* Info

* Tematy

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Kluby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Autor Wątek: Niepodegła Ukraina i Polska, nowe wyzwania  (Przeczytany 2014 razy)

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Niepodegła Ukraina i Polska, nowe wyzwania
« dnia: Luty 25, 2014, 21:46:56 »

Fot. twitter.com/euromaidan
____
Na Ukrainie zaczyna się zagospodarowywanie zwycięstwa po udanym, antysowieckim powstaniu majdańskim. Szczęśliwi z odzyskanej niepodległości Ukraińcy oczyszczają swój kraj z resztek symboli sowieckich, trwa spontaniczna lustracja. Wychodzi na wierzch prawda o skorumpowanych sowieckich i prokremlowskich politykach. Zwolennicy skorumpowanych postkomunistycznych polityków, utrzymujących władzę przez manipulacje medialne i fałszowanie wyborów jak w ukraińskim hymnie znikają "jak rosa na słońcu". Wszystko wskazuje na to, że narodziła się nowa Ukraina, która chce budować swój byt na zdrowym fundamencie demokracji i wartości chrześcijańskich.

Ponieważ Ukraina, jest naszym najbliższym i najważniejszym sąsiadem, z którym łączy nas wiele dobrych, ale również i bolesnych kart historii, a także ze względu na strategiczne znaczenie z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa, doniosłe wydarzenia historyczne w tym kraju są aktualnie bardzo ważne i powinny być traktowane jako najważniejsze w polityce zagranicznej.


Powstanie na Ukrainie nie jest tylko wewnętrzną sprawą narodu ukraińskiego, ale bezpośrednio dotyka Polski. Nasi wschodni sąsiedzi, jak Litwa, Białoruś i Ukraina od wieków stanowiły razem z Polskę unię środkouropejską, którą można by nazwać eurosłowiańską. Przez kilka wieków tworzyliśmy wielonarodową wspólnotę pod berłem Rzeczpospolitej, chroniącą nas przed Germanami i imperiami azjatyckimi, które ostatecznie przerodziły się w imperialną Rosję. Wymuszone ostre granice i nierozliczone współczesne spory na tle narodowościowym, podsycane przez rosyjskich i niemieckich agentów wpływu, skutecznie zniechęcają znaczną jeszcze część Polaków i Ukraińców do prawdziwego pojednania. Ruchy socjalistyczne i potem rewolucja sowiecko-nazistowska, okazały się tu sprytnym narzędziem imperialistów, aby zapędzić kraje dawnej Rzeczpospolitej w radykalny nacjonalizm ludowy. Zamiast wymarzonej, strategicznej republikańskiej wspólnoty militarno-gospodarczej, wolnych i niepodległych, silnych państw międzymorza wpadliśmy w pułapkę skrajnego nacjonalizmu i zacietrzewienia, z powodu nierozliczonych, nacjonalistycznych zbrodni. W ten sposób spontaniczne i sprytnie podsycane pretensje Polaków i Ukraińców, przy równoczesnym utrudnianiu rozliczeń ze strony kontrolowanej lub zmanipulowanej przez rosyjsko-niemieckich agentów wpływu władz Ukrainy, prowadziły do rozbijania wszelkich prób partnerstwa wschodniego. Dotyczy to zresztą nie tylko Ukrainy, ale i Litwy, czy Białorusi, a nawet Czech. 

Jak wielkie znaczenie może mieć sojusz polsko-ukraiński pokazały wielokrotnie historyczne wydarzenia. Również podczas obecnych wydarzeń na Ukrainie po spontanicznym uświadomieniu sobie powagi sytuacji ze strony polskiego obozu patriotycznego, który odkładając na inny czas sprawę bolesnej rany zbrodni wołyńskiej  poparł powstanie majdańskie i wymusił na marionetkowych władzach PO oficjane zaangażowanie Polski w rozwiązanie konfliktu. I nawet ośmieszany za twitowanie i krytykowany za indolencję Sikorski, przy zblazowanych politykach unijnych bełkoczących o poszanowaniu zasad demokracji wobec zbrodniarza, wypadł prawie jak mąż stanu. I nawet oceniany przez ludzi na Majdanie jako żałosny i hańbiący układ, gdzie w imię kompromisu zmuszono satrapę Janukowycza do kilku ustępstw, Ukraińcy wykorzystali do ostatecznego obalenia Janukowycza i upadku jego reżymu oraz wyrwania się Ukrainy z Kremlowskiej orbity. Historycy ocenią, czy bez inicjatywy Sikorskiego Ukraińcy pokonaliby reżym i zwyciężyli. Jedno jest pewne, pokazało to wartość sojuszu polsko-ukraińskiego, który być może zostanie oceniony przez historyków jako druga bitwa o Kijów.

