* Info

* Tematy

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Kluby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Autor Wątek: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem  (Przeczytany 1488 razy)

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« dnia: Luty 28, 2014, 00:31:06 »

Fot. twitter.com/euromaidan
____
W Kijowie zaprzysiężono nowy rząd. Premierem został Arsenij Jaceniuk. Przedstawił on dziś wstępny raport o sytuacji w państwie. Ocenił sytuację jako bardzo trudną, gdyż budżet i praktycznie cała rezerwa zostały rozkradzione. Ukraina potrzebuje pilnie 4 miliardy dolarów pożyczki.

Na Krymie nadal niespokojnie. Rano dowiedzieliśmy się, że niezidentyfikowany oddział, prawdopodobnie rosyjskich służb specjalnych dokonał puczu na parlament Krymu. Pod presją wybrano tam rosyjskiego premiera Siergieja Aksjonowa i rozpisano referendum secesyjne. Wszystko wskazuje na to, że Putin testuje wariant gruziński, lub chce sprowokować Ukraińców do zbrojnego odbicia. Przypomina to trochę prowokację gliwicką przed II wojną światową.
____

Media donoszą, że podobną akcję przeprowadzono w kilku innych miastach Krymu. Na ulicach wjazdowych do Krymu stoją rosyjscy berkutowcy, którzy witają w Rosji. Wcześniej pod parlamentem Krymu widać było agitatorów secesyjnych nawołujących do przyłączenia Krymu do Rosji. Jednak cyrk Putina napotyka na groźną przeszkodę w postaci Tatarów krymskich, którzy jednoznacznie opowiadają się za pozostaniem przy Ukrainie. Tatarów popiera Turcja, która jest gotowa wesprzeć ich oraz emigracja tatarska.

W nieco groteskowy sposób Rosja chce pokazać tam też swojego "boksera". W tłumie dostrzeżono, trudną do ukrycia twarz Nikołaja Wałujewa. Cała ta secesyjna maskarada, pokazywana w relacjach ukraińskich mediów, wygląda infantylnie i trudno zrozumieć, czy jest to jakaś parodia, która ma drugie dno, czy też decydenci z Kremla oszaleli. Świadome przecieki o koncentracji znacznych wojsk i sprawdzeniu gotowości bojowej, czy wycieczka kilkunastu wozów opancerzonych wpisują się w tę szopkę. Nie dowierzają temu wyraźnie decydenci z NATO i USA, którzy tylko kiwają palcem i bez większego przejęcia, czy odczuwalnych emocji wyrażają niepokój, czy ostrzegają przed prowokacjami. Kreml też straszy wyraźnie robiąc aluzje do opcji gruzińskiej, ale wątpliwe, czy z licznym i zaciętym narodem ukraińskim i Tatarami uda mu się taki szantaż. Raczej wątpliwe jest, że Rosja cokolwiek zrobi. Akcja miała na celu zastraszenie lub sprowokowanie "Prawego sektora" lub innych radykałów, żeby podjęli walkę i dali Putinowi argumenty do propagandy. Najwyraźniej Ukraińcy nie dali się nabrać. Niestety można się obawiać prowokacji w stylu gliwickiej, co już było testowane, gdy (wg relacji świadków) rosyjscy snajperzy strzelali jednocześnie do demonstrantów i berkutowców.

Tymczasem dyplomacja Kremlowska uparcie broni Janukowycza i uznaje go za prawowitego prezydenta zaś Majdan i nowe władze, jako nielegalną rewoltę. Oskarżają dyplomatów unijnych w tym akcentują odpowiedzialność Sikorskiego i żądają uznania oraz respektowania przez nich umowy z Janukowyczem. Sam były prezydent Ukrainy ponoć wykupił rezydencję pod Moskwą, w której zamieszkał razem z ochroniarzami i ma w piątek ogłosić konferencję prasową.

