* Info

* Inspiracje

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Hobby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Autor Wątek: Propaganda antyukraińska, czy uzasadnione obawy?  (Przeczytany 2010 razy)

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 561
Propaganda antyukraińska, czy uzasadnione obawy?
« dnia: Marzec 28, 2014, 22:30:28 »

Foto.: twitter.com/EuromaidanPR
___
Od pewnego momentu media powoli sączą na powrót antyukraińską narrację dziwnie zbieżną z tą jaką przekazują rosyjscy agenci wpływu i różni rusofile, nieustannie podsycani pamięcią o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu, wyraźnie podsycaną niechęcią i pogardą. Oburzenie z powodu aneksji przez Rosję Krymu po początkowym ostrym potępieniu w miarę upływania czasu zanika, a wracają wyciszani dotąd przeciwnicy zbliżenia polskoukraińskiego. Wychwytywanie są emocjonalne i głupie wypowiedzi polityków itp. O co w tym wszystkim chodzi, czy jest to kolejna manipulacja medialna na Polakach, brak rozeznania, a może głosy ludzi, którzy nie wyrwali się z zacietrzewienia?

Polskojęzyczne media, będące w posiadaniu niemieckiego koncernu, z posłusznymi, często anonimowymi redaktorami, wyraźnie podążają za ambiwalentną polityką niemiecką wobec Rosji. Podsycanie nastrojów antyukraińskich w Polsce zdaje się tak samo leżeć w interesie Niemiec jak i Rosji. Pomimo oficjalnego zgrzytu na linii Berlin - Moskwa, rysujące się zbliżenie, a nawet możliwy strategiczny sojusz Polski z Ukrainą, staje się niewygodny. Stąd być może bierze się ciche uśmiechanie do treści antyukraińskich, często wręcz wyraźnie wzywających do niechęci i wywołujących lęki.

Wobec ścierających się wpływów niemieckich, rosyjskich i amerykańskich w mediach głównego nurtu, będących w większości pod kontrolą proniemieckich lobbystów, polscy czytelnicy są bombardowani poglądami często sprzecznymi i coraz bardziej odstającymi od obiektywnej rzeczywistości. Polacy i Ukraińcy stają się zakładnikami historycznych zaszłości, które w zależności od koniunktury politycznej są do przesady nagłaśniane, albo zamiatane pod dywan przez zakulisowych decydentów moderujących opinię publiczną.

Rosyjscy agenci specjalni na Ukrainie z pomocą nacjonalistycznych, bardzo już starych, weteranów UPA z diaspory ukraińskiej na Zachodzie, podsycali banderowskie i nazistowskie elementy dbając o antypolskie akcenty. Było to bardzo wygodne, bo w ich propagandzie taki właśnie radykalny i nacjonalistyczny element zawsze jest wykorzystywany jako argument stygmatyzujący przeciwnika. Każdy nacjonalizm, który nie pasuje Moskwie, wystarczy nazwać faszystowskim i to zwykle wywołuje pożądany efekt. Rządni sensacji dziennikarze bez trudu znajdą dowody na poparcie tezy i mają wodę na młyn. Równolegle w Polsce, z chwilą, gdy Ukraina dała do zrozumienia, że nie chce być w Rosyjskiej orbicie wpływu, wszystkim się nagle przypomniało o zbrodniach na Wołyniu. Prawda o tych bolesnych wydarzeniach, była gaszona w czasie, gdy Ukraina była zależna od Rosji i mówienie o tym nie było na rękę Kremlowi. I w taki oto sposób Rosja skutecznie zniechęca Polaków i Ukraińców do zbliżenia.   

Do czasu powstania majdańskiego, które można porównać do polskiej "Solidarności", w specyficznej i niezwykle oryginalnej, wręcz mistycznej wersji ukraińskiej, temat Wołynia i banderowców, był sobie na marginesie, wręcz moderowany w zależności od sytuacji. Gdy tylko dyplomacje Polski i Ukrainy, próbowały zbliżenia między naszymi krajami, natychmiast pojawiały się autorytety i informacje o banderowcach. Nie inaczej było, kiedy Ukraińcy, oburzeni polityką Wiktora Janukowycza, skorumpowanego i będącego na pasku u Putina, po zerwaniu przez niego, bez żadnej konsultacji społecznej, już gotowej do podpisania umowy z Unią Europejską, wzorując się na "Pomarańczowej rewolucji", zorganizowali Euromajdan, machina propagandy ruszyła na nowo.

