor said.
The woman put her fingers on her arm, "ohhh, right there."
Then she put her finger on her chest, "Argggh, right there."
Then she put her finger on her stomach, "Owww, right there."
The doctor looked at her, "You're not by any chance Polish, are you?"
"Why, yes," she replied. "Why?"
"You've got a broken finger."

A new bishop is appointed and is scheduled to meet with the pope. It turns out that they both love jokes and spend hours together laughing. The bishop is so happy about this and he wants to tell the pope one final joke, so he begins: "Two polaks walk into a bar..."  The pope stops him and says, "I just want you to know before you go any further that I'm polish." The bishop is anguished by this and apologizes profusely. He says, "I'm so sorry for everything. I take it all back. please let me start again. Tttthhhheeeeerrrrrrre'ssssss tttttthhhheeeeeeesssssse ttttttttwwwwwwoooooooo ppoooooooollllllaaaaaaaaaakksssssss tttthhhhhaaaaaaatttt wwwwwwwwaaaaaaaalllllllk iiiinnnnnttttooooooo aaaaaaaa bbbbbbbaaaaaaarrrrrrr ......

Why did god make urine yellow and semen white?
So Poles could tell if they were coming or going...

Q: How did the Germans conquer Poland so fast?
A: They marched in backwards and the Polish thought they were leaving.

Why does the new Polish navy have glass bottom boats? to see to the old Polish navy.
Did you hear about the terrible automobile accident last night?  A polish family on vacation lost all of their children. The pickup truck they were riding in ran off the road into a lake and sank to the bottom. The parents got out of the cab OK but all the kids in the back drowned...they couldn't get the tailgate open.

Why wasn't Christ born in Poland?
Because they couldn't find three wise men and a virgin.

Three men are traveling in the Amazon, a German, an American, and a Polak, and they get captured by some Amazons. The head of the tribe says to the German, "What do you want on your back for your whipping?"  The German responds, "I will take oil!"  So they put oil on his back, and a large Amazon whips him 10 times. When he is finished the German has these huge welts on his back, and he can hardly move. The Amazons haul the German away, and say to the Polak, "What do you want on your back?" "I will take nothing!" says the Polak, and he stands there straight and takes his 10 lashings without a single flinch. "What will you take on your back?" the Amazons ask the American. He responds, "I'll take the Polak!"

This Polak came home one day from work, hung up his coat, took off his hat and walked into his bedroom shouting "honey I am home!" What should he see but his best friend in bed with his wife. Infuriated, he rushed to the cupboard, pulled out his gun and put it to his head. His wife started laughing. "Don't laugh!" he screams. "You're next!"

A Polak went to a carpenter and said, "Can you build me a box
that is two inches high, two inches wide, and fifty feet long?"
"Hmm..." mused the carpenter. "It could be done, I suppose,
but what would you want a box like that for?" "Well, you see," said the Polak, "My neighbor moved away and forgot some things, so he asked me to send him his garden hose."

A traveling salesman has an audience with the Pope and, not
quite knowing what to say tries to break the ice with a joke...
"Have you heard the one about the two Polish priests, Holy Father?" "But I _am_ Polish, my son."  There followed a pregnant pause while the salesman thought quickly ...
"That's OK, Holy Father, I'll tell you it slowly."

Q: How do you know if a Polak has been using a computer?
A: There's whiteout on the screen.

Did you hear about the Polish Admiral who wanted to be buried at sea when he died? Five sailors died digging his grave.

A Polish man was walking down the street, carrying a brown
paper bag. He ran into one of his friends, who asked, "Hey! What do you have in the bag?" The man tells his friend that he has some fish in the bag. His friend says, "Well, I'll make you a bet. If I can guess how many fish you have in the bag, you'll have to give me one." The man says, "I'll tell you what. If you tell me how many fish I have in this bag, I'll give you both of them."

Did you hear about the tragedy in Poland? In Poland's largest shopping mall, there was a terrible power outage. People were stuck on the escalators for 4 hours.
Did you hear about the Polish family that froze to death outside a theater? They were waiting to see the movie "Closed for the Winter."

Q: Why do Polish names end in "ski" ?
A: Because they can't spell toboggan. 