Dlaczego Putinowi tak bardzo zależy na legalizowaniu i podtrzymywaniu Janukowycza? Odpowiedzi jest wiele. Najważniejsza jest chyba umowa na przedłużenie dzierżawy przez Rosję baz wojskowych marynarki wojennej na Krymie, którą tenże autorytarnie podpisał, co ma strategiczne znaczenie dla Rosji. Drugim celem jest utrzymanie Ukrainy w satelicie Kremla jako państwa zależnego (mieć i utrzymać). Być może Putin sądzi, że może jeszcze nim grać, aby jednoczyć jego zwolenników na wschodzie i destabilizować Ukrainę (wersja scenariusza gruzińskiego). Uznawanie Janukowycza oznacza też podważanie nowej władzy, która może skasować decyzje Janukowycza i wypowiedzieć umowę Rosji. Odkryte fałszerstwa wyborcze w najbliższych dniach pokażą, że rządy Janukowycza były od początku nielegalne i tym samym wszystkie jego działania bezprawne. Świat po ocenie dowodów może uznać racje opozycji. Pełnoprawnym prezydentem powinna była zostać Julia Tymoszenko. W takiej sytuacji Putin nie ma wyjścia. Janukowycz jest jego jedyną kartą, choć doskonale wie, że jest ona bez wartości, ale póki nikt nie sprawdza kart, gra może trwać jeszcze długo.

_______
Źródła:
http://espreso.tv/
twitter.com/euromaidan
http://niezalezna.pl
wp.pl
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2014, 01:06:48 wysłana przez Marcin »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1240
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 28, 2014, 00:49:00 »
Kliczko to bokser i rozsądny gość, Wałujew też bokser, więc rozumując na zasadzie analogi zapewne też rozsądny gość. Skoro Wałujew to rozsądny gość i bokserzy mogą kandydować  na prezydenta jak udowodnił  Kliczko, to może Wałujew powinien zostać następnym prezydentem Rosji? :)))))))))))))

Jakoś mam intuicję, że to wszystko zamieni się w farsę. Już dosyc Rosjanie narozrabiali w historii...
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2014, 00:52:26 wysłana przez Uczeń Sokratesa »

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 28, 2014, 01:09:07 »
O tak popieram Wałujew za Putina  :P

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 28, 2014, 16:29:13 »
Dzisiaj od rana Rosja w dalszym ciągu prowokuje. Widziano rosyjskie śmigłowce i blokady "nieokreślonych" żołnierzy na drogach. Nieoznaczeni żołnierze okupują dwa lotniska i stację telewizji. Nowy rząd określił to jako ingerencję i okupację. Rząd Ukrainy wzywa do zaprzestania tych działań jednocześnie ostrzegając, że może w ostateczności użyć siły, choć wolałby rozwiązać problem pokojowo. Te rosyjskie działania wyglądają na testowanie cierpliwości nowych władz i samych Ukraińców.


Fot. twitter.com/EuromaidanPR


Po godzinie 14 odbyła się zapowiadana wczoraj konferencja prasowa Wiktora Janukowycza. Odsłuchałem tego i z całą pewnością  mogę powiedzieć, że każdemu patriotycznemu Ukraińcowi otwierał się scyzoryk w kieszeni, gdy tego słuchał. Widać było konsternację na twarzach dziennikarzy, którym zabierano od ust mikrofon, gdy tylko zaczynali zadawać zbyt trudne pytania. Janukowycz powtarzał w kółko wierutne kłamstwa, w które chyba naprawdę zaczął wierzyć. W jego upartej retoryce, przypominającej nam argumenty Jaruzelskiego, powstanie majdańskie to banderowcy i ekstremiści. Wybielił się całkowicie. Najgroźniejsza w tym jest sugestia, że z pomocą Rosji chce on obalić nowe rządy i wrócić jako pełnoprawny prezydent. Jeśli Krem kupi naprawdę tę narrację, grozi to wojną domową na Ukrainie, a nawet konfliktem globalnym.


