* Info

* Inspiracje

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Hobby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.
Ze względu na brak oznaczeń kategorii wiekowych w zamieszczanych materiałach z Youtube itp., aby chronić dzieci przed nieodpowiednią treścią, zalecamy rodzicom sprawdzenie dopuszczalnej kategorii wiekowej i samodzielne podjęcie decyzji. Dzieci zapraszamy do odwiedzenia działu:

Autor Wątek: Powstanie Styczniowe 1863-1864. Polski dylemat "bić się czy nie bić?"  (Przeczytany 2862 razy)

Offline marylaossowska

  • Moderator
  • ******
  • Wiadomości: 2241
__W styczniu 1863 roku Polacy po raz kolejny stanęli przed dylematem "bić się czy nie bić?”  O trudnym wyborze pokolenia żyjącego w połowie XIX wieku bardzo bardzo trafnie napisał w eseju Tomasz Łubieński: "Można powiedzieć o polskich powstaniach, o powstaniu styczniowym najwyraźniej, że nie miały szans politycznych, ale skoro sprawa polska w ogóle szans nie miała, jedynym działaniem politycznym, właściwie próbą zwrócenia na siebie uwagi świata były powstania właśnie."
_

Od stu kilkudziesięciu lat historycy polemizują na temat oceny Powstania Styczniowego. Czy miało sens i czy cena, jaką przyszło Polakom zapłacić nie była niewspółmiernie wysoka wobec skali dokonań powstańców? W aspekcie militarnym, partyzancka walka powstańców była marginalna w porównaniu z działaniami jaką prowadziła regularna armia polska w wojnie z Rosją w Powstaniu Listopadowym w latach 1830-1831. W noc wybuchu Powstania Styczniowego do walki przystąpiło, według ustaleń prof. Stefana Kieniewicza, zaledwie 7430 powstańców.  W szczytowym momencie powstania, jak ówcześnie je nazywano, partie powstańcze liczyły nie więcej niż 25 tysięcy ludzi.  Skalę dysproporcji sił między powstańcami a wojskami imperium rosyjskiego  wyraźnie uświadamia nam fakt, że wojska rosyjskie już w styczniu 1863 roku dysponowały 100 tysięczną armią, a jej liczebność systematycznie rosła w trakcie walk, osiągając ponad 200 tysięcy pod koniec tegoż roku. Królestwo Polskie w owym czasie liczyło jedynie 5 milionów obywateli.


Powstanie Styczniowe - przywódcy:
Marcin Borelowski "Lelewel" ( 1829-1863), Dionizy Czachowski (1810-1863), Marian Langiewicz (1827-1887),
Anna Henryka Pustowójtówna (1838-1881), François Rochebrune (1830-1870).
Litografia kredką. Druck und Verlag von Carl Lanzedelli - Wiedeń. Twórca nieznany (1863). Muzeum Narodowe w Krakowie

Skoro przewaga militarna Rosji była tak ogromna, czym wyjaśnić, że Powstanie Styczniowe trwało aż półtora roku? Bardzo interesująco pisze na ten temat Tomasz Łubieński:

Cytuj
Jak to się stało, że nieliczni, słabo wyszkoleni i uzbrojeni w myśliwskie fuzje i kosy powstańcy tak długo wodzili po lasach potężną carska armię? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest tylko pozornie trudna. Nigdy nie zrozumiemy sensu podjęcia walki, jak i przyczyn tak długiego oporu bez omówienia absolutnie unikatowej w dziejach nowożytnej Europy podziemnej struktury, założonej przez Polaków wiele miesięcy przed wybuchem powstania styczniowego i trwającej do ostatnich jego dni - „Tajemnego Państwa Polskiego”.