Znaczenie strategiczne polskoukraińskiego sojuszu dotyczy nie tylko politycznej suwerenności i niepodegłości naszych krajów, ale może mieć również ogromne znaczenie dla przyszłego rozwoju gospodarczego naszego regionu. Ukraina jest dużym państwem i może być dla Polski drugim po Niemczech partnerem gospodarczym. Razem mamy blisko 90 milionów mieszkańców. Możemy też wspierać się, wobec rosyjskiej polityki celnej na towary, które przy tak dużej liczbie ludności możemy w razie rosyjskiego embarga skonsumować sami, ratując się przed stratami. Także wspólna polityka energetyczna, może uniezależnić nas od Rosyjskiego szantażu gazowego. Wkrótce ruszy gazoport w Szczecinie i wszelkie nadwyżki gazu, ropy i węgla możemy solidarnie dzielić zmuszając Rosję do zaproponowania konkurencyjnej oferty cenowej i wtedy to my będziemy trzymać rękę na kurku.

Wracając do kwestii nierozliczonych historycznych waśni uważam, że należy powołać międzynarodową komisję historyczną składającą się z wybitnych profesorów historii, archeologów, genetyków, kryminologów, cieszących się międzynarodowym uznaniem. Ta komisja mogłaby obok zbrodni Wołyńskiej badać również zbrodnie sowieckie, hitlerowskie i bezpieki oraz postkomunistycznych mafijnych elit. Procesy wobec winnych powinny być przeprowadzone na podstawie dowodów zweryfikowanych przez uznanych specjalistów pod okiem międzynarodowej komisji. Na koniec wspólny podręcznik do historii i ustanowienie miejsc pamięci oraz muzeum.

Powyższe postulaty w obecnej sytuacji są jeszcze nieco na wyrost, ale uważam, że Polska powinna kuć żelazo póki gorące i wykorzystać niezwykłą okazję jaką jest odzyskanie wolności przez Ukrainę i rodzący się mit majdanu, który przypomina naszą Solidarność. Wdzięczność  okazywana dziś przez Ukraińców za solidarną postawę Polaków może być materiałem, który posłuży do zbliżenia naszych narodów. Jest to również i dla Polaków wezwanie i zachęta, aby powrócili do celów i etosu pierwszej Solidarności, które rozmyły się ukradzione przez "wyhodowanych" przez PRLowską bezpiekę pojednawczych opozycjonistów. Nasz Janukowycz = Jaruzelski zachował pozycję, noszony do dziś na rękach przez obrońców kompromisu i grubej kreski, choć powinien go spotkać los banity ściganego listem gończym i proces. Skandalem jest, że ten człowiek i inni komunistyczni zbrodniarze nie tylko chodzą  po ulicach, ale pobierają do dziś najwyższe emerytury i opływają w luksusy, ciesząc się zainteresowaniem a nawet autorytetem i drwią bezczelnie ze swoich ofiar...
« Ostatnia zmiana: Luty 25, 2014, 23:28:06 wysłana przez Marcin »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Niepodegła Ukraina i Polska, nowe wyzwania
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 25, 2014, 23:41:44 »
Na pewno trzeba próbować budować dobrą wspólnotę między narodami. Kto wie, co przyniesie przyszłość. Może być dziwniejsza niż teraz myślimy...