Fot. twitter.com/EuromaidanPR


Na scenę, jak pisze Niezależna, wkracza kolejny gracz, Chiny pokazujące swoją niezależność od Putina:
Cytuj
Chińczycy zamierzają nad Dnieprem i na Krymie uprawiać zboża. Interesują ich też inwestycje w inne branże ukraińskiej gospodarki. Gotowi są również udzielić Kijowowi 3 mld dol. kredytu - informuje "Gazeta Polska Codziennie". Wszystko to mocno niepokoi Rosjan, którzy o ekonomiczne wpływy na Ukrainie rywalizują z Unią Europejską, ale może się okazać, że gdzie dwóch się bije, tam skorzysta trzeci, czyli Pekin.

Wczoraj sprawą Krymu zainteresowała się Turcja. Stąd można przypuszczać, że Ukraina stała się areną walki nie tyko politycznej, ale i ekonomicznej. Na scenie mamy już: Rosję, USA, Unię Europejską, Chiny i Turcję. Kreml nie może już zatem szantażować Ukrainy, ponieważ oferty konkurentów stają się coraz bardziej atrakcyjne i nie wiążą się z zależnością polityczną. Na uwagę zasługuje wykruszanie się Chin z sojuszu z Rosją, co staje się od pewnego czasu coraz bardziej widoczne. Rosja z jej ogromnymi zasobami i garstką ludności w przełożeniu na ogromne tereny, może być dla Chin łakomym kąskiem. USA i Japonia, są zbyt silne i wojna z nimi nie leży w interesie Chin, natomiast słaba Rosja pod każdym względem może być atrakcyjna. Jednakże wątpliwe jest, aby Chiny chciały podbijać Rosję militarnie. Ich strategią jest przejmowanie terenu za pomocą osadnictwa i kultury oraz nieznana politykom zachodnim stoicka cierpliwość. Chińskie strategie rozkładane są na dziesięciolecia, a nawet wieki.

Widać, że Rosja coraz bardziej próbuje prowokować Ukrainę do zbrojnej odpowiedzi i scenariusz gruziński zdaje się być coraz bardziej prawdopodobny, aczkolwiek nadal wydaje się, że jest to działanie zaczepne i próba wystraszenia Ukrainy. Sam wariant aneksji Krymu na rzecz Rosji może mieć jednak dla nich sens, jeśli Kreml uznał, że stracił już kontrolę nad Ukrainą, wtedy przejęcie całego Krymu lub chociaż jego części, pozwalającej na kontrolowanie baz czarnomorskiej floty jest wysoce prawdopodobne. Mogą najpierw opanować niby to przez samych miejscowych Rosjan cały półwysep i doprowadzić do wojny miejscowych Ukraińców i Tatarów krymskich z  "rosyjskimi patriotami", którym już szykują Rosyjskie paszporty. Taka wojenka krymska, pozycyjno-partyzancka, przy pojękiwaniu przez Kreml na islamskich terrorystów, może trwać długo, aż świat zmusi obie strony do rokowań i Rosja w wyniku kompromisu uzyska dla siebie strategiczne przyczółki, resztę Krymu pozostawiając cieszącym się z sukcesu Tatarom. Aby uniknąć tej strategii nowe władze Ukrainy powinny ogłosić stan podwyższonej gotowości  z powodu zewnętrznej interwencji wojskowej obcego mocarstwa i prewencyjnie pozbawić obywatelstwa ukraińskiego oraz prawa stałego pobytu Rosjan, którzy przyjmą Rosyjskie paszporty wydane na Krymie i wschodzie Ukrainy. Agitatorów propagandy secesyjnej, którzy nie są obywatelami krymskiej autonomii i nie mają stałego zameldowania, powinni deportować bez prawa powrotu do odwołania albo nawet zatrzymać jako szpiegów wrogiego państwa. Pozostali Rosjanie powinni otrzymać do podpisania lojalkę, każdy kto chce być w Rosji miałby 3 miesiące do 2 lat na opuszczenie terytorium Krymu lub zrzeczenie się obywatelstwa rosyjskiego. Już sama deklaracja takiej ustawy zniechęciłaby większość miejscowych Rosjan do secesyjnej szopki.