Początków konspiracji należy się doszukiwać bezpośrednio po klęsce Rosji w wojnie krymskiej. W tym czasie wyodrębniły się dwa zasadnicze nurty polityczne: „białych” skupionych wokół tzw. Dyrekcji Narodowej oraz „czerwonych”, na czele z Organizacją Narodową. Ta pierwsza skupiała głównie ziemiaństwo i część inteligencji, do drugiej garnęły się głównie grupy radykalnej młodzieży robotniczej, studenci i uczniowie szkół średnich. Zrazu jawna działalność stała się po wprowadzeniu stanu wojennego w 1861 r. konspiracyjną. 16 czerwca 1862 r. Organizacja Narodowa ogłosiła swój Statut, będący de facto pierwszą konstytucją „Tajemnego Państwa”. Określał on cele i zadania ruchu konspiracyjnego oraz strukturę i zakres kompetencji jego władzy naczelnej- Komitetu Centralnego Narodowego. Oryginał Statutu odnaleziony niedawno w Lublinie świadczy o podjęciu na wiele miesięcy przed wybuchem powstania działań, zmierzających do stworzenie struktur państwa podziemnego. Komitet Centralny Narodowy, przekształcony w sierpniu 1862 r. w Tymczasowy Rząd Narodowy składał się z pięciu wydziałów: Interesów m. Warszawy, Interesów Prowincji, Stosunków Zagranicznych, Policji i Skarbu. Rząd konspiracyjny obejmował opiekę nie tylko nad Królestwem Polskim, ale również nad Litwą, Ukrainą oraz zaborami pruskim i austriackim. W kolejnych rządach, powstałych już po wybuchu powstania, obok Wydziału Spraw Zagranicznych działały wydziały Wojny, Skarbu, Prasy i Spraw Wewnętrznych.

Zdaniem prof. Franciszki Ramotowskiej, autorki bodaj najważniejszej pracy o działalności „Tajemnego Państwa Polskiego”, było to nie tylko państwo de facto, ale również de iure, notyfikujące w swej odezwie z 22 stycznia 1863 r. opinii międzynarodowej fakt swego istnienia jako wyłącznego przedstawiciela narodu polskiego. Wielce pomocną w tworzeniu struktur „Tajemnego Państwa Polskiego” okazała się polska administracja cywilna powstała po reformach Wielopolskiego. Znamiennym jest, że w szeregach konspiracyjnej administracji służyło wielokrotnie więcej Polaków niż w oddziałach wojskowych. Zaskoczone rozwojem wypadków władze rosyjskie i sam naczelnik rządu Wielopolski nie zdawali sobie sprawy ze skali przygotowań, zasięgu i głębokości konspiracji. Tajne dokumenty rosyjskiej policji politycznej pełne są opisywanych sukcesów po aresztowaniach konspiratorów z każdorazową konkluzją, że wreszcie położono kres „polskiemu buntowi”.

Tymczasem - jak pisze Norman Davis - powstańcy mieli nie tylko gotowy plan polityczny, ale również sprawną organizację finansową o szerokim zasięgu oraz profesjonalną kadrę aparatu podziemnego państwa. Porównując działania poprzedzające wybuch powstania i sam moment zainicjowania walk w powstaniu styczniowym i listopadowym, Davis sprzysiężenie Wysockiego z 1830 r. nazywa „spontaniczną amatorszczyzną”. Konspiracja polska w powstaniu styczniowym była tak profesjonalna i skuteczna, że do dziś nie jesteśmy w stanie stwierdzić, kto się kryje pod niektórymi pseudonimami. Jak na przykład „Adolf” czy „Astolf” dyrektorzy Wydziału Skarbu i Wojny w Rządzie Narodowym Bronisława Brzezińskiego powstałym po aresztowaniu Traugutta w kwietniu 1864 r. Przykładów można by zresztą mnożyć więcej. Również odczytanie niektórych zaszyfrowanych dokumentów natrafia dzisiaj na spore problemy, gdy nie znamy klucza przewrotnie opartego przez szyfrantów powstańczych na określonych wydaniach mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza". W tym sensie rola poszczególnych osób stojących na czele powstania, ustępowała sile całej konspiracyjnej organizacji państwa. Zdecydowana większość uczestników konspiracji nie znała przecież składu powstańczych rządów. Nie umniejszając talentów organizacyjnych Stefana Bobrowskiego (23 lata), Romualda Traugutta (37 lat) czy Zygmunta Padlewskiego (27 lat) o długotrwałości oporu władz powstańczych zdecydował niezwykły wprost autorytet, jakim cieszył się w polskim społeczeństwie Rząd Narodowy.