Tymczasem w rzeczywistości Euromajdan, ze zwykłych politycznych wystąpień normalnych współcześnie myślących Ukraińców, nawołujących Janukowycza do zmiany polityki w jednej, czy kilku szczegółowych sprawach, przerodził się spontanicznie w ogólnonarodowy ruch o charakterze powstańczym, który ostatecznie uświadomił nie tyko Ukraińcom, ale i całemu światu, że jest to walka nie tylko o obalenie prezydenta, ale wręcz narodowowyzwoleńcza. Niemal natychmiastowa reakcja Rosji skupiona na aneksji Krymu i być może również rosyjskojęzycznych okręgach Ukrainy, wyraźnie to pokazuje. To już nie są tylko radykalni opozycjoniści, ale cały naród Ukraiński, który walczy o niepodległość swojego kraju. Ideą Majdanu jest sprzeciw wobec skorumpowanym postkomunistycznym strukturom. Ci ludzie naprawdę mają dość postkomunizmu i kwazimafijnego systemu władzy, namaszczonych przez Kreml cwaniaczków żerujących na biedniejących do granicy nędzy mieszkańców Ukrainy.

W takim kontekście argumenty rosyjskie i pretensje byłego prorosyjskiego satrapy Wiktora Janukowycza, oskarżającego tymczasowy rząd o rebelię, i wzywający do rozbioru Ukrainy na rzecz Rosji, tracą sens. Żaden Ukraiński patriota nie kupi takiej argumentacji i tyko prorosyjscy separatyści z flagami Rosji i wstążkami św. Jerzego, zachęceni wsparciem z Kremla popierają tę propagandę. W obliczu Rosyjskich czołgów u granic Ukrainy, należy określić wydarzenia na Ukrainie już nie kryzysem politycznym, ale powstaniem narodowym. Aneksja i okupacja Krymu jest już wystarczającym argumentem, aby zmienić spojrzenie na wcześniejsze wydarzenia. Nawet jeśli niektórzy powstańcy rzeczywiście walczyli z bronią palną w ręku ze stróżami porządku, historycy ocenią to właściwie.

Biorąc pod uwagę powyższy kontekst i z polskiej perspektywy, bolesne dla nas wspomnienie zbrodni wołyńskiej i innych, jakie nam dzisiaj uparcie przypominają rosyjscy agenci wpływu i różni rusofile, często nawet z bardzo patriotycznych środowisk, należałoby traktować nieco inaczej niż zwykle. Jak mówi mądra sentencja, że trzeba mieć w nienawiści zbrodnię, ale nie zbrodniarza, w dzisiejszej sytuacji jest bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Od zbrodni wołyńskiej minęły już prawie trzy pokolenia i przenoszenie winy za nie na współczesnych Ukraińców jest już działaniem niesprawiedliwym i krzywdzącym ich, za zbrodnie przodków. Nawet jeśli jakieś grupki, czy partie, z braku świadomości historycznej gloryfikują Banderę i UPA, sami osobiście nie odpowiadają za tamte zbrodnie. Co najwyżej można o nich powiedzieć, że mają niebezpieczne poglądy. Analiza ich świadomości i często porażającej ignorancji co do faktów historycznych, pokazuje, że nie rzadko, całkiem przyzwoici ludzie uważający się za patriotów, z poczuciem dumy uczestniczą w tym niesławnym Prawym Sektorze itp. Po odsłuchaniu wielu rozmów na antenie EspresoTV, podczas, których nie wykazywali, żadnych skrajnych poglądów i antypolskiej agresji, o co ich się w Polsce oskarża, należałoby powstrzymać się od pochopnych ocen. Obecny silny trend, demaskowania kłamstw komunizmu i skorumpowanego systemu władzy, jaki był na Ukrainie prędzej czy później doprowadzi Ukraińców do poszukiwania i poznania w pełni prawdy o tej plamie na honorze tych idealizowanych żołnierzy z UPA. Jakoś będą to musieli pogodzić z martyrologiczną polityką historyczną, a ta męczeńska ofiara naszych rodaków przyniesie owoc w postaci wielkiej przestrogi na wieki, do czego prowadzi ślepa nienawiść. Jak napisała Katarzyna Gójska-Hejke w Niezależnej:
Cytuj
Ukraińcy będą w końcu musieli stanąć w prawdzie. Będą musieli zmierzyć się ze swoją momentami nieludzko okrutną przeszłością, ale na pewno nigdy nie zrobią tego pod władzą Kremla.