W świetle aktualnych wydarzeń widać, że scenariusz gruziński nie był jedynie próbą aneksji tego kraju. To dla Rosji region o raczej małym znaczeniu, chodziło o precedens, którym można będzie straszyć w przyszłości inne kraje. Termin "wariant gruziński" utrwalił się wystarczająco mocno w świadomości polityków zachodnich i spełnia swoją rolę. Podobną rolę wobec Polski mogła stanowić tragedia smoleńska, której się nie da rozwikłać, a wielu ludzi twierdzi, że był to zamach. Podobnie działają na świadomość, dziwne i rzekomo samobójcze zgony ludzi, którzy za dużo wiedzieli. Te niedopowiedzenia, bo to też ma swoje znaczenie, mają pokazać nie tylko Polsce, ale również światu, że Rosyjskie służby specjalne mogą dosięgnąć każdego, nawet najwyższych rangą oficerów NATO i elitę rządzącą dowolnego kraju na świecie.
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2014, 19:22:55 wysłana przez Marcin »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 01, 2014, 00:09:06 »
Rosja na Ukrainie ewidentnie realizuje sprawdzony scenariusz gruziński. W "białych rękawiczka"... udając, że nic nie wie o lądowaniu swojej 2 tysięcznej armii inwazyjnej, o kolumnach swoich opancerzonych wojsk zmierzających w kierunku stolicy Krymu, o desancie helikopterowym, o pięciu samolotach transportowych IŁ-76, które wylądowały w centrum regionu. Niezwykle przypomina to co działo się w gruzińskiej Abchazji...tylko, że na tam oczywiście na Abchazji się nie skończyło, bo później była Południowa Osetia...Imperialistyczne apetyty Rosji nigdy nie są zaspokojone.

My powinniśmy bardzo dokładnie pamiętać słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego! Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę! Gruzja - zaliczona. Ukraina - właśnie się dzieje....Polską racją stanu jest teraz pomoc Ukrainie, tak jak w 2008 polską racją stanu była pomoc Gruzji.

Naprawdę - w świetle tego, co dzieje się na Ukrainie - warto posłuchać tego, co mówił prezydent Lech Kaczyński.

« Ostatnia zmiana: Marzec 01, 2014, 00:54:53 wysłana przez marylaossowska »

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 01, 2014, 02:20:36 »
Rząd Tuska z niejasnych powodów udaje, że nic się nie dzieje, ale proroctwo Lecha Kaczyńskiego wobec Polski już się realizuje od 2010 r. I wcale nie możemy spać spokojnie, licząc na Unię, czy NATO, bo wymieniona przez niego kolejność nie musi być chronologiczna. Abhazja i Osetia nie były celem same w sobie. Właściwie zaczęło się od Czeczeni, która miała pokazać bezwzględność rosyjskiej armii, potem prowokacje, wysadzanie bloków z ludźmi. Zajęcie prowincji Gruzji miało pokazać, że Rosja może sobie wejść, gdzie chce i świat nic nie zrobi. Smoleńsk? Takie wypadki się nie zdarzają, zresztą najważniejszy pasażer to właśnie ten, co zatrzymał zajęcie całej Gruzji... potem jeszcze ci samobójcy. To były prowokacje, co najmniej na skalę prowokacji krymskiej. Miały one pokazać, że nikt nie może czuć się bezpiecznie. Dalszym ciągiem były prowokacyjne manewry wojskowe z Białorusią przy Polskiej granicy, gdzie ćwiczono atak rakietowy na Warszawę. Niedawno media mówiły o rozstawionych w Kaliningradzie i na Białorusi Iskanderach, które mogą przenosić głowice jądrowe, a w ich zasięgu są polskie miasta. To jest zatem ewidentne naruszenie naszego bezpieczeństwa.  W ostatnich dniach na Białorusi testowano rosyjskie rakiety, a raczej wyrzutnię http://niezalezna.pl/52380-bialorus-testuje-nowe-rosyjskie-rakiety . Naprawdę, to nie jest daleko, ale jesteśmy bezpośrednio zagrożeni, tu i teraz. Rosja wyraźnie wypowiada nam wojnę. Powinniśmy nazwać wprost te działania jako naruszenie naszej przestrzeni powietrzno-lądowej. Obyśmy ponownie nie musieli powtarzać historii... Tylko w dzisiejszych czasach wojny prowadzi się w ciepełku przy stołach negocjacyjnych. Realna wojna w naszej części Europy to mogą być godziny i wypełni się proroctwo z "Reduty Ordona" Adama Mickiewicza.
Reduta Ordona A.Mickiewicza - fragment filmu Syzyfowe prace z 2000r.
« Ostatnia zmiana: Marzec 01, 2014, 23:10:29 wysłana przez Marcin »