Sorry, ale nie ma na mojej twarzy uśmiechu kiedy czytam podobne rzeczy.
« Ostatnia zmiana: Listopad 24, 2013, 18:31:57 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 25, 2013, 01:20:02 »
Filozofie, nie mam naprawdę innej odpowiedzi jak: wyluzuj. I uśmiechnij się. Tym bardziej, że nie odpowiadasz na główną część mojego postu, czyli pytań do Ciebie skierowanych, ale powtarzasz tezę, że twierdzenie iż "23% Amerykanek w wieku 40-50 lat bierze prozac" to reprezentatywne dane o użyciu prozacu w USA.  A czy wiesz, że 85 procent Amerykanek w wieku 50-60 lat spędza urlop w gorącym klimacie przynajmniej raz w roku? https://www.fhwa.dot.gov/ohim/womens/chap5.pdf. Czy są to dane reprezentatywne dla USA? Oczywiście, że nie  ;D Choćby dlatego, że na oko tak z 30% procent z nich już mieszka w ciepłym kraju (Floryda, Luizjana, Kalifornia, etc) i jeśli nigdzie nie wyjedzie, to spędza urlop w gorącym klimacie. I część z nich wcale nie pracuje, więc urlopu nie ma.  ;D

Większość dowcipów, które próbujesz sprzedać jako "polish jokes" ja słyszałam także w wersji "jewish joke", "italian joke", "german joke", etc. Czy w Polsce nie opowiada się dowcipów o innych narodach? Czechach, Szkotach, Rosjanach? Nie wiem naprawdę skąd wzięło Ci się wyobrażenie o tych okropnych Amerykanach, którzy w autobusach nagminnie opowiadają złośliwe dowcipy o Polakach. Czy jechałeś choćby jeden raz amerykańskim autobusem?  Ameryka to melting pot, kraj imigrantów, więc Amerykanie mają na co dzień styczność z ludźmi z wielu krajów, wielu ras. Wielokroć bardziej niż mają ją Polacy - szczególnie po 1945 roku - żyjący w praktycznie całkowicie jednonarodowym kraju. Wśród tak różnych ludzi oczywiste jest, że czasem - wśród niektórych ludzi - wystąpi nieufność wobec obcych. Bo taka jest ludzka natura. No i o obcych opowiadane są dowcipy. Tak samo jak o blondynkach i policjantach. O prawnikach (w Ameryce ulubionych "chłopcach do bicia"). O księżach. O lekarzach. O Chińczykach, Japończykach, Żydach, Niemcach, Włochach, Irlandczykach, Szkotach, Polakach...Wystukaj sobie w wyszukiwarkę german, jewish, italian, french, mexican, spanish, etc jokes i zobaczysz sam, że każda nacja jest obiektem żartów. Czy te "dowcipy" nie przeginają czasem i nie obrażają ludzkich uczuć? Oczywiście, że wiele z nich obraża...Ale ja w żadnym miejscu nie stwierdzam, że Ameryka to jakiś raj na ziemi, a Amerykanie to anioły. Raju na ziemi nie ma. Jeśli coś próbowałam przekazać - to moje przekonanie, że w uśmiechającym się do obcych ludzi społeczeństwie naprawdę łatwiej jest żyć. Przekazuję coś, co znam z własnego doświadczenia, bo nie tylko sporo podróżuję, ale mieszkałam na stałe w trzech różnych krajach.

Naprawdę, Filozofie, uśmiechnij się, zamiast irytować się, że ktoś niezbyt mądry gdzieś tam kiedyś opowiedział niezbyt mądry dowcip. Którego przecież nikt tak naprawdę nie przyjmuje na serio. Tak samo jak dowcipu o skąpym Szkocie, włoskim mafioso, blondynce, prawniku czy policjancie. Ani o fizyku i filozofie  :D ;)

Rektor wzywa na dywanik dziekana wydziału fizyki i z miejsca zaczyna go obsztorcowywać:
- Panie dziekanie, ten budżet jest nie do przyjęcia, do czego wam te wszystkie urządzenia?
- No wie pan panie rektorze ...
- A nie można tego jakoś taniej zrobić?!?
- No, ale ...
- Nie może pański wydział brać przykładu z matematyków - im wystarczają ołówki, papier i kosze na śmieci!!!
- Fizyka to nie...
- Albo jeszcze lepiej, wydział filozofii - im nawet nie trzeba koszy !!
« Ostatnia zmiana: Listopad 25, 2013, 20:21:11 wysłana przez marylaossowska »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 25, 2013, 01:50:57 »
Nie sądzę, żeby "polish jokes" były po prostu "same nation jokes". Obawiam się że w tym względzie mamy wyjątkowo szczególne miejsce w "amerykańskości".
Nie mieszkałem w USA, ale czytałem wiele relacji i widziałem tony amerykańskich filmów. Czy to znaczy że ktoś mieszkający tam jest wielepem ?
Jakoś "polish jokes" były szczególnie wredne ....
Czy jestem spięty ? Raczej wkurzony że jacyś debile z USA ryczą ze śmiechu słuchając kawału :
( Tłumaczę )
Dlaczego Hitler zajął Polskę tak szybko?
Bo Niemcy maszerowali tyłem i Polacy myśleli ze się wycofują.
Sorry, ale mam ochotę to kick such stupid ass i to jest moje prawo! :)))