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Niepodegła Ukraina i Polska, nowe wyzwania
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 26, 2014, 01:46:20 »
Tylko Ukraina się tak naprawdę liczy jako najbliższy słowiański i chrześcijański kraj. Nauka języka pozwalająca na podstawową komunikację zajmuje, jakby się przyłożyć kilka miesięcy. Mamy sporo Ukraińców w Polsce i Polaków na Ukrainie, co pozwala na niemal natychmiastowe uruchomienie kontaktów i pozyskanie dobrych tłumaczy niezbędnych w kontraktach. Mamy tu naturalnie ogromną przewagę nad Niemcami, dla których nauka niszowego języka Ukraińców i spora odległość od Berlina to potężna zapora, zniechęcająca do poważniejszego zaangażowania. Węgrzy (nasz historyczny przyjaciel, ale raczej mało konkretna jest ta współpraca)  i Rumunia mówią niesłowiańskim językiem, więc to również może być przeszkodą. Ukraina w obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej jeśli nie chce być izolowana, w naturalny sposób będzie musiała i chciała współpracować z Polską. Oni głupkami nie są, odwracanie się od Polski byłoby strzałem w stopę. Białoruś i kraje Bałtyckie to państwa buforowe, które razem mają mniej niż 20 milionów ludzi i to ich trzeba chronić, a nie oni nas przed Rosją, czy Niemcami. Podobnie ze Słowacją (5,4 mln.), Czechy co prawda mają 10 mln. ludzi, ale są za daleko i oni historycznie ciążą ku Niemcom, poza tym sowieci całkiem zateizowali ten kraj i odcięli mentalnie, przez co współpraca z nimi jest dosyć trudna nawet dla Polski (też mają żal do banderowców). Wniosek jest prosty, powinniśmy i wręcz musimy współpracować gospodarczo i militarnie z Ukrainą i robić wszystko, aby zasypać wszystkie doły na tej drodze. Polska, Ukraina, Węgry i Rumunia mogą stworzyć silną grupę w regionie zdolną do przeciwstawienia się Rosji i być może własną Unię Europejską na normalnych wartościach a nie indolentnego we wszystkim zdominowanego przez Niemcy kołchozu, na granicy bankructwa gospodarczego i moralnego przypominającego ZSRR, który jak szacują analitycy rozpadnie się w ciągu dekady lub niewiele dłużej, rozsadzony przez rozmnażających się na potęgę muzułman, niewypłacalność i inne problemy. 
« Ostatnia zmiana: Luty 26, 2014, 02:08:03 wysłana przez Marcin »

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Niepodegła Ukraina i Polska, nowe wyzwania
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 26, 2014, 02:33:07 »
A tak na marginesie moglibyśmy już od zaraz zacząć współpracę. Oni nie mają kasy, a nas też Tusk zadłużył po uszy. Na dodatek Putin prawdopodobnie w zemście za poparcie Ukrainy, kazał zaszczepić dzikom afrykańską grypę i nie wpuszcza za karę naszych świń. Moglibyśmy wymienić z Ukraińcami nasze świnki na surowce, które sprzedamy Niemcom, albo na świecie. I obejdzie się bez pożyczek unijnych z drukarki. Sami Ukraińcy powinni znacjonalizować majątki oligarchów, którzy na 100% dorobili się nielegalnie i mają tyle na sumieniu, że pewnie jeszcze się nie wypłacą. Amnestia za nacjonalizację majątku. Można im zostawić z promil od fortuny np. milion dolców na drogę i niech wyjadą na Zachód z czystą kartą. Jak będą mieli wybór między więzieniem, a amnestią z milionem w kieszeni to sami się zlustrują :) Majątki można zastawić i pod ten zastaw dostaną pożyczkę od różnych funduszy inwestycyjnych, które chętnie inwestują w takie rzeczy. To będzie też recepta na nasze długi jak nowa władza zrobi remanent po Tusku. Podobnie jak świnki, możemy rozparcelować litwińskie wyroby mleczne, z którymi mieli podobne problemy z Rosją. Dać je Ukraińcom, wymienić na surowce, które sprzedamy. Polska może wziąć prowizję, a zysk by się podzieliło sprawiedliwie. Wtedy Rosja sama by musiała się prosić, bo okazałoby się, że jej obywatele głodni. Litwa mogła by ukarać Rosję karą za zerwanie umowy i narażenie na straty, albo żądać wyższej ceny.
« Ostatnia zmiana: Luty 26, 2014, 02:49:48 wysłana przez Marcin »