Offline Aniks

  • Użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 399
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 01, 2014, 17:26:06 »
@Marcin
Trzeba mieć odpowiednią "motykę", żeby porywać się na "słońce"...

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 01, 2014, 18:09:35 »
Jeszcze się może okazać kto się porywa z motyką na słońce. Ukraińcy naprawdę szczerze się modlili pod kolumną "św. Michała Archanioła" i takie rzeczy naprawdę mają ogromne znaczenie, większe niż zniszczenie pomników Lenina. Dyktator, który walczy z Bogiem musi przegrać, to naturalna sprawiedliwość dziejowa nawet jeśli dane mu jest długie panowanie.  Zło imperium rosyjskiego i komunizmu wygrywało już zbyt długo i przesilenie nastąpi, prawdopodobnie natychmiastowo. Wydarzy się coś nieprzewidywalnego... To takie "prawo równowagi", którego racjonaliści nie potrafią zrozumieć... Pycha Putina zgubi go i być może również całą Rosję.

Może to zbytni mistycyzm, ale meteoryt w Czelabińsku, miejscu największej produkcji broni i sojuszniczych ćwiczeń Rosji i Chin, mógł być znakiem z nieba i ostrzeżeniem.
METEORYT W CZELABIŃSKU ROSJA - 15.02.2013

« Ostatnia zmiana: Marzec 01, 2014, 20:28:50 wysłana przez Marcin »

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 01, 2014, 22:42:33 »
Niestety wszystko wskazuje na to, że Rosja już nie chce tylko straszyć i szantażować gazem. Dzisiejsze wydarzenia pokazują, że przekroczyli granice. Wygląda tak, że przyzwyczajali najpierw świat do tego, że tylko straszą, napadając na słabe państewka, a ich demonstracje siły to maskarada. Do napaści na Ukrainę wykorzystali najpierw propagandę akcentującą niesławną przeszłość ukraińskich nacjonalistów, żeby następnie wymusić na nich albo walkę o niepodległość, albo powstrzymanie się od ulegania prowokacji. Brak zbrojnego oporu wykorzystali perfidnie, przejmując jednostkami specjalnymi i swoistą "piątą kolumną" kontrolę nad Krymem. Można się spodziewać, że będą robić wszystko, aby uwiarygodnić "potrzebę interwencji" być może nawet fabrykując dowody. Napaść na tak duży kraj jak Ukraina pokazuje, że działania Rosji przekroczyły granice. Fantazje o Euroazji doprowadzają Kreml do szaleństwa. Już nie może udawać przed światem, że jest pokojowym państwem, objawia swoją prawdziwą twarz i idzie na całość. Już chyba czas dyplomacji się skończył, a zaczyna wojna...
« Ostatnia zmiana: Marzec 01, 2014, 23:15:09 wysłana przez Marcin »

Offline marylaossowska

  • Maryla
  • ******
  • Wiadomości: 2294
Odp: Nowy rząd na Ukrainie a Putin straszy i gra Krymem
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 02, 2014, 01:36:07 »
Rosjanie już nie straszą, Rosjanie de facto są w stanie wojny z Ukrainą. Prezydent Rosji Władimir Putin złożył do Rady Federacji, wyższej izby parlamentu, wniosek o wydanie zgody na użycie rosyjskich sił zbrojnych na terytorium Ukrainy w celu normalizacji sytuacji społeczno-politycznej w tym kraju. Rada Federacji zgodziła się na użycie wojsk na Ukrainie.