W maju 1863 r., gdy Tymczasowy Rząd Narodowy przekształcił się w Rząd Narodowy wprowadzono, opracowaną nieco wcześniej przez Stefana Bobrowskiego, słynną pieczęć rządową z wizerunkiem Orła, Pogoni i Archanioła Michała, czyli symbolami Korony, Litwy i Rusi, wpisanymi w tarczę z jagiellońską koroną zwieńczoną krzyżem i napisem „Rząd Narodowy Wolność Równość Niepodległość”. Krótkotrwały dyktator powstania, płk Marian Langiewicz pisał o niej: „ Dla mnie Rząd centralny istniał tylko jako pieczęć, a pieczątka jest nieśmiertelna, jej rozmnażanie się jest nieograniczonym”. Wtórował mu inny z wybitnych dowódców powstania płk Józef Hauke-Bossak: „Pieczątka - używanie jej jako środka legalizującego albo poświadczającego podpis - cały świat jeszcze nic praktyczniejszego nie wymyślił”. Pieczęć Rządu Narodowego - jak pisze rosyjski historyk Jurij Sztakelberg - stawała się nie tylko symbolem jego siły i władzy, dającej prawo wydawania rozkazów i zobowiązującego do ich wypełnienia, ale również symbolem reprezentacji narodu wobec wszystkich obcych narodów i państw. Nawet najważniejszy dokument bez pieczęci stawał się bezwartościową kartą papieru. I odwrotnie dokumenty z pieczęcią powstańczą respektowano z całą powagą i niezwykłą wprost dla Polaków sumiennością, nie wyłączając udzielania rządowi pożyczek czy płacenia podatków. Dzięki powstańczym pieczęciom perfekcyjnie działała konspiracyjna poczta, w której szeregach służyły przeważnie kobiety. Kurierki i kurierzy penetrowali najodleglejsze zakątki carskiego imperium docierając nawet na daleką Syberię.

Emisariusze powstańczy zabiegali o poparcie rządów zachodnich a Władysław Czartoryski, przedstawiciel Rządu Narodowego przy stolicach państw zachodnich, choć oficjalnie nie uznawany przez Londyn czy Paryż miał bliski kontakt z Napoleonem III, któremu składał regularne sprawozdania z sytuacji w Polsce, naturalnie opatrzone oficjalnymi pieczęciami rządu. To dzięki pismom urzędowym z okrągłą pieczęcią powstańczą szły w teren rozkazy, nominacje wojskowe, mianowania cywilnych naczelników powiatów i województw. Do centrali docierały z kolei raporty o ruchach wojsk rosyjskich i przegrupowaniach oddziałów powstańczych. Konspiracja była tak powszechna i głęboka, że władze powstańcze znały nawet kierunki działania rosyjskiej policji politycznej. Dzięki zakonspirowanym pracownikom Banku Królestwa Polskiego w Warszawie udało się władzom cywilnym przejąć cały zapas zgromadzonych w skarbcu środków finansowych w tym 3,6 mln złotych polskich, 500 tys. rubli i wiele listów zastawnych. Dzięki tym środkom zakupiono znaczne zapasy uzbrojenia, przede wszystkim, uchodzące za najlepsze wówczas na świecie sztucery belgijskie, znacznie przewyższające skutecznością i zasięgiem broń strzelecką armii rosyjskiej.