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Niepodegła Ukraina i Polska, nowe wyzwania
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 26, 2014, 16:06:10 »
W dzisiejszym wywiadzie na Niezależnej z Jackiem Sobalą, po powrocie z Majdanu (http://vod.gazetapolska.pl/6347-widzialem-zwyciestwo-majdanu) rozmawiał Dawid Wildstein. Opowiadał o wydarzeniach i ogromnej roli bohaterskich cywili, którzy stanęli murem broniąc sceny Majdanu, pomimo świszczących kul snajperów. Jednak w tej dyskusji istotna jest jego uwaga na marginesie. Miał dwie obawy, co do przyszłych wariantów na Ukrainie związanych z działaniami Rosji. Po pierwsze obawia się, że Rosja może zainwestować w akcje terrorystyczne i separatystyczne, ale raczej w celu destabilizowania Ukrainy. Jest też drugi wariant, abo kontynuacja poprzedniego, czyli gra na przeczekanie, aż Unia Europejska się wycofa z pomocy i Ukraińcy po pięciu latach sami zwrócą się o pomoc do Rosji.

Myślę, że obawy Wildsteina nie są bezpodstawne, ale świadomi są ich również Ukraińcy i sądząc po ich determinacji w zagospodarowaniu zwycięstwa, nie dopuszczą do podziału Ukrainy. Nie bez znaczenia jest tu swoisty prezent, jakim są otwarte knowania Putina, które jednoczą rodaków, nieprzekonanych jeszcze do powstania majdańskiego. Z kolei większość Rosjan mieszkający na Ukrainie może siedzieć cicho w obawie przed ostracyzmem, a nawet wygnaniem do Rosji. Uwalniani właśnie uwięzieni przez Janukowycza przywódcy, jeszcze bardziej wzmocnią szeregi powstańcze. Ukraińcy korzystają z naszego doświadczenia i nie chcą popełnić błędu ugodowców Solidarności, którzy pozwolili władzy rządzić zakulisowo dalej.

Równolegle Unia Europejska jednak stara się, aby pomóc Ukrainie i już planowane są pożyczki. Rysuje się również wspomniany wczoraj przeze mnie wariant nacjonalizacji, lub chociaż zmuszenia oligarchów do wsparcia reform. Sądzę jednak, że powstańcy nie będą się z nimi cackać, bo kwity na nich są na każdym kroku. Mogą pójść w skarpetkach lub do więzienia, a majątki pójdą pod zarząd państwowy lub zrobią prywatyzację powszechną, że każdy obywatel otrzyma papiery udziałowe. Zobaczymy jak to rozwiążą, ale w sytuacji bankructwa budżetu, gdy jest majątek i to jeszcze zgromadzony przez złodziei powiązanych ze zbrodniarzem Janukowyczem i Kremlem, nacjonalizacja nawet bez amnestii za dobrowolne oddanie, może być uzasadniona i sądzę, że to zrobią. O konfiskacie mówią również w Unii Europejskiej. Pozostawienie oligarchów, to będzie wrzód dla nowej Ukrainy i prawdopodobieństwo kolejnych przekrętów i spisków z Kremlem. Całą tą ekipę należy odsunąć, zlustrować i rozliczyć. Jak będą mieli równe szanse, to pies z kulawą nogą nie zainteresuje się nimi.

 

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Niepodegła Ukraina i Polska, nowe wyzwania
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 27, 2014, 01:10:02 »
Defetyzm i Tuskowa indolencja w sprawie Ukrainy jest porażająca. Traktowanie Ukrainy po macoszemu, jak obcego i mało ważnego dla nas  państwa, dla którego nie będziemy wypruwać żył, jest sprzeczne z Polską racją stanu. Tego polityka naprawdę trzeba wymienić, bo robi Polsce straszliwą krzywdę, swoją bezmyślną polityką. Ukraina jest nam bardzo bliska pod każdym względem.  Polska w okresie swej największej świetności, Rzeczpospolita Obojga Narodów, przez setki lat nie była jednonarodowym państwem w ciasnych granicach i stanowiła raczej pierwowzór Unii Europejskiej, którą tworzyło kilka narodów, mieszkających w jej obrębie.

