* Info

* Tematy

* Filmy

* Muzyka

* Kącik dla dzieci

* Kluby

* Informacje

Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae Caelestis, satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Autor Wątek: Kto jest prawdziwym demokratą?  (Przeczytany 930 razy)

Offline Teofil

  • Administrator
  • ****
  • *****
  • Wiadomości: 566
Kto jest prawdziwym demokratą?
« dnia: Grudzień 05, 2015, 14:30:28 »
Gdy czytałem najważniejsze artykuły dnia, przypadkowo zwróciło moją uwagę zdanie wypowiedziane przez jednego z mentorów opozycji. Chodzi o sposób rozumienia przez to środowisko, czym jest demokracja. Twierdzą bowiem, że demokracja jest tylko wtedy prawdziwą demokracją, gdy jest liberalna. Z tego rozumowania wynika, że wyłącznie środowisko wszelkich liberałów ma prawo do nazywania siebie demokratami, a wszelkie inne poglądy już demokracją nie są. I dlatego, gdy z woli wyborców, gdzieś do władzy dochodzą konserwatyści, czy w ogóle ludzie o innych poglądach niż liberałowie, natychmiast przykleja im się różne stygmatyzujące etykietki.

Tak też jest w obecnej sytuacji w Polsce, gdy na skutek afer i nieudolnej polityki centrolewicowej koalicji PO-PSL, wyborcy o poglądach politycznych, w zdecydowanej większości, konserwatywnych, wybrali prawicową większość parlamentarną. Owa większość, z marszu przystąpiła do zmian, zgodnych z zapowiedziami i własnymi przekonaniami politycznymi. Dlatego w sposób naturalny przejmuje urzędy i odwołuje z kluczowych stanowisk ludzi związanych z poprzednią władzą. Również nie powinno dziwić, że anulowali pospieszny, hucpiarski i obciążony wadami prawnymi wybór sędziów do TK. To jednak natychmiast spotkało się z frontalnym atakiem całego środowiska liberalnego od polityków, mediów, różnych ekspertów, aktorów, piosenkarzy i kogo jeszcze, którzy wręcz wrzeszczą, że oto nastał koniec demokracji w Polsce. Powstają różnie mniej lub bardziej poważne inicjatywy różnych obrońców demokracji i cały ten zgiełk jaki obserwujemy w Sejmie i w liberalnych, w większości polskojęzycznych, niemieckich mediach.

Można mówić, że szczęśliwie na te apele opozycji reagują jedynie najbardziej gorliwi funkcjonariusze partyjni i różni ideowi liberałowie, wychowani przez ponad ćwierćwieczną formację prowadzoną przez GW oraz satelickie czasopisma i media. Jest to stosunkowo niewielka, ale wpływowa grupa zwana z przekąsem "Salonem". Jednak tak mała grupa poprzez silne medialne oddziaływanie, agresywnie podważa autorytet a nawet legalność nowej władzy. Z uporem maniaka powtarzane są hasła o zamachu na konstytucję, demokrację i tak do znudzenia, co połączone jest z ocierającymi się o groteskę, teatralnymi gestami i przemówieniami w Sejmie.

Czy zatem należy traktować poważnie te wszystkie apele? Czy rzeczywiście skończyła się w Polsce demokracja, jak teatralnie straszy główny mentor opozycji? Czy może jednak należy wskazać, jasno i wyraźnie tym malkontentom, że demokracja to nie są rządy liberałów, ale rządy większościowe, wybrane poprzez uczciwe, demokratyczne głosowanie. Dlatego władze wybrane przez tę większość, jakiekolwiek by one były, są demokratyczne i mają legitymację społeczną do rządzenia na tak długo na ile ta większość pozwoliła.

Jeśli owi obrońcy "demokracji", twierdzący, że skoro skończyły się w Polsce rządy liberałów, to nie ma już demokracji i nastały czasy dyktatury, nie szanują wyników wyborów, tym sami łamią podstawowe zasady demokracji. Takie ideologiczne rozumienie demokracji, jako rządy liberałów ustawia to środowisko w jednym rzędzie z dawnymi komunistami, którzy również uznawali jedynie demokrację ludową, jako prawdziwą. Jak widać obrońcy systemu politycznego III RP, który miał być tymczasowy, a okazał się ćwierćwieczną atrapą, zdominowaną przez sojusz wszelkiej maści liberałów, stał się przysłowiowym jabłkiem, które niedaleko padło od jabłoni. Tak jak zagorzali komuniści bronili do upadłego demokracji ludowej, tak na naszych oczach obserwujemy swoiste de ja vi,  tym razem obrońców liberalnej demokracji.

I tak na naszych oczach upada pewien mit i jak zwykle Polska jest areną dokonującego się epokowego, symbolicznego przełomu. Czy jest to zatem schyłek epoki liberalizmu i początek końca dominacji liberalnej demokracji na Zachodzie, w obecnej, trącającej dekadentyzmem, formie i zapowiedź nowego odrodzenia, nadgorliwie zdeprecjonowanych wartości, pokaże czas...
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2015, 19:44:39 wysłana przez Marcin »

 


Prezentowane na stronie zewnętrzne materiały multimedialne nie są częścią naszego serwisu. Oprogramowanie Aeva oraz inne skrypty przetwarzają metodą framingu odnośniki internetowe do kanałów lub stron, na których są prezentowane te materiały. Nośniki i strumienie znajdują się na serwerach należących do właściwego nadawcy prezentującego publicznie treści multimedialne (np: YouTube). Wszelką odpowiedzialność za udostępnione treści ponoszą właściciele kont (kanałów), którzy je publicznie udostępniają ("wyświetlają"). Nasz serwis nie ma w tym żadnego udziału ani wpływu.