Zakres działania władz cywilnych „Tajemnego Państwa Polskiego” był tak szeroki, że nie sposób wymienić wszystkich jego dziedzin. Dodajmy perfekcyjnie zorganizowane sądownictwo powstańcze, oddziały policji i tzw. „ sztyletników” - wykonawców wyroków śmierci na zdrajcach i okupantach. Funkcjonowały specjalne agendy zajmujące się świadczeniem pomocy dla poszkodowanych w walkach powstańców. Stworzono sprawnie działającą powstańczą służbę zdrowia. Potwierdzeniem skali organizacyjnej powstania, szczególnie działań jego cywilnych władz są znakomicie zachowane dokumenty z tzw. Archiwum gen. Anuczina urzędnika do specjalnych poruczeń w sztabie namiestnika gen. Teodora Berga przechowywane w Archiwum Głównym Federacji Rosyjskiej.

Odręczne zapiski na temat władz terenowych i wojsk powstańczych pokazują Rosjan nie tylko jako zaangażowanych w zwalczanie powstania, ale również będących pod wielkim wrażeniem skali poczynań Polaków. Nic dziwnego, że po zakończeniu powstania Rosjanie postanowili zniszczyć nie tylko struktury konspiracyjne, ale również wprowadzić zbiorową odpowiedzialność Polaków za popieranie buntu. Niewyobrażalne represje spadły na ziemie polskie, litewskie i ruskie. I mimo, że aktywność narodowa na wiele dziesięcioleci zamarła, Polacy w swej świadomości historycznej przechowali pamięć nie tylko o tych, co „poszli w bój bez broni”, lecz również o „Tajnym Państwie”.

Jego doświadczenia nasi rodacy wykorzystali jeszcze kilkakrotnie i to zarówno w XIX, jak i XX w. z konspiracją solidarnościową lat 1981-1982 włącznie. Jednego wszakże Rosjanom nie udało się dokonać, a mianowicie odnaleźć pieczęci Rządu Narodowego. Mimo zaangażowania ogromnych środków symbol „Tajemnego Państwa Polskiego” nie dostał się w ręce wroga. Ich los nie jest dokładnie znany. Wedle jednej relacji pieczęcie były w posiadaniu naczelnika m. Warszawy Aleksandra Waszkowskiego, do momentu jego aresztowaniu, a następnie szefa kolejnego rządu Bronisława Brzezińskiego, który przekazał je w maju 1865 r. ostatniemu prezesowi rządu narodowego Stanisławowi Krzemińskiemu. Tenże w obawie, aby nie dostały się w ręce carskiej ochrany przekazał je litografowi Ottonowi Fleckowi, który zakopał je nieopodal Teatru Wielkiego w Warszawie, skąd na wieść, że władze rosyjskie kopią nawet pod ziemią w poszukiwaniu powstańczych precjozów odkopał je i spalił w piecu litograficznym. Ale pewności czy te wydarzenia faktycznie miały miejsce niestety nie mamy. Być może podczas prac rozbiórkowych starych kamienic w Warszawie czy innym polskim mieście ktoś odnajdzie niezwykły symbol niezwykłego państwa.

Zafascynowany powstaniem styczniowym Józef Piłsudski ową niezwykłość ocenił w następujący sposób:
„Wielkość naszego narodu w wielkiej epoce 63-ego roku istniała, a polegała ona na jedynym może w dziejach naszych Rządzie, który nieznany z imienia, był tak szanowany i tak słuchany, że zazdrość wzbudzić może we wszystkich krajach i u wszystkich narodów”.

_Z inicjatywy Stefana Bobrowskiego, Komitetu Centralnego Narodowego i Tymczasowego Rządu Narodowego, oficjalnym symbolem powstańców były godła Polski, Litwy i Rusi, czyli w kolejności Orzeł, Pogoń i Archanioł Michał.
_

_Odpowiednio pieczęć Powstania Styczniowego była w związku z tym trójpolowa – na trzecim polu znajdował się herb Rusi Kijowskiej, a sam herb wieńczyła korona jagiellońska.