Ludy południowo-bałtyckie i tereny dzisiejszej Białorusi, Ukrainy, były częścią jednego organizmu państwowego i traktowane były jako nasze, nie tylko polskie, czyli Polaków (Polan, Lechitów itp.), ale nasze jako wspólnoty narodów. To na skutek intryg pochodzącej z Niemiec carycy Katarzyny zniszczono Rzeczpospolitą i wszystkie te narody dawnej Rzeczpospolitej udało się naszym zaborcom skłócić i skłonić do odseparowania w granicach jednonarodowych, słabych państewek satelickich Rosji lub Niemiec.

Nie zdziwiłbym się, gdyby badania historyczne wykazały niemieckie lub rosyjskie inspiracje straszliwej zbrodni wołyńskiej, która wykopała przepaść  pomiędzy Polakami, a Ukraińcami. Podsycanie tych pretensji i lęków jak również skrajnie nacjonalistycznych postaw na Ukrainie i straszenie nimi (neobanderowcami) Polaków, leży w interesie Rosji i częściowo jeszcze Niemiec, choć ci ostatni obecnie trochę złagodnieli, ale na jak długo, nie wiadomo. Jakkolwiek boleśnie postrzegamy tę straszliwą zbrodnię na Wołyniu, z punktu widzenia polskiej racji stanu, ale też czujemy to podprogowo jest to sprawa, którą  i powinniśmy postrzegać jak bardzo bolesny bratobójczy incydent, jakich było kilka w naszej "rodzinnej", historii. Ukraińcy już wielokrotnie za nią przepraszali, modlili się z nami za zmarłych, pozostały jeszcze pewne nierozwiązane sprawy, ale to jest do naprawienia.

Ukraina jest dziś samodzielnym i niepodległym państwem, jednak spoglądając z perspektywy setek lat wzajemnej wspólnoty jej terenów w ramach Pierwszej Rzeczpospolitej, te krótkie okresy separacji są zaledwie epizodem i ponowne wejście Ukrainy do wspólnoty Europejskiej daje szansę na odnowienie dawnej relacji i siły jaką nam dawały w oparciu o zdrowe zasady partnerstwa. Ponownie powinniśmy traktować Ukrainę jako siostrę Polski (takiej jaką jest dziś), bo po bolesnej katastrofie zaborów, komunizmu i hitleryzmu nasze kraje są naprawdę siostrami w straszliwym cierpieniu jakiego doświadczyliśmy na równi z holokaustem Żydów. Było to cierpienie zadane przez dwóch naszych wspólnych wrogów.

Z powyższych powodów powinniśmy traktować Ukrainę priorytetowo, prawie jak nasz własny kraj i walczyć, z jej wrogami jak z własnymi. Zaangażowanie w ekonomiczne sprawy Ukrainy dzisiaj, nawet kosztem pewnych wyrzeczeń może zaprocentować wspólnymi korzyściami naszych krajów  w przyszłości. Te inwestycje nie powinny być zmarnowane. Jedziemy zresztą na tym samym wózku. Nasz kraj jest zadłużony prawie tak samo, jeśli nie bardziej od nich. Jednak nasza przedsiębiorczość i doświadczenie może im pomóc odbić się od dna, uniezależnić od Rosji, a w przyszłości możemy być ponownie silni i bogaci jak w dobrych czasach Rzeczpospolitej. Spory o Lwów, czy Przemyśl stracą na znaczeniu, gdy będziemy mieli otwartą granicę. I nie chodzi tu o jakiś antagonizm wobec Rosji. Może nigdy już nie będzie potrzeby obrony przed nawałą bolszewicką, czy hitlerowską w jakimś nowym wcieleniu, ale wobec wyzwań gospodarczych ten sojusz jest potrzebny.
« Ostatnia zmiana: Luty 27, 2014, 01:19:06 wysłana przez Marcin »

 


Prezentowane na stronie zewnętrzne materiały multimedialne nie są częścią naszego serwisu. Oprogramowanie Aeva oraz inne skrypty przetwarzają metodą framingu odnośniki internetowe do kanałów lub stron, na których są prezentowane te materiały. Nośniki i strumienie znajdują się na serwerach należących do właściwego nadawcy prezentującego publicznie treści multimedialne (np: YouTube). Wszelką odpowiedzialność za udostępnione treści ponoszą właściciele kont (kanałów), którzy je publicznie udostępniają ("wyświetlają"). Nasz serwis nie ma w tym żadnego udziału ani wpływu.