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 25, 2013, 07:40:35 »
Nie za bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc "some nation jokes", więc trudno jest mi się do tego ustosunkować. To naturalne i oczywiste, że jako Polacy jesteśmy uczuleni na polish jokes, a nie będziemy zauważać - bo nas nie dotyczą - italian jokes, irish jokes, etc.  Nigdy nie słyszałam tego, faktycznie głupiego i mało zabawnego dowcipu, który przytaczasz, ale opowiem Ci inny - o podobnej tematyce - który jest ogólnie dość znany. Przynajmniej z pewnością wśród miłośników opery i filmów Woody Allena:) W filmie Manhattan Murder Mistery Woody Allen stwierdził (w wolnym tłumaczeniu, m.o.) "Nie mogę słuchać tyle tego Wagnera, bo zaczynam mieć ochotę napaść na Polskę!" ("I can't listen to that much Wagner, ya know? I start to get the urge to conquer Poland"). Dowcipne. Średnio. Powód do obrazy? No i kto ma się obrazić? Niemcy? Polacy?
« Ostatnia zmiana: Listopad 25, 2013, 21:07:34 wysłana przez marylaossowska »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 26, 2013, 03:12:32 »
Chciałem napisać , ze moim zdaniem to nie są kolejne durne dowcipy o jakimś narodzie. Są  jakoś wyjątkowe... Przypisują nam bezdenną głupotę  i to wydaja się już zakorzenione w "amerykańskości". Nie przekonuje mnie argument , że Ty  mieszkałaś wśród ludzi tamtej kultury i wiesz lepiej. Widzę jak to jest obecne w amerykańskiej kulturze , bo z nią mam codzienny kontakt  i to jest inaczej.  Polacy to koszmarni głupole i nawet nasze bohaterstwo staje okazja do tych "żartów". Nie przekonamy się . Ja mam poczucie że nie słyszysz moich argumentów. Ty, że ja nic nowego nie mówię . Trzeba zaliczyć to do "protokołu rozbieżności". Nie  we wszystkim da się dojść do porozumienia przez rozmowę.

Swoją drogą straszny jest upadek Ameryki i dla nas bardzo groźny. Oni teraz  bez zielonej karty nie mieliby naukowców. Ich politycy robią elementarne błędy w rozpoznawaniu mapy ważnych strategicznie rejonów. Edukacja pada ... Spotkać Amerykanina wygadującego głupoty jak się go zapyta o coś bardziej skomplikowanego ? Nie ma problemu.

Ich prezydent Obama właśnie narobił takiego chaosu w ubezpieczeniach zdrowotnych , że aż mówi się o "doświadczeniu trzeciego świata" !
Nie mam satysfakcji, że wyzywający nas od głupców sami teraz się nimi okazują ... Bo zostawiają nas samymi między narodami mającymi wiele na sumieniu...


« Ostatnia zmiana: Listopad 27, 2013, 01:21:52 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 14, 2014, 22:22:22 »
W każdym europejskim kraju można bez problemu spotkać człowieka wygadującego głupoty ;D. Na każdym kontynencie. Jest to objawem upadku poziomu edukacji generalnie, ale nie tylko. Myślę, że to rzeczywistość powiedziała "sprawdzam" egalitarystycznym mrzonkom, że ludzie są równi intelektualnie, więc wszystkich należy kształcić w taki sam sposób i wszyscy powinni być edukowani aż do ukończenia "dwunastu klas". Efekt? Zmarnowany czas, zmarnowane środki i miliony analfabetów funkcjonalnych.