_

_Drugim symbolem powstańczym była kokarda, czyli rozeta z barwami narodowymi – z czerwienią w środku, a bielą na zewnątrz. Na tym czerwonym tle umieszczano orła białego, stąd taki, a nie inny układ barw, gdyż nie można inaczej skomponować rozety. Musiała być czerwień w środku, jeżeli miał być na niej orzeł biały.
_
Artur Grottger - Pożegnanie powstańca (1866)

Źródła:
Tomasz Łubieński - "Bić się czy nie bić? (1997), wydawnictwo Świat Książki
http://katalog.muzeum.krakow.pl/pl/work/MNK-III-ryc-37296-Powstanie-styczniowe-przyw%C3%B3dcy-Marcin
http://www.blogpress.pl/node/18083
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2014, 08:41:41 wysłana przez marylaossowska »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1228
Odp: Powstanie Styczniowe 1863-1864. Polski dylemat "bić się czy nie bić?"
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 21, 2014, 20:52:24 »
Możemy być dumni, że należymy do narodu kochającego wolność i potrafiącego o nią się bić.
Różni współcześni tyrani lub kandydaci na nich boją się tej polskiej cechy i starają się ją zapluć i wyszydzić.
Nasi przodkowie potrafili połączyć organizację i patriotyzm.
To jest nasza szansa. Trzeba uczyć się i uczyć innych sztuki organizowania się i wspólnego działania...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2014, 21:18:47 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

 


Poniżej przegląd wątków w tym dziale

Jeśli nie wyświetlają się filmy z YouTube, odśwież, wyczyść pamięć podręczną przeglądarki, sprawdź aktualność wtyczki Flashplayera :)
Kwiecień 23, 2014, 18:48:14 wysłana przez marylaossowska | Wyświetleń: 4860 | Komentarze: 11

__Prorosyjscy separatyści ze wschodniej Ukrainy porwali pracującego dla telewizji informacyjnej Vice News amerykańskiego dziennikarza Simona Ostrovsky'ego. Od wielu tygodni reporter relacjonował kryzys na Krymie i we wschodniej Ukrainie.

Kolejne odcinki jego reportaży zatytułowanych "Russian Roulette" umieszczaliśmy na portalu: http://www.rzeczysedno.pl/index.php/topic,4254.0.html

Na zdjęciu po lewej zrobionym 13 kwietnia, reporter Simon Ostrovsky stoi obok zamaskowanego i uzbrojonego separatysty prorosyjskiego przed budynkiem milicji w Słowiańsku, 25 km od ukraińskiej granicy z Rosją. 
_
foto: Efrem Lukatsky/The Associated Press

...
Kwiecień 12, 2014, 21:28:55 wysłana przez marylaossowska | Wyświetleń: 3186 | Komentarze: 1

__Pytanie o wolność mediów spotyka się w dzisiejszej Rosji z uśmieszkiem. Jeśli rozmawiasz ze zwyczajnym Rosjaninem będzie to uśmiech sceptycyzmu: "Wolność mediów? Wolność słowa? Nie bądź durny, nie ma czegoś takiego". Jeżeli rozmawiasz z dziennikarzem, szczególnie tym z prowincji, pracującym w państwowych mediach, uśmiech jest smutny i podszyty goryczą. Kryją się pod nim utracone zawodowe ideały i niemożność pisania o istotnych dla społeczeństwa sprawach, frustracja z powodu cenzury, wstyd ulegania nieustannej samocenzurze. Rosyjskie media technologicznie wkraczają w XXI wiek, ale telewizja cyfrowa, internetowe media czy błyszczące okładki czasopism ale mają bardzo mało wspólnego z wolnością słowa.
_