Jeżeli Rosja nie rozjedzie czołgami lub w inny sposób nie zniszczy tego procesu, nowa Ukraina upora się z demonami przeszłości i stanie normalnym, demokratycznym państwem, z którym Polska ma szansę budować dobrosąsiedzkie relacje i uzyskać wzajemne korzyści na wielu polach. Problemy przeszłości zostaną rozwiązane poprzez międzynarodowe komisje historyczne, wspólne podręczniki historii, wymianę kulturalną, handlową itp. Jeśli tylko nie damy się wkręcać w skłócające nas intrygi Kremla, Berlina lub innych agentów i ludzi wiecznie zacietrzewionych w żalu i lęku wobec Ukraińców.

________
Źródła:
http://niezalezna.pl/51600-zapomniane-ofiary-ludobojstwa
http://niezalezna.pl/49522-miedzy-bandera-majdanem
http://niezalezna.pl/49805-miedzy-bandera-majdanem-raz-jeszcze
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027459,title,Ks-Isakowicz-Zaleski-o-groznych-ruchach-nacjonalistycznych-na-Ukrainie,wid,16502785,wiadomosc.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ukrai%C5%84ska_polityka_historyczna
« Ostatnia zmiana: Marzec 29, 2014, 17:45:07 wysłana przez Marcin »

Offline Uczen_Sokratesa

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1217
Odp: Propaganda antyukraińska, czy uzasadnione obawy?
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 28, 2014, 22:55:08 »
Absolutnie zgadzam się, że dla naszej przyszłości konieczna jest wolna Ukraina. Nawet nie tylko dla tego, że po odjęciu potencjału Ukrainy od Rosji ta ostatnia ma mniejsze szanse na budowę kolejnego imperium zła trzymającego pod czekistowskim butem sąsiednie narody. Ukraina może być naszym sojusznikiem w budowie bloku państw Europy Środkowej. Mamy swoje interesy i kulturę i musimy mieć siłę przebicia by nie ulec coraz bardziej bezczelnej presji KE na "wprowadzanie wspólnych wartości". W mediach wyraźnie widać walkę interesów rosyjskich, niemieckich i polskich. Dla wielu może to być dezintegrujące i oszołamiające. Pokazuje to wartość portali takich jak nasze. Krótko mówiąc ... jak sami nie umeblujemy naszych głów, zrobią to inni według ich potrzeb.
Argumenty że tylko pod ruskim butem Ukraina jest bezpiecznym sąsiadem są tak bardzo ROSYJSKIE.
To Rosjanie w większości wierzą, że bez Stalina nad nimi zeżrą się wzajemnie, a czyhający obcy ich obrabują i zniewolą.
Z wolną Ukrainą mamy wspólne ukochanie wolności. Dogadamy się...
Jak rozumują Rosjanie jest na klipie:

Awdiejew: Czuję potworny wstyd. W Rosji modlą się do ikon z Putinem

 


Prezentowane na stronie zewnętrzne materiały multimedialne nie są częścią naszego serwisu. Oprogramowanie Aeva oraz inne skrypty przetwarzają metodą framingu odnośniki internetowe do kanałów lub stron, na których są prezentowane te materiały. Nośniki i strumienie znajdują się na serwerach należących do właściwego nadawcy prezentującego publicznie treści multimedialne (np: YouTube). Wszelką odpowiedzialność za udostępnione treści ponoszą właściciele kont (kanałów), którzy je publicznie udostępniają ("wyświetlają"). Nasz serwis nie ma w tym żadnego udziału ani wpływu.