Z resztą Twojej wypowiedzi nie będę już polemizować, chociaż podtrzymuję swoje zdanie, że żadnej kultury nie można dogłębnie poznać w niej nie mieszkając i niemożliwa jest wnikliwa i pełna znajomość cudzej kultury jedynie z oglądania filmów i czytania artykułów, etc.  Choćby codziennego. Tak jak nigdy nie poznamy smaku loda liżąc go przez szybkę...niby wiemy jak lód wygląda, wiemy, że jest zimny i możemy sobie nawet próbować wyobrażać jak smakuje, ale nigdy nie poczujemy jego aromatu, ani nie poznamy jego rzeczywistego smaku.

Całkowicie zgadzam się z Twoją diagnozą, że rządy Obamy i jego doradców to nieszczęście dla Stanów Zjednoczonych, które czkawką odbija się całemu światu i za które Amerykanom przyjdzie zapłacić bardzo wysoką cenę. Natomiast mitem jest, że "bez zielonej karty" Stany Zjednoczone nie miałyby naukowców. Uniwersytety amerykańskie wciąż są najlepszymi na świecie i zatrudniają głównie Amerykanów. Zanim kiedykolwiek powtórzysz ten nieprawdziwy, lecz niestety popularny w Polsce frazes, proszę sprawdź fakty. Pozwól, że Ci trochę pomogę:
Yale Uniwersity - "international faculty" 11% http://oir.yale.edu/yale-factsheet#Faculty
Harvard University - zadałam sobie trud sprawdzenia, skąd pochodzą najznakomitsi obecni profesorowie wymienieni w dziale "faculty and staff": http://en.wikipedia.org/wiki/Harvard_University#Faculty_and_staff . Znalazłam jedynie 3, którzy nie urodzili się w USA.
Proszę, opierajmy się na faktach, a nie mitach...

Na zakończenie - myślę, że w tym miejscu, zamiast kiwającego się gifa, warto umieścić (niestety dostępny jedynie po angielsku) cały tekst Jeffa Danielsa. Nieistotne, że scenka została zainscenizowana i odegrana przez aktorów, gdyż mówi tak wiele o niepokojach współczesnych Amerykanów i o ich samoświadomości, iż daje nadzieję, że być może "obamizm" jeszcze nie całkowicie im zaszkodził.


Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #23 dnia: Styczeń 14, 2014, 23:22:57 »
Co do faktów i "lizania przez szybkę". Posłuchaj kogoś, kto był w tym kraju od początku i zna jego system edukacji lepiej od Ciebie i ode mnie oczywiście.



Kilka informacji o uczonym.

Michio Kaku /ˈmiːtʃioʊ ˈkɑːkuː/ (加来 道雄 Kaku Michio?, born January 24, 1947) is an American theoretical physicist, the Henry Semat Professor of Theoretical Physics at the City College of New York, a futurist, and a communicator and popularizer of science. He has written several books about physics and related topics, has made frequent appearances on radio, television, and film, and writes extensive online blogs and articles. He has written two New York Times Best Sellers: Physics of the Impossible (2008) and Physics of the Future (2011).
Kaku has hosted several TV specials for the BBC, the Discovery Channel, the History Channel, and the Science Channel.

Kaku was born in San Jose, California to Japanese immigrant parents (with Tibetan DNA ancestry). His grandfather was in the 1906 San Francisco earthquake. His father was born in California but was educated in Japan and spoke little English. Both his parents were put in the Tule Lake War Relocation Center, where they met and where his brother was born.
While attending Cubberley High School in Palo Alto, Kaku assembled a particle accelerator in his parents' garage for a science fair project. His admitted goal was to generate "a beam of gamma rays powerful enough to create antimatter." At the National Science Fair in Albuquerque, New Mexico, he attracted the attention of physicist Edward Teller, who took Kaku as a protégé, awarding him the Hertz Engineering Scholarship. Kaku graduated summa cum laude at Harvard University in 1968 and was first in his physics class. He attended the Berkeley Radiation Laboratory at the University of California, Berkeley and received a Ph.D. in 1972, and that same year held a lectureship at Princeton University.

Czy on też zaraził się  "polską cliche" i wygaduje głupoty?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 14, 2014, 23:37:32 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 15, 2014, 00:34:00 »
@ Sokrates.  Nie za bardzo rozumiem, co próbowałeś udowodnić. Że wykształceni w USA ludzie wyjedżają obecnie do Chin czy Indii? I tam tworzą "silicon valley" i "google"? Fakt. Jest to takim samym problemem, jak przenoszenie się całych sekcji przemysłu do tzw. krajów rozwijających się. Trend odwracalny zresztą, o czym mam ochotę napisać artykuł, gdyż olbrzymi procent przedsiębiorstw, które przeniosły swoje siedziby do Chin, Meksyku czy Brazylii, wraca do USA.