Dziennikarstwo w Rosji przeżywa poważny kryzys. Za...
Kwiecień 08, 2014, 22:04:51 wysłana przez marylaossowska | Wyświetleń: 3318 | Komentarze: 2

Film jest echem podróży do Polski, zarejestrowanym okiem kamery Maggie Okulskiej. Oto jej reminiscencje z wędrówki po naszym kraju:

"Droga Polsko! Co za wibracje!
Żyjemy w dziwnym świecie, nie uważasz? Każdy z nas ma własne opinie na temat innych krajów, nacji, języków… i większość z nich pochodzi z tego co “ktoś powiedział” lub “gdzieś to usłyszałem” - a nie z własnego doświadczenia. Podróżując po świecie, spotykałam się z wieloma różnymi opiniami o Polsce (o “mnie” jako Polce) - negatywnymi i pozytywnymi. Urodziłam się w Krakowie, jednak od dziecka przemieszczałam się i mieszkałam w wielu miejscach. Osobiście, widzę siebie jako obywatelkę świata. Zatem postanowiłam na własne oczy zobaczyć, a także zdokumentować - jak jest obecnie w Polsce? Mianowicie, w 2012 spakowałam moją kamerę i wyruszyłam do Polski. W ciągu 2-tygodni przejechałam ponad 1120 km pociągiem, od morza do gór. Odwiedziłam duże miasta jak Gdańsk, Kraków, Warszawa; zasmakowałam
...
Kwiecień 08, 2014, 21:21:28 wysłana przez marylaossowska | Wyświetleń: 7448 | Komentarze: 18

_Wstrząsający artykuł Piotra Lisiewicza o genezie katastrofy smoleńskiej, zacieraniu śladów i przywracaniu Polakom godności. Artykuł poniższy został opublikowany w Gazecie Polskiej.

Jako dopełnienie artykułu Lisiewicza gorąco polecam film Anity Gargas Anatomia Upadku.

Obie części filmu można obejrzeć tutaj: http://www.rzeczysedno.pl/index.php/topic,4372.msg7380.html#msg7380
_
foto: Filip Klimaszewski/Agencja Gazeta

Anatomia zbrodni - no to opowiem Wam, co zdarzyło się w Smoleńsku

Pijany Wania z zepsutym traktorem słuchający ruskiego disco, zdolny do bezmyślnej brutal
...
Kwiecień 08, 2014, 20:00:50 wysłana przez marylaossowska | Wyświetleń: 3066 | Komentarze: 0

Rosyjska propaganda próbuje przekonywać cały świat, że mieszkańcy wschodniej Ukrainy są bardzo pro-rosyjscy. Kibice dwóch rywalizujących ze sobą klubów z tej części Ukrainy - Metalista Charków i Szachtara Donieck WSPÓLNIE pokazali co naprawdę myślą o Władimirze Putinie. Interesujące, jak ich wspólna przyśpiewka "Putin ch..." spodobała się władzom na Kremlu :) Okazuje się, że nie tylko w Polsce kibice piłkarscy są patriotami.



Źródło: http://censor.net.ua/video_news/279777/lozung_putin_hulo_stanovitsya_lyubimoyi_krichalkoyi_ukrainskih_futbolnyh_fanov_video
Strony: [1] 2 3 4 5 ... 35
Prezentowane na stronie zewnętrzne materiały multimedialne nie są częścią naszego serwisu. Oprogramowanie Aeva oraz inne skrypty przetwarzają metodą framingu odnośniki internetowe do kanałów lub stron, na których są prezentowane te materiały. Nośniki i strumienie znajdują się na serwerach należących do właściwego nadawcy prezentującego publicznie treści multimedialne (np: YouTube). Wszelką odpowiedzialność za udostępnione treści ponoszą właściciele kont (kanałów), którzy je publicznie udostępniają ("wyświetlają"). Nasz serwis nie ma w tym żadnego udziału ani wpływu.