Przy okazji - nigdzie nie twierdziłam, że amerykański system edukacyjny jest dobry. Nie jest. O tym głównie mówi prof. Kaku i ewidentnie tego tematu dotyczy dyskusja panelowa, szkoda, że urwana...Ale przecież nie o amerykańskim systemie edukacji dyskutujemy.

Wracając zatem do meritum...W wypowiedzi prof. Kaku są dwie duże słabości.
"Foreign born" wcale nie oznacza posiadacza "karty H1B" i całkowicie bezprawne jest stawianie znaku równości pomiędzy tymi dwoma. USA to kraj imigrantów, czego prof. Kaku zupełnie (i zadziwiająco - bo sam jest dzieckiem imigrantów) nie bierze pod uwagę. Statystyka mówi, że "foreign born", czyli urodzonych poza granicami mieszkańców USA było kolejno: w 1960 roku - 10 mln 347 tys, w 1970 roku - 9 mln 619   tys, w 1980 roku - 14 mln 79 tys, w 1990 roku - 19 mln 763 tys, a w roku 2000 - 31 mln 100 tys. Imigranci są historycznie i statystycznie ludźmi, którzy mają ogromne ambicje, dla siebie i swoich dzieci, więc procent "PhD" (doktorantów) wśród nich zawsze będzie zdecydowanie wyższy, niż przeciętna krajowa.

Prof. Kaku, ślizgając się po temacie ogromnej liczby obcokrajowców "PhD" i ich wyjeżdżania z USA do "Chin i Indii" zapomniał też o bardzo istotnym fakcie. Mianowicie nie wspomniał, że zostali oni wysłani/przybyli do USA właśnie i jedynie po to, żeby zdobyć tam wykształcenie. I wrócić do swojego kraju. Corocznie Chiny, czy Indie wysyłają setki tysięcy studentów do USA
http://usacademy.collegenet.com/magnoliaPublic/preview/preview-learn/college/International-student-enrollment-trends.html
oraz
http://www.ndtv.com/article/india/as-indian-students-in-us-decrease-chinese-hits-record-high-444745

Naprawdę niebezpieczne jest formowanie wniosków i udowadnianie racji na postawie opinii, jak widać nie do końca uzasadnionej i przemyślanej jednego, choćby najbardziej szacownego, człowieka. O wiele bardziej przekonujące są statystyki i fakty, np. ilu naukowców na - jak to mówisz - "na zieloną kartę" pracuje na amerykańskich uniwersytetach? Na Yale University 11%...Sporo, ale wciąż nie uprawnia do twierdzenia, że "bez zielonej karty nie byłoby amerykańskiej nauki"

PS. Definicja z wiki jakoś mi nie zaimponowała  ;D :P ....no może gdybyś zdobył się na wysiłek jej przetłumaczenia  ;D ;) :P Swoją drogą, szanowny profesor, jest najwyraźniej - sądząc z jego opisu zamieszczonego w wiki - medialnym ekspertem, czyli gadającą "naukową" telewizyjną głową.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2014, 00:49:18 wysłana przez marylaossowska »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #25 dnia: Styczeń 15, 2014, 00:52:08 »
@Maryla
Profesor Kaku wyraźnie mówi o karcie wizowej, czyli mówiąc "foreign born" ma na myśli wybitne umysły przyciągnięte jak przez magnes do USA.
Na jakiej podstawie sądzisz, że mówi o emigrantach? Nawet przyzwyczajony do precyzji fizyk używa potocznego języka. Kontekst wyraźnie mówi co profesor ma na myśli - ludzi, których nie wychowały amerykańskie szkoły.

Czy udział obcych umysłów jest nieznaczny ? Bo jest tylko 11% w Yale? A skąd wiesz jakie role pełni te 11%?
Kaku wyraźnie mówi jaki to udział i jakie ma znaczenie.
Na pozycja zajmowane przez uczonych z importu nie ma Amerykanów i bez importowanych szarych komórek nie byłoby amerykańskich cudów!
Nikt Kaku w tym panelu nie zaprzeczył, a zaraz poszukam jego pełnej wersji, bo ją widziałem.
Zgadzam się z jednym :) Nawet najbardziej szacowna opinia eksperta mającego wybitne kwalifikacje nie kończy dyskusji :).
Po prostu nikt nie może twierdzić, że "zna dobrze, bo" ... W życiu okazuje się, że eksperci, jak najbardziej szacowni mogą mieć różne zdania.

Ja nie twierdzę, że Ameryka nie ma wybitnych uczelni. Oczywiście, że ma!  Sam uwielbiam słuchać wykładów z bardzo różnych przedmiotów,
które są dostępne w sieci. Nie zmienia to faktu, że ten kraj marnuje swój potencjał, podpierając  się importem zmotywowanych wykształconych osób z innych krajów.


« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2014, 01:04:45 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #26 dnia: Styczeń 15, 2014, 01:04:15 »
@ Sokrates. To jedynie Twoja interpretacja "co miał na myśli profesor". Nawet jeśli przyjęłabym Twoją interpretację, wciąż "karta wizytowa" (?? zakładam, że nie chodzi Ci o wizytówkę, ale o wizę) dla zagranicznych doktorantów świadczy jedynie o tym, że amerykańskie uniwersytety są nieustannie atrakcyjne dla obcokrajowców. Bo widzisz, wbrew Twojemu twierdzeniu, prof. Kaku mówi o doktorantach przybywających do USA i tam zdobywających wykształcenie, a potem wyjeżdżających...nie o profesorach, którzy im przekazują swoją wiedzę

I czyż nie jest to jakaś ogromna niekonsekwencja w Twoim myśleniu? Co takiego przyciągałoby do USA "jak magnes" tychże doktorantów? Dlaczego "jak magnes" nie przyciągają ich uniwersytety polskie, estońskie czy brazylijskie? Czyżby był to poziom naukowy uniwersytetów?  ;D ;) Naprawdę myślisz, że dałoby się ich kupić za jakąś tam "zieloną kartę"?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2014, 01:19:53 wysłana przez marylaossowska »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #27 dnia: Styczeń 15, 2014, 01:05:54 »
Tak wiza:) :))))
Oczywiście, że są atrakcyjne ... Jeszcze są ...

Moja interpretacja słów profesora? Hmmm  :).  Naprawdę sądzisz, że wybitny fizyk popełnił taki dziecinny błąd jaki mu przypisałaś?
Komunikacja zawsze jest z pomocą nie do końca precyzyjnych słów. Moim zdaniem należy je interpretować w kontekście całości wypowiedzi , a tu intencja mówiącego jest jasna.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2014, 01:11:17 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #28 dnia: Styczeń 15, 2014, 01:14:37 »
@ Sokrates. Nie profesorowi, ale Tobie. To Ty interpretujesz jego słowa. Myślę, że powiedziałam wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia  ;D  ;)
No chyba, że mnie zaskoczysz jakąś statystyką, która udowodni, że w USA nie ma amerykańskich naukowców  :D

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Polski Syndrom
« Odpowiedź #29 dnia: Styczeń 15, 2014, 01:24:34 »
Profesorowi :) :
Cytuję  "W wypowiedzi prof. Kaku są dwie duże słabości.
"Foreign born" wcale nie oznacza posiadacza "karty H1B" i całkowicie bezprawne jest ..."

:))) Nie da się przekonać nikogo o szkodliwości palenia...
Zawsze spryciarz pokaże staruszka kurzącego jak komin i żyjącego . :))))
Hmmm :). Podobno jak się nie umrze na raka i tym podobne, to palenie sprzyja nawet długowieczności!
Podobnie z naukowcami amerykańskimi :)) Są jeszcze. Nie wyginęli całkowicie. :)
Ja też powiedziałem wszystko co chciałem . :)

« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2014, 01:57:46 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

 


Poniżej przegląd wątków w tym dziale

Jeśli nie wyświetlają się filmy z YouTube, odśwież, wyczyść pamięć podręczną przeglądarki, sprawdź aktualność wtyczki Flashplayera :)
Prezentowane na stronie zewnętrzne materiały multimedialne nie są częścią naszego serwisu. Oprogramowanie Aeva oraz inne skrypty przetwarzają metodą framingu odnośniki internetowe do kanałów lub stron, na których są prezentowane te materiały. Nośniki i strumienie znajdują się na serwerach należących do właściwego nadawcy prezentującego publicznie treści multimedialne (np: YouTube). Wszelką odpowiedzialność za udostępnione treści ponoszą właściciele kont (kanałów), którzy je publicznie udostępniają ("wyświetlają"). Nasz serwis nie ma w tym żadnego udziału ani